Kilku aktorów z obsady serialu w rozmowie z serwisem Hollywood Reporter podejmuje temat nieuchronnego końca produkcji HBO.

Będzie czuć, że koniec jest blisko”- mówi Maisie Williams, odtwórczyni roli Aryi Stark.

Kto zasiądzie na Żelaznym Tronie? Czy będzie o co walczyć, gdy Inni przekroczą Mur? Czy kiedy zima i walka w końcu dobiegną końca, ktokolwiek będzie mógł cieszyć się z łupów wojennych?

Te pytania fani serialu zadają sobie nieustannie, ale na razie mogą jedynie tworzyć własne teorie. Koniec produkcji zbliża się jednak wielkimi krokami.

Członkowie obsady serialu w rozmowie z The Hollywood Reporter mówią, iż dostrzegają światełko na końcu tunelu – przy założeniu, że nie ma w nim żadnego światła, w zależności od tego jak historia się zakończy. John Bradley, który w serialu wciela się w postać Samwella Tarly’ego, opisuje sezon szósty jako „rok odkupienia”, gdzie „niedopowiedziane wątki w końcu zostają wyjaśnione”:

  Widz będzie miał poczucie, że wszystkie historie zmierzają do konkluzji.

maisieMaisie Williams jako Arya – kadr z 6. sezonu (© HBO)

Michael McElhatton, czyli nowy lord Winterfell, Roose Bolton, popiera to stwierdzenie:

Definitywnie tak. Oni mogą działać bardzo szybko jako scenarzyści, wycinać całe grupy ludzi, po prostu ich zabijać. Nagle osoba znika i kolejne podróże dobiegają końca. Scenarzyści mogą poruszać się niezwykle szybko z tą historią, mając do dyspozycji tak wiele postaci.

Maisie Williams mówi, że ścieżka, którą podąża Arya, wiedzie ku definitywnemu końcowi:

Przygotowujemy się do szybkiego biegu z górki. Tak właśnie to czuć. Stajemy się bardziej poddenerwowani. Po zakończeniu tego sezonu ludzie oczywiście będą czekać na następny, ale będzie czuć, że koniec jest blisko.

Kristofer Hivju – odtwórca roli Tormunda – mówi, że nieuchronny koniec „Gry o tron” wytworzy się naturalnie poprzez następstwo wydarzeń, kawałek po kawałku, w jednej długiej grze. Mówi również, że serial różni się od wielu innych telewizyjnych produkcji w jeszcze jednym aspekcie:

W wielu serialach sezon szósty jest etapem, na którym zaczyna się powielać konflikty, które wystąpiły wcześniej. Natomiast „Gra o tron” to wielka podróż dla wszystkich postaci. To jedna wielka historia. Nie musimy tworzyć historii na nowo. My ją po prostu kontynuujemy.

sanzaSansa i Theon po ucieczce z Winterfell – kadr z 6. sezonu (© HBO)

John Bradley dodaje:

Nawet największym serialom trudno na dłuższą metę utrzymać wysokie standardy, pozostać na szczycie. Jednym z moich ulubionych seriali jest „Breaking Bad”, ale mam poczucie, że w tym ostatnim sezonie pojawia się nowy punkt wyjścia. Myślę, że sezon czwarty kończy się naprawdę dobrze i czuć, że sezon piąty mógłby mieć swoją kontynuację. Nie sądzę, aby to samo miało miejsce w przypadku „Gry o tron”. Wszystkie wątki są zaplanowane do końca.

Jednakże nie wszyscy członkowie obsady czują, że serial niedługo powinien się zakończyć. Alfie Allen, czyli serialowy Theon Greyjoy, zapytany, czy czuje, iż produkcja powinna dobiec końca w najbliższej przyszłości, odpowiada (i z pewnością nie jest w tym osamotniony):

Nie. Chcę, żeby trwała zawsze.

Jak wiadomo, 6. sezon będzie miał swoją premierę 24 kwietnia w USA i dzień później w Polsce. Będzie można ją oglądać na kanale HBO oraz platformie HBO GO.

źródło: hollywoodreporter.com

Autor: Magdalena Trawka