Aktor miał okazję wypowiedzieć się na temat przełomowej dla jego postaci sceny z czwartego odcinka piątego sezonu "Gry o tron". Zapraszamy do zapoznania się z przetłumaczonym fragmentami i ostrzegamy przed spoilerami te osoby, które nie obejrzały "Synów Harpii"!

Śmierć ser Barristana to kolejne wydarzenie zaprezentowane w serialu, które nie zaszło w książkach, jako że na początku „Wichrów zimy” bohater ten jak najbardziej żyje. Przy okazji potwierdzenie znalazła informacja, którą podawaliśmy wcześniej, dotycząca aktora, który zdziwił się swoją „przedwczesną śmiercią” – był to właśnie Ian McElhinney, który udzielił wywiadu serwisowi Entertainment Weekly.

Jak się czułeś po nakręceniu swojej ostatniej sceny w serialu?

Dopiero po ostatnim ujęciu wszystko mnie przytłoczyło i sam zdziwiłem się swoją reakcją, która była przepełniona różnymi emocjami. Ekipa odpowiadająca za historię i scenariusz podarowała mojej postaci świetny prezent na zakończenie. Fantastycznie pracowało się przy tej produkcji; to wspaniali ludzie. Zapewne w pełni zatęsknię za serialem dopiero za rok, gdy rozpoczną się zdjęcia do kolejnego sezonu. Mam nadzieję, że wtedy będzie mi dane pracować już przy innych produkcjach.

Jak dowiedziałeś się o losie serialowego Barristana?

Zemścił się na mnie… fakt, że przeczytałem książki. Spodziewałem się więc, że w tym sezonie moja postać będzie miała „więcej do roboty” i będzie się częściej pojawiać. Następnie mój agent przekazał mi terminarz zdjęć i poczułem, że coś tu jednak nie gra. Wydało mi się niemożliwe, bym miał kręcić swoje sceny tylko przez taki czas, jeśli zamierzano dochować wierności książkom. Zapytałem więc producenta liniowego, czy twórcy rezygnują z mojej postaci w tym sezonie, a on to potwierdził.

Uważasz, że fani serialu, którzy przeczytali książki, są zasmuceni przedwczesną śmiercią ser Barristana?

Ja sam jestem bardzo rozczarowany. Ale zapewne wszyscy – podobnie jak ja – muszą zaakceptować to, że telewizja stawia nieco innego wymagania niż powieści. Poza tym zarówno w książkach jak i w serialu musimy mieć niespodziewane zwroty akcji i szokujące sceny. Jedyne, czego można się spodziewać, to właśnie takiego typu niespodzianek.

Która scena na przestrzeni wszystkich sezonów była twoją ulubioną?

Do tej pory moim numerem jeden była scena z pierwszego sezonu, kiedy wygarniam wszystko Joffreyowi i wychodzę z Sali Tronowej. Podobała mi się praca z Leną Headey [Cersei Lannister – przyp.red.], natomiast wręcz zadziwia mnie, że nie dane mi było poznać Petera [Dinklage’a, grającego Tyriona Lannistera]. Scena, w której opuszczam Dany i ginę podczas walki jest świetnym wprowadzeniem do tego, co dopiero będzie się działo. Cieszę się ze sposobu, w jaki twórcy postanowili uśmiercić moją postać.

Wydaje się to najlepszą możliwą śmiercią.

Trzeba było pokazać tę postać w walce. Wielokrotnie różne postacie wspominały o ser Barristanie jako o jednym z najlepszych szermierzy na świecie. Ta scena na pewno na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

źródło: ew.com