Holenderska aktorka miała ostatnio okazję udzielić krótkiego wywiadu serwisowi Entertainment Weekly. Zapraszamy do przeczytania przetłumaczonych fragmentów.

EW: W „Grze o tron” nie brakuje postaci, które intrygują, ale zapewne twoja jest najbardziej tajemnicza z nich wszystkich.

To prawda. Nigdy wcześniej nie miałam okazji grać kogoś takiego. We własnym kraju [Holandii – przyp.red.] grywam zwykle w lekkich komediach. Tutaj z kolei mamy niezwykle poważną i religijną bohaterkę, niesamowicie pewną siebie przez większość czasu.

Trudno zatem wczuć się w postać z niemal innego świata.

Tak, trzeba być ostrożnym. Lecz Melisandre powoli staje się bardzo ludzka. W tym sezonie poznamy nieco lepiej rządzące nią emocje.

Jest też zainteresowana Jonem.

Bardzo mi się podoba ten wątek w tym roku. Myślę, że to mój ulubiony sezon, jeśli chodzi o moją rolę. Melisandre powoli oddala się od Stannisa i skłania ku Jonowi. Interesuje ją młodszy i przystojny bohater. Czy jest jednak w tym coś więcej? Czas pokaże.

Czy twórcy serialu zdradzili ci więcej na temat twojej postaci niż to, co było nam dane zobaczyć? Czy może wiesz tyle samo co my, czyli niewiele?

Muszę przyznać, że wiem bardzo mało. Myślę, że przez pewien czas sami twórcy do końca nie wiedzieli, dokąd zmierza wątek Melisandre. Wiem tylko trochę więcej niż widzowie.

Melisandre niemal z radością pali ludzi żywcem, a z drugiej strony przekonuje, że służy wyższym siłom i że nadchodzi o wiele ważniejsza wojna; jako widzowie zdajemy sobie sprawę z zagrożenia ze strony białych wędrowców.

I w kogoś takiego staram się wczuć. Nie wiem, jak grać złoczyńców. Staram się więc przekonywać samą siebie, że moja bohaterka działa dla wyższego dobra, a jej sposoby muszą być brutalne. Że czeka nas los o wiele gorszy, a ja wyświadczam poszczególnym bohaterom przysługę. I tutaj mogłabym o czymś wspomnieć na poparcie moich słów, ale nie mogę… jednak sami przekonacie się, że jest w tym sens.

Scena [z drugiego sezonu], w której rodzisz cień, pozostaje jednym z najbardziej szokujących momentów w serialu i nadal zadziwia. Można powiedzieć, że to jedna z najbardziej „nadprzyrodzonych” scen.

Gdy przeczytałam scenariusz tego odcinka, byłam niesamowicie zbita z tropu. Ale przyzwyczaiłam się już do takich zagrań w serialu.

Maisie Williams powiedziała, że gdyby jako Arya mogła usunąć z serialu jedną postać, wybrałaby Melisandre, jako że jest ona najbardziej niebezpieczna ze wszystkich bohaterów.

Postąpiłabym tak samo w stosunku do niej! Gdy ludzie pytają mnie, kogo widziałabym na Żelaznym Tronie, odpowiadam, że właśnie Aryę. Uwielbiam tę postać.

Z którym bohaterem chciałabyś mieć wspólny wątek?

Z Tyrionem – byłoby to niezwykle ciekawe. I z królową Cersei.

źródło: ew.com