Serialowego Góry nie trzeba nikomu przedstawiać, zwłaszcza, że zdążył już odwiedzić nasz kraj. Od czasu swojego pamiętnego występu w „Grze o tron” aktor ten zdobywa coraz większe rzesze wiernych fanów. Jak dowiadujemy się z magazynu „Man’s Health” oferta wzięcia udziału w castingu na Gregora Clegane’a była dla niego czymś bardzo zaskakującym:

Myślałem, że to jakiś żart. Nie mam żadnego doświadczenia aktorskiego. Byłem tylko wielkim kolesiem startującym w Strongmanie.

Twórcom najwyraźniej zależało jednak na czymś innym, przyznaje Björnsson. Ostatecznie, Góra nie wypowiada zbyt wielu kwestii w serialu. Producenci chcieli zobaczyć, w jaki sposób nowo wybrany Góra będzie sobie radził z mieczem, jak będzie się ruszał.

Wielu mięśniaków nie umie się dobrze schylić, cierpią na ból kolan, są powolni. Ja jestem szybki i elastyczny, zwłaszcza jak na mój rozmiar.

Jak się okazało, twórcy serialu byli zachwyceni Björnssonem i bez zawahania zaproponowali mu angaż. Dzięki temu mógł z czasem rzucić pracę i zająć się na dobre karierą strongmana. Stał się też współwłaścicielem jednej z markowych, islandzkich wódek. Otworzył także własną siłownię.

To jest moje pieprzone pięć minut.

Podsumował swoje sukcesy strongman.

Uważacie, że dobrze sprawdza się w tej roli? Chcielibyście, by jeszcze raz odwiedził Polskę?