Strona Główna Forum Książki – Pieśń Lodu i Ognia Dyskusja ogólna Najbardziej nielubiana postać

Ten temat ma 21 uczestników i 25 odpowiedzi. Ostatnio zaktualizowane przez John Lennon John Lennon, 2 lat, 7 miesiące temu.

Najbardziej nielubiana postać

Wyświetlono 11 (z 16 ogółem)
  • Autor
    Posty
  • #4767
    Dzieciol Czarny
    Dzieciol Czarny
    Participant

    A potem jeszcze spotęgowała moja nienawiść do niej za to co zrobiła z moja ulubienicą

    Masz na myśli jak uratowała jej życie i przyjęła, gdy jej towarzysze broni uznali ją za królobójczynię? So evil.

    Ja nigdy nie rozumiałam jak można np. Nie lubić Tywina bo był nie miły do Tyriona,

    Oh, ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

    Jej postać to dobry przykład, że kobiety mają granice wytrzymałości psychicznej, zwłaszcza takie, które są matkami.

    A kto nie ma granic wytrzymałości psychicznej?

    #4772
    iwa27
    iwa27
    Participant

    Oj nie Czarny Bocianie, za to to miałam krótki przebłysk sympatii. Myślałam o ostatniej scenie w ostatnim rozdziale o Brienn

    #5000
    Saphira10
    Saphira10
    Participant

    Catelyn. Nie lubiłam Joffreya, Cercei ale nie ma osoby której nienawidziłaby aż tak bardzo jak Catelyn -.- Ciesze się że nie tylko ja ;)

    #5433

    Zależy czy mówimy o książkach czy serialu. Jeśli chodzi o książki, to nie lubiłem czytać rozdziałów Aryi, Brana i szczególnie Daenerys. (Catelyn też mnie wkurzała, ale póki w jej POVach się coś działo, to mogłem to przeboleć). Moje preferencje, niewiele się różnią, jak na razie wątek Aryi mi się podoba, jednak w 4 sezonie, kompletnie wynudzony byłem na Branie, strasznie mnie ta postać wkurza. Jeszcze Daenerys mnie denerwuje, swoimi postanowieniami i swoim oddychaniem.

    #5821
    Kanalia
    Kanalia
    Participant

    Nie lubię wszystkich Starków :-D ich wątki mi się niefajnie czytało no i w serialu mnie irytują strasznie (Rickon jedynie trzyma jakiś tam poziom ale on ma parę lat :P) ale najgorszą postacią jest Danka, jej decyzje, jej wszystko, arghhh. Do tego Emilia Clarke imo jest słabą aktorką i poza ładną buźką nie ma niczego

    #6348
    LuckyLolitka
    LuckyLolitka
    Participant

    Najbardziej nie cierpię Jona Snowa, Aryi Stark i Stannisa.

    Jon Snow – bo jest nudnym jak flaki z olejem emo z Północy, który wciąż by tylko jęczał nad sobą że jestem bękart, macoszka mnie nie kocha buuu, jestem bękart. Łeb mi od takich smętów puchnie. Na rozdziały z jego udziałem zawsze reaguję: O NIE, TYLKO NIE TO, ZNOWU ON….MARTIN MISZCZU ZA CO MNIE TAK KAŻESZ?! W serialu odgrywający postać Kit ma wiecznie minę kota robiącego nie powiem co na pustyni i to mnie wkurza dodatkowo. Odechciewa się żyć na ten widok. Słowem jak widzę gościa mam ochotę walić głową w Mur. Poważnie.
    Kolejny teflonowy Stark. Taki honorowy a z zimną krwią planował zabójstwo Mance’a Rydera. Ostatecznie Martin mu tej hańby oszczędził ale…podobno liczą się intencje.

    Arya Stark – tak wiem, wszyscy ją lofficiają bo ona taka fajna, macha Igiełką i jest super chłopczycą 9 letnią co sobie radzi…NIE. To jedna z najbardziej nierzeczywistych postaci w zwykle nadzwyczaj życiowym (abstrahując że fantasy^^) świecie Martina. Ludzka mała dziewczynka, która zabija jak najlepsi zabójcy. Ehe. Sorry Martin, Sapkowski miał dla Ciri lepsze wytłumaczenie. Ona przynajmniej była Dzieckiem Niespodzianką. Arya zaś to mega fuksiara która nie wiedzieć czemu mimo darcia gęby do każdego opoja nadal ma wszystkie zęby…i to jeszcze przed treningiem u LBT. Cyrk na kółkach.

    Stannis Baratheon. – Jak czytam że on taki honorowy i sprawiedliwy to mnie aż krew zalewa. Kolo który pali ludzi na stosie za wyznawanie tej samej wiary którą przed chwilą sam wyznawał. Taa. I ten który tak się brzydzi bękartami Roberta, zdradami i w ogóle a sam zdradza żonę z Rudowłosą kapłanką, płodzi z nią bękarciego demona który zabija jego rodzonego brata. Cud facet naprawdę. Boż jak ja go nie cierpię. I smęci tak że znieść się tego nie da.

    #7816

    Kwarc
    Participant

    Lysa Tuly – Dzwine, że jeszcze nikt o niej nie wspomniał. Toksyczne babsko, które nie potrafiło tworzyć normalnych relacji z ludźmi. Męża miała gdzieś. Syna trzymała pod kloszem. O siostrę i siostrzenicę była chorobliwie zazdrosna. W Baelishu była patologicznie zakochana. Taka gorsza wersja Cersei. Dobrze, że miała tak małą rolę i już nie żyje.

    Roose Bolton – Cynik pozbawiony wszelkich uczuć wyższych. Według mnie gorszy od swojego syna, który, bądź co bądź, przejawia chore ale przynajmniej jakieś, emocje. Wie, że Ramsay zabił Domerica i Bethany, oraz ma świadomość, że może zrobić to samo z Waldą jeśli tylko zajdzie w ciążę, ale kompletnie go to nie rusza. Chory człowiek.

    Sansa Stark – Rekwizyt, nie postać. Brak jakiejkolwiek osobowości i całkowita bierność wobec swojego losu. Przyjmuje policzki wymierzane przez los bez jakiegokolwiek piśnięcia. Do tego nawet jeśli ma szansę, by coś zrobić ze swoim życiem i uciec od zmartwień to nie korzysta z niej. Ot jest dziewczyną do bicia i dyżurną żoną, którą grube ryby przekazują z rąk do rąk jako dowód sojuszu. Coś mi się wydaje, że postać powstała tylko po to, by Martin, pisząc jej rozdziały, mógł rozładować złość kiedy jest naprawdę wkurzony.

    Daenerys Targaryen – Z początku bardzo ją lubiłem. Dziewczyna, która nie poddała się podłemu losowi i walczyła o swoje, ale po akcji w Qarth, zacząłem tracić sympatię do niej. Wtedy bowiem zacząłem rozumieć, że jest pupilką Martina i będzie jechać na niekończącym się fuksie, którego nie popsuje nic, nawet jej bijące w oczy naiwność i głupota, a jak noga się jej podwinie to tylko po to, by wrócić silniejszą. To razi tym bardziej, bo innym los rzuca kłody pod nogi za byle co. Do tego strasznie nie umie zawładnąć jednym miastem, a chce podbić cały kontynent, no i nie rozumie otaczającego ją świata.

    #7921
    bloodraven
    bloodraven
    Participant

    Tyrion Lannister – irytuje mnie strasznie, że zawsze wszystko mu się udaje i nawet jak wydaje się, że coś idzie nie po jego myśli, to koniec końców okazuje się, że jednak i tak postawił na swoim. O ile w GoT i CoK mogłam go jeszcze przeżyć, to później coraz bardziej mnie męczył. Wiem, że mnóstwo ludzi go uwielbia, ale osobiście wolę cięty języki Jamiego, czy chociażby Arianne, niż ciągłe jęczenie Tyriona, a to, że jest karłem, a to, że go ojciec nienawidzi, a to, że Cersei taka zła (chociaż Cersei jest szaloną alkoholiczką, ale skoro wiemy to już z jej PoV to czy koniecznie musi to być napisane też w PoV Tyriona?), a to, że Tysha go jednak naprawdę kochała, a to że ojca zabił i tak w koło Macieju. Męczy mnie jego postać i ubolewam strasznie, że w serialu postanowiono zabić ser Barristana, żeby Tyrion miał lepszy wątek. Wolałabym oglądać najlepszego z żyjących rycerzy Westeros, niż karła zmagającego się z alkoholizmem i próbującego rządzić miastem w którym jest od pięciu minut. (Plus nie mogłam uwierzyć, że Daenerys dwie sekundy po tym, jak spotkała Tyriona postanowiła mu zaufać, a wiernego rycerza, który ją wspierał nawet nie próbowała pomścić – shame shame shame!)

    Daenerys Targaryen – nie tyle, że jej nie lubię, ale po prostu jej niektóre decyzje są tak bardzo irracjonalne i po prostu głupie, że aż ręce opadają. To jej całe ‚jestem prawowitą królową Westeros”, mimo że nie była nigdy w ‚swoim królestwie’, nie ma pojęcia co za ludzie tam mieszkając i zamiast próbować podbić to, co niby jej się należy, to siedzi na drugim końcu świata, pozwalając, żeby ludzie z jej królestwa ginęli w wojenkach „uzurpatorów”. Dodatkowo niby taka silna z niej kobieta, ale jest tak bardzo podatna na wpływy, że aż czasami przykro patrzeć. Jej małżeństwo, które miało miejsce w książce, to po prostu kpina. Może i zrobiła to, żeby w Meereen zapanował spokój, ale ludzie z Westeros chyba by się nie ucieszyli z królowej, która ma za męża kogoś, kto nie pochodzi z królestwa. Z każdą kolejną książką moja sympatia do niej malała i raczej to się już nie zmieni.

    Roose Bolton – nie lubię takich szuj, które grają na dwa fronty i są zdrajcami. Może i Robb nie należał do najmądrzejszych, ale nie zasłużył na taką zdradę.

    Walder Frey – stary dziad, mógłby już umrzeć, co by pewnie doprowadziło do wojny między tymi wszystkimi Waldami i Walderami, których spłodził, co by spowodowało zniknięcie Frey’ów z powierzchni Ziemi, bo by się nawzajem wytłukli.

    #9526
    Maciej11
    Maciej11
    Participant

    Zgadzam się, że trudno jest w „Grze o tron” kogoś całkiem znienawidzić, i raczej mogę tylko wymienić postacie, do których moje nastawienie zmieniało się z kolejnymi rozdziałami:
    -Theon Greyjoy- po tym jak zdradził Robba znienawidziłem go, na początku pobytu u Ramseya myślałem, że dostał na co zasłużył, potem było go mi żal, teraz jestem po jego stronie (paradoks?),
    -Catelyn Tully- irytowała mnie od momentu aresztowania Tyriona i z każdą stroną moja irytacja się powiększała, a swoje apogeum osiągnęła kiedy uwolniła Królobójcę, ale zdecydowanie nie zasłużyła sobie na los jaki zgotowali jej Freyowie,
    -Tywin Lannister- nie lubię go tylko w roli ojca, poza tym zasłużył sobie na szacunek,
    -Jaime Lannister- na początku go nienawidziłem za arogancję i okrucieństwo, lecz po utracie ręki zyskał w moich oczach,
    -Sansa Stark- irytuje mnie jej potulność choć biorąc pod uwagę fakt jak była wychowana to jej zachowanie nie dziwi aż tak, chociaż pobyt z Littlefingerem trochę ukształtował jej charakter.
    Teraz przyszła na nieliczne osoby, które nienawidziłem, nienawidzę i będe nienawidził do ich śmierci:
    1.Cersei Lannister- denerwuje mnie w niej prawie wszystko: głupie decyzje( w tym podobna jest trochę do Cat, bo też martwi się o dzieci, ale mam wrażenie, że jej decyzje są bardziej brzemienne w skutkach- choćby utworzenie na nowo Gwiazd i Mieczy), arogancja, pyszałkowatość i niekończąca się nienawiść do całego świata, to przez tę cechę ciężko było mi czytać rozdziały o niej- ona praktycznie każdego swojego rozmówcę najchętniej by zabiła ),
    2.Joffrey Lannister- okrutny, tchórzliwy, arogancki (to chyba cecha rodowa Lannisterów), pamiętliwy, pyszny i po prostu głupi,
    3.rodzina Freyów- w książce nie poznajemy właściwie żadnej kobiety z tego rodu, a poznani mężczyźni (ze starym Walderem Freyem na czele) są chytrzy, dwulicowi, bezczelni i niegodni zaufania (kiedy próbowali wmawiać lordowi Manderlyemu swoją wersję Krwawego Wesela to coś się we mnie gotowało).

    To by było na tyle. Oczywiście jest jeszcze parę kontrowersyjnych postaci, ale nie warto ich wymieniać w kontekście powyższego tematu.

    #10135

    Ja najbardziej nie lubię ser/lady Brianne Tarth, za jej głupią oślą upartość, oraz Cersei Lannister ( kiedyś ją lubiłem, dopóki nie pojawiły się jej rozdziały, od tego czasy wydaje mi się, że jest idiotką z wygórowanym mniemaniem o sobie.)

    #10421
    John Lennon
    John Lennon
    Participant

    Mnie irytują przez swoją głupotę dwie postaci: Catelyn i Sansa Stark. Chociaż Sansa w książkach jest jeszcze znośna, to już w serialu nie mogę przez nią wytrzymać, zwłaszcza przez jej zwykle tępy wyraz twarzy. Nie lubię też Cersei, Joffreya, Petyra i Ramsaya bo to są postacie okrutne i po prostu złe. Cersei jest też wkurzająca przez swoją głupotę, a Joffrey przez okrucieństwo i tchórzostwo, chociaż był tylko dzieckiem. Może gdyby Robert bardziej się nim zajął, Joffrey byłby lepszy. Ramsay podobnie jest po prostu okrutny. Za to Petyr jest chyba najgorszą postacią w PLiO. Większość powstała przez niego. Mimo tego szanuję go, gdyż jest bardzo inteligentny. Przynajmniej jak go widzę, to mnie nie irytuje :D

Wyświetlono 11 (z 16 ogółem)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć w tym wątku.