Z okazji zbliżającej się premiery kolejnej odsłony „Gry o tron” serwis Entertainment Weekly przeprowadził rozmowę z Leną Headey (Cersei Lannister). Zapraszamy do przeczytania wybranych fragmentów wywiadu.

W 6. sezonie widz zastaje Cersei w bardzo niekorzystnej sytuacji – po marszu wstydu traci ona niemal całą dotychczasową władzę i wpływy, a dodatkowo do Królewskiej Przystani zmierza Jaime z ciałem Myrcelli. Jednak Cersei od dłuższego czasu nadzoruje pracę Qyburna, który „tworzy” dla niej nowego, niepokonanego gwardzistę.

Entertainment Weekly: Jak będzie wyglądać sytuacja Cersei w 6. sezonie?

Naprawdę ekscytująco. To prawdopodobnie jej najbardziej interesujący sezon, ponieważ nie ma nic do stracenia i wszystko do zdobycia z okropnej pozycji, w jakiej się znalazła. Jej relacja z Jaimem znajdzie się na nowym poziomie dziwności. Nawet jeśli wrócą do siebie, część jej musi naprawdę go nienawidzić. To on pozwolił Tyrionowi uciec i nie potrafił ochronić Myrcelli.

Nie ochronił również Joffreya.

Tak. Ona jest również bardzo wrażliwa pod kątem emocjonowanym i to w sposób, w jaki nigdy nie była. Interesujący moment nadchodzi już w pierwszym odcinku, w którym Cersei zdaje sobie sprawę z tego, że Jaime powrócił z martwą córką. Scenarzyści napisali, że Cersei nie okazuje żadnych emocji, nie krzyczy, ale później, w rozmowie z Jaimem, jest załamana i taka autentyczna. To czysty lament matki nad niewinnością dziecka. Nigdy nie przypuszczałam, że Cersei może powiedzieć głośno to, co powiedziała w tej scenie. To był całkiem piękny moment, a potem wszystko się wali.

Wydaje się, że to pierwszy sezon, w którym ma ona konkretną misję ze względu na zagrożenie ze strony Wiary Wojującej.

Są momenty, w których faktycznie ma, ale nadal potrafi namieszać. Miałam obsesję na tym punkcie i zasypywałam Dana [Dan Weiss, twórca i scenarzysta – przyp. red.] wieloma pytaniami. Były momenty, w których nie byłam pewna, czy ona naprawdę robi to, co przedstawiał scenariusz. W tym przypadku pozory często mylą.

Game-Of-Thrones-Cersei-Jaime(HBO)

Cersei ma także Górę, który jej służy – swojego własnego potwora Frankensteina.

Tak, to zabawne. On jest szalenie ogromny, zawsze o tym zapominam. Jest wiele zabawnych sytuacji z tego względu.

Jak marsz wstydu wpłynął na Cersei? Może słowo „miła” będzie tu przesadą, ale stała się bardziej pokorna lub miła?

Nie, to pogorszyło sprawę. Nie sądzę, aby odnalazła w sobie pokorę. Jest jeszcze bardziej samolubna. Nie może uwierzyć w to, co jej się przytrafiło ze strony tych wszystkich ludzi. To podsyciło jej pragnienie władzy i desperację, aby udowodnić, że jest ona poważnym zagrożeniem.

Jakie wyglądały reakcje, które zauważyłaś po finale z zeszłego roku?

Bardzo dobre, ale niektórzy ludzie twierdzili, że zawiodłam pod względem aktorskim, ponieważ nie pokazałam swoich cycków.

To musiało być wkurzające.

To było nieco szokujące. Rozbierałam się już wcześniej przed kamerami. Nie mam do tego awersji. Wiem jednak, że jestem bardzo emocjonalną aktorką i dotknęło mnie to. Aby porządnie wykonywać swoją pracę, staję się mimowolnie bardziej wrażliwa. Nie znam innego sposobu na jej wykonywanie. To naprawdę wpływa na moją osobę. Trwające przez trzy dni zdjęcia, podczas których musiałabym być naga, z pewnością by mnie denerwowały, a nie chciałam do tego dopuścić, bo nie potrafiłabym się odpowiednio wczuć w Cersei. Postarałam się więc jak najlepiej zagrać ją pod kątem emocjonalnym. Cudowna Rebecca [Van Cleave, dublerka ciała Leny Headey] potrafiła odegrać ten drugi aspekt, co oczywiście oczywiście było dla niej trudne. To nie jest rzecz naturalna do zrobienia. Kręcę każdego roku i mam dzieci, które mnie już rozpoznają i bycie nagim w scenie to było dla mnie za wiele. I ludzie, którzy to zrozumieli, bardzo dobrze oceniali tę scenę. A przez wspomniane trzy dni byłam cały czas obok Rebekki.

Twoje pochlebne komentarze na temat Rebekki z zeszłego roku są bardzo uprzejme. Wielu aktorów zazwyczaj tak nie postępuje.

To ciężka robota, a Rebecca była bardzo bystra. Jest też inna rzecz, którą chciałabym powiedzieć. Ludzie zakładają, że wybrałam Rebeccę. Tak jakbym była na castingu i wybrała seksowne ciało. Jakbym go zażądała. W rzeczywistości powiedziałam: „Jeśli ktokolwiek może to zrobić, ja nie mam wyboru w tej kwestii.  Zaakceptuję każdy wasz wybór”. Nie zamierzałam oceniać wyboru twórców ani brać w nim udziału. Chciałam po prostu, aby wszystko było jasne. Jako kobietę to doprowadza mnie do szaleństwa myślenie, że odrzucam nagie kobiety przybyłe na casting. Naprawdę bym nie mogła. To nie jest kwestia mojej próżności, bo gdyby tak było – nie potrafiłabym tak pracować.

maxresdefault(HBO)

Czy zdobycie Emmy za najlepszy serial dramatyczny dla „Gry o tron” zmieniło cokolwiek w obsadzie tego roku?

Nie spodziewałam się takich wyróżnień. Nie przywykliśmy tak wygrywać. Wszyscy więc poczuliśmy, że w końcu ktoś nas nagrodził. Kiedy scenarzyści odebrali nagrodę za najlepszy scenariusz, byłam z nich bardzo dumna.

Jak ten sezon można porównać do poprzednich?

Jest coraz lepiej. Ten sezon jest bardzo intensywny, mroczny oraz inteligentny pod względem emocjonalnym. Wiem, że to wyświechtane powiedzenie, ale jestem bardzo wdzięczna za bycie częścią czegoś tak pozytywnie ocenianego.

źródło: ew.com

Autor: Magdalena Trawka