Strona Główna Forum Książki – Pieśń Lodu i Ognia Taniec ze smokami Pierwszy rozdział cz2 TzS – Książe Winterfell

Ten temat ma 3 uczestników i 6 odpowiedzi. Ostatnio zaktualizowane przez chmielicks chmielicks, 8 miesiące temu.

Pierwszy rozdział cz2 TzS – Książe Winterfell

Wyświetlono 7 (z 1 ogółem)
  • Autor
    Posty
  • #7217
    raisa
    raisa
    Participant

    Jestem ciekawa Waszej interpretacji tego fragmentu. Chodzi mi o rozmowę (a raczej monolog) lady Dustin z Theonem (Fetorem) o tym kto tak naprawdę podejmował decyzję w Winterfell i dlaczego Wysogród miał tam takie wpływy?

    „— To prawda, umieją uzdrawiać. Nie powiedziałam, że brak im subtelności. Opiekują się nami, kiedy jesteśmy chorzy, ranni albo zrozpaczeni chorobą rodziców lub dzieci. Gdy tylko jesteśmy słabi i bezbronni, natychmiast się zjawiają. Kiedy nas uzdrowią, okazujemy im stosowną wdzięczność. A jeśli im się nie uda, pocieszają nas w naszej żałobie i za to również jesteśmy wdzięczni. Z tej wdzięczności dajemy im miejsce pod naszym dachem i wtajemniczamy ich w swe wstydliwe sekrety. Zasiadają we wszystkich naszych radach. Tak oto władca wkrótce zmienia się w poddanego. Tak właśnie stało się z lordem Rickardem Starkiem. Jego szarym szczurem był maester Walys. Czyż to nie sprytne, że maesterzy używają tylko jednego imienia, nawet ci, którzy mają nazwiska, gdy przybędą do Cytadeli? Dlatego nie wiemy, kim są i skąd przychodzą… ale jeśli ktoś się uprze, może się tego dowiedzieć. Nim maester Walys wykuł swój łańcuch, był znany jako Walys Flowers. Flowers, Hill, Rivers, Snow… takie nazwiska nadajemy swym bękartom, by wszyscy wiedzieli kim są, ale oni zawsze starają się jak najszybciej ich pozbyć. Matką Walysa Flowersa była dziewczyna z rodu Hightowerów… a ojcem ponoć arcymaester z Cytadeli. Szare szczury nie są tak cnotliwe, jak chciałyby nas przekonać, a maesterzy ze Starego Miasta są najgorsi ze wszystkich. Gdy Walys wykuł swój łańcuch, ukryty ojciec i jego przyjaciele pośpiesznie wysłali go do Winterfell, by wypełniał uszy lorda Rickarda zatrutymi słowami słodkimi jak miód. Małżeństwo z córką Tullych było jego pomysłem, nie wątp w to, i…

    Przerwała nagle, gdy Roose Bolton wstał. Jego jasne oczy lśniły w blasku pochodni.”

    #7218

    Artur
    Participant

    Sugerujesz, że ktoś płodzi bękarta, potem wysyła go do Cytadeli na naukę, po czym wysyła do innych rodów w celu rozwalenia ich od środka?

    #7219
    raisa
    raisa
    Participant

    Sugeruję, że ktoś tu coś robi czyimiś rękoma :)

    #7220

    Artur
    Participant

    Prędzej bym podejrzewał królową cierni niż jej synka, swoją drogą jak można z takiej inteligentnej kobiety zrobić matkę takiego głupka, ale to chyba wina genów ojca jak sama gdzieś wspominała.

    #7221
    raisa
    raisa
    Participant

    Zresztą w serialu stworzyli genialną kreację Królowej Cierni i dość dużo czasu jej poświęcili. A z Mace’a Tyrella nawet Meryn Trant szydzi :P
    Może to jest kwestia tego, że Tyrellowie wspierali Targaryenów, więc posłali kogoś do Winterfell, żeby miał oko na poczynania Starków. I kogo Wilkory poprą Rebelii Roberta? Tylko dlaczego Walys podpowiedział małżeństwo z Catelyn? I ciekawe czy Walys żyje i co się z nim stało, bo potem maestrem był Luwin…

    #7236

    Artur
    Participant

    Najprawdopodobniej Walys nie żyje, maestrzy są starzy, więc jeśli byłby w wieku Rickarda Starka w retrospekcji, to teraz miałby koło 60-70. W tamtych czasach to naprawdę ładny wiek.

    #11029
    chmielicks
    chmielicks
    Participant

    Lady Dustin żyje przeszłością i nienawidzi Starków za to że Brandon nie został jej mężem, mówi o tym w krypcie. Brandon w przeciwieństwie do Neda był niezłe ziółko i kilka razy puknął lady Dustin, a ta się zakochała. Lady Dustin obwiniała za to zarówno Starków jaki Maestrów

    Fragment książki:

    – Dlaczego nienawidzisz Starków, pani? – usłyszał własny głos Theon
    Przyjrzała się mu z uwagą.
    – Z tego samego powodu, dla którego ty ich kochasz.
    Potknął się.
    – Kocham ich? Nigdy… Odebrałem im ten zamek, pani. Skazałem… skazałem Brana i Rickona na śmierć, nadziałem ich głowy na pale i…
    – …pojechałeś na południe z Robbem Starkiem, walczyłeś u jego boku w Szepczącym Lesie i pod Riverrun, wróciłeś na Żelazne Wyspy jako jego poseł, by pertraktować ze swym panem ojcem. Barrowton również dało ludzi Młodemu Wilkowi. Wysłałam mu ich tak mało, jak tylko
    się odważyłam, ale wiedziałam, że jakichś ludzi muszę mu dać, by nie narazić się na gniew Winterfell. Dzięki temu miałam w tym zastępie swe oczy i uszy. Byłam dobrze poinformowana. Wiem, kim jesteś. Wiem, czym jesteś. A teraz odpowiedz na moje pytanie. Dlaczego kochasz
    Starków?
    – Chciałem… – Wsparł się urękawicznioną dłonią o kolumnę. – Chciałem zostać jednym z nich.
    – Ale nie mogłeś. Mamy ze sobą więcej wspólnego, niż ci się zdaje, panie. Chodźmy. Nieco dalej znaleźli trzy grobowce zbite w ciasną grupę. Tam się zatrzymali.
    – Lord Rickard – odezwała się lady Dustin, przyglądając się środkowemu posągowi. Brodaty mężczyzna o pociągłej, poważnej twarzy spoglądał na nich z góry. Jego oczy również wykuto w kamieniu, lecz zdawały się mieć smutny wyraz. – On również nie ma miecza.
    To była prawda.
    – Ktoś tu zszedł i je ukradł. Miecz Brandona także zniknął.
    – To by mu się nie spodobało. – Zdjęła rękawiczkę i dotknęła kolana posągu. Jasne ciało kontrastowało z ciemnym kamieniem. – Brandon kochał swój miecz. Uwielbiał go ostrzyć. Zawsze powtarzał: „Chcę, żeby można nim było ogolić pizdę”. Bardzo też lubił go używać. Kiedyś
    rzekł mi: „Spływający krwią miecz to coś pięknego”.
    – Znałaś go – zrozumiał Theon.
    Jej oczy lśniły w blasku lampy, jakby płonęły.
    – Brandona oddano na wychowanie do Barrowton. Był podopiecznym starego lorda Dustina, ojca tego, za którego potem wyszłam, ale większość czasu spędzał, jeżdżąc po Strumienisku. Uwielbiał konną jazdę. Jego młodsza siostra była taka sama. Tych dwoje było jak para
    centaurów. A mój pan ojciec zawsze się cieszył, gdy mógł u siebie gościć dziedzica Winterfell. Miał wielkie ambicje. Dla korzyści rodu Ryswellów sprzedałby moje dziewictwo każdemu Starkowi, który by się napatoczył. Okazało się jednak, że nie musiał tego robić. Brandon nigdy nie miał zahamowań przed braniem sobie tego, co chciał. Jestem już stara i zasuszona, zbyt długo byłam wdową, ale po dziś dzień pamiętam widok swej dziewiczej krwi na jego kutasie tej nocy, gdy mnie wziął. Myślę, że jemu też się spodobał. Spływający krwią miecz to coś pięknego, tak jest. Bolało, ale to był słodki ból. Ale gdy się dowiedziałam, że Brandon ma poślubić Catelyn Tully… w tym bólu nie było nic słodkiego. Mogę cię zapewnić, że nigdy jej nie pragnął. Sam mi to powiedział, gdy po raz ostatni spędziliśmy ze sobą noc… ale Rickard Stark też miał wielkie ambicje. Południowe ambicje, którym nie przysłużyłby się ślub dziedzica Winterfell z córką jednego z jego wasali. Potem mój ojciec miał jeszcze nadzieję, że wyda mnie za brata Brandona, Eddarda, ale jego też zabrała mi Catelyn Tully. Został mi tylko młody lord Dustin, ale potem Ned Stark jego również mi odebrał.
    – Rebelia Roberta…
    – Lord Dustin i ja byliśmy małżeństwem od niespełna pół roku, gdy Robert podniósł bunt i Ned Stark zwołał chorągwie. Błagałam męża, żeby nie jechał. Miał krewnych, których mógł wysłać zamiast siebie. Jego stryj słynął z biegłości we władaniu toporem, a stryjeczny dziadek
    walczył w wojnie dziewięciogroszowych królów. On był jednak mężczyzną i przepełniała go duma. Musiał osobiście poprowadzić oddziały Barrowton. Tego dnia, gdy wyruszył na wojnę, dałam mu konia, rdzawokasztanowatego ogiera o grzywie jak ogień, dumę stadnin mojego pana
    ojca. Mój lord obiecał, że po wojnie wróci do domu na tym koniu. Ned Stark oddał mi rumaka, kiedy wracał do Winterfell. Oznajmił, że mój lord zginął honorową śmiercią i jego ciało spoczywa wśród czerwonych gór Dorne. Ale kości siostry przywiózł na północ i leżą teraz tutaj…
    zapewniam cię jednak, że kości lorda Eddarda nigdy nie spoczną obok niej. Zamierzam oddać je psom.
    – Jego… jego kości? – zdziwił się Theon.
    Wykrzywiła usta w brzydkim uśmiechu, przywodzącym Theonowi na myśl uśmiech Ramsaya.
    – Catelyn Tully przed Krwawymi Godami wysłała kości lorda Eddarda na północ, ale twój żelazny stryj zajął Fosę Cailin i zamknął drogę. Od tego czasu nie przestaję jej obserwować. Jeśli te kości kiedykolwiek wyłonią się z bagien, nie dotrą dalej niż do Barrowton. – Obrzuciła
    podobiznę Eddarda Starka ostatnim przeciągłym spojrzeniem. – Możemy już iść. Gdy wyszli z krypt, śnieżyca nadal szalała. Lady Dustin po drodze na górę nie odzywała się ani słowem, ale kiedy znowu zatrzymali się pod ruinami Pierwszej Wieży, przerwała milczenie.
    – Lepiej nikomu nie powtarzaj nic, co mogłam powiedzieć na dole – oznajmiła, drżąc z zimna.
    – Rozumiesz?
    Rozumiał.
    – Trzymaj język za zębami albo go stracisz – rzekł.
    – Roose dobrze cię wyszkolił – odparła i zostawiła go tam.

    Nie wydaje mi się, żeby miała rację w tym co mówi. Nie wiadomo kto wpadł na pomysł śluby Brandona z Catelyn, Ale na moje oko pomysł ten wyszedł zarówno od Lorda Rickard Jak i od Lorda Hostera, w obliczu zbliżającej się rebelii (szalony Król prędzej czy później doprowadziłby do wojny domowej) ślub był im na rękę, bo zabezpieczał północ i sprawiał, że dorzecze nie musiałoby bronić się ze wszystkich stron We fragmencie dotyczącym ostatnich dni Lorda Hostera było coś wspomniane o tym z perspektywy Riverrum, ale nie pamiętam dokładnie gdzie to było ani o co chodziło

    Podsumowując, stara prukwa niecierpi zarówno Starków jak i Maestrów, dlatego upatruje w działalności tych drugich spisku. Ma oczywiście trochę racji a propos pochodzenia Maestrów co zauważa również Wayman Manderly w rozmowie z Davosem w białym porcie, jednak w tym konkretnym przypadku uważam że racji nie miała.

Wyświetlono 7 (z 1 ogółem)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć w tym wątku.

Odliczamy

Do premiery 7 sezonu pozostało około:

dni
godz
min
sek

Świat