#19316

webster
Participant

trochę konfliktowy. Czytając książki czuje się jakiś zamysł autora, a wiadomo, że jeśli wykupuje się prawo do realizacji to na zasadach konsultacji z – więcej wpływu nie ma. Nie znaczy to, że wychodząc z tekstu i odzwierciedlając jego splątane historie uniknie się patosu i tym podobnych. Uważam, że raczej załoga serialu i reżyserowie dali z siebie wspaniałą ilość poświęcenia, trudu a efekty są nie do pominięcia w tym wszystkim. Może Martin sam przestał interesować się książką, z czasem jak ją „obejrzał”?