Ten temat ma 1 uczestnika i 0 odpowiedzi. Ostatnio zaktualizowane przez  Anjo, 6 miesiące, 2 tygodni temu.

Fanowskie opowiadanie

Wyświetlono 1 (z 1 ogołem)
  • Autor
    Posty
  • #22548

    Anjo
    Participant

    Witam, nie wiem czy to dobre miejsce, jednak nie znalazłem odpowiedniejszego, chciałem się z wami podzielić opowiadaniem które zacząłem pisać, jest tu wiele osób które zapewne znają twórczość Martina lepiej i będą wstanie pomóc, udzielić porad itp. ;p

    Historia Reynów
    W sali panował półmrok, jedynymi zródłami światła w komnacie były świece rozstawione na krańcach mapy, oraz kominek, przy którym stał Kevan.
    Siedzący przy stole, jak zwykle ponury Tywin Lanister popatrzył na mapę zachodu. -Nasz ojciec był głupcem, mógł pozbyć się Tarbecków i Reynów, zaraz na samym początku, a nie zostawiać nas z tym gównem. Rzekł ponurym głosem Tywin.
    Kevan odwrócił się, pociągnął długi łyk ale i także usiadł przy stole.
    – Mógł, ale tego nie zrobił, nasz ojciec chciał być dobrym suwerenem. Odrzekł bratu Kevan.
    -To było jego największą słabością… Łącznie mamy trzydzieści tysięcy zołnierzy, Reynowie mają ich trzydzieści pięć tysięcy, a Tarbeckowie nieco ponad pięć tysięcy nie zdążymy wyszkolić nowych, nim na nas uderzą, musimy to rozegrać inaczej Kevanie…
    -Casterly rock, to solidna twierdza, nie zdobędą tak łatwo naszego domu, Tywinie, będą się musieli mocno namęczyć.
    -Wcale nie muszą, mogą zamknąć nas w oblężeniu i trzymać tak kilka lat, w końcu braknie nam zaopatrzenia, albo pozostali się zbuntują i do nich dołączą. Lord Tarbeck nie jest zagrożeniem, w porównianiu do Reyna, dlatego nim zajmiemy się najpierw. Zostawie Ci pięć tysięcy ludzi na zamku, twoim zadaniem będzie utrzymanie go, bracia Clegane utworzą dwa oddziały liczące pięćuset zbrojnych i rusza na ziemie Reynów, aby spowolnić ich marsz, ja wezmę pozostałych i zajmę się Tarbeckami. … Odparł Tywin

    Mobilizacja wojska, zajęła Tywinowi dwa dni, spodziewał się, że Tarbeckowi zajęło to tyle samo, lub dłużej. Podzielił wojsko na dwie części na pietnasto tysięczną i dziewięcio tysięczną armię. Sam obrał dowództwo nad pietnastoma tysiącami i ruszył lądem wzdłuż morza, dziewięcio tysięczną armię powieżył zaufanemu dowódcy i nakazał mu płynąć morzem i wylądować na tyłach wroga. Wolał mieć pewność, że zaskoczy Tarbecka i obejdzie się bez dużych strat.
    Po 3 dniach marszu straż przednia Tywina wypatrzyła podjazdy Tarbecka. Tywin zarządził zatrzymanie armi, aby odpoczęli i nabrali większych morale przed zbliżającymi się zmaganiami. Razem z eskortą ruszył szukać dogodnego terenu pod bitwę. Parę jardów dalej znalazł odpowiednie miejsce na zasadzkę, leśny trakt otoczony gęstym lasem. Miejsce to wydało mu się odpowiednim dlatego postanowił zaczekać tutaj na wroga. Noc była ciepła, i spokojna, Tywin czekał w namocie na swoich dowódców, Pierwszy zjawił się Sir. Methiu, wysoki, mocno zbudowany dowódca jazdy, znał się zarówno na koniach jak i na walce, a lata doświadczenia uczyniły z niego dowódcę, który zawsze wykonywał swoje rozkazy z największa starannością. Zjawił się w srebrnej zbroi ze złotymi wykończeniami, złoty lew połyskiwał na piersi, a długi czerwony płaszcz zakrywał miecz z valyriańskiej stali, jedynej pamiątce jaka mu została po zubożeniu jego rodu. Następnym który się zjawił był Sir. Bernard, sędziwy już dowódca piechoty, miał na sobie srebrny napierśnik z wygrawerowanym lwem, zwykły stalowy miecz u pasa i sztylet przytwierdzony pasem do nogi. Jego uzbrojenie niczym się nie różniło od zwykłego ubioru zbrojnych pod dowódzwtwem lanisterów, oznaką jego pozycji był tylko hełm, który trzymał pod lewą pachą. Kolejnym który wszedł do namiotu był dowódca strzelców Robin, znakomity kusznik i łucznik, miał na sobie lekką czerwoną tunikę z wyhawtowanym lwem, która nie ograniczała jego ruchów jak ciężkie zbroje pozostałych. Krótki miecz i sztylet przy pasie, stanowiły całe jego uzbrojenie na ten moment. Tywin poczekał aż zjawi się reszta mniej znaczących ludzi których w każdej chwili mógł wymienić na kogoś innego. Jednak tytułowanych kapitanami, sierżantami, setnikami czy tysięcznikami. Tywin zaczął objaśniać swój plan:
    „W czasie tej bitwy kawaleria będzie musiała pozostać w tyle, Sam rozumiesz, Sir Metieu, nie ma miejsca na manewry wsród tego lasu, twoim zadaniem będzie wyłapanie uciekających. Sir. Bernard weźmie pięć tysięcy zbrojnych i zagrodzi przejście nieprzyjacielowi. reszta zbrojnych i łuczników schowa się w lesie i będzie flankować przeciwnika. Wątpie aby wsparcie z morza do nas dotarło. Zapewne nie natrafiając na wroga popłynęli dalej, aby oblegać zamek, jednak nie ma co się martwić, mamy wystarczającą przewagę aby wygrać. ”

    jest to co prawda początek, jednak chciałem się tym podzielić i zasięgnąć opinii.
    Poniżej FB na którym również możecie podzielić się opinią.
    https://www.facebook.com/pg/OverEnd-2061577987422684/posts/?ref=page_internal

Wyświetlono 1 (z 1 ogołem)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć w tym wątku.