#3172
Pieta
Pieta
Participant

Ja najpierw byłem do tylu z książką, a ostatni sezon obejrzałem już wiedząc „co ma być”. W obu przypadkach jedyny w swoim rodzaju serial miażdży ginącą w zalewie fantasy tą sagę.
Mimo wszystko czytam po raz drugi.

Podoba mi się konsekwencja Martina w tym, że nie ma wśród jego bohaterów „świętych krów” (mam nadzieję). Wydaje mi się że fabuła nie ma tu najmniejszego znaczenia, a to co wydarzy się dalej, bardziej zależy od rzutu kostką, niż jakichś wcześniejszych planów. Oczywiście w każdej sytuacji prawdopodobieństwo zdarzeń jest zawsze przemyślane. Czasem jednak małe kiwnięcie palcem sprawia, że coś może potoczyć się zupełnie innym torem. Dzięki temu czuję, że świat żyje swoim życiem, a nie w głowie autora.

Autor przedstawia za to kształt świata. Dużo opisów przyrody, obyczajów, religii, strojów, potraw itp. To akurat lubię głównie w fantasy czy książkach historycznych.
Tutaj mamy też spojrzenie globalne bo ciągle mam w głowie, że Martin inspirował się trochę II wojną światową. Akcja książki obejmuje niemal cały swój świat. Czasem jakiś szczegół na jednym końcu świata może mieć duży wpływ na wydarzenia po przeciwnej stronie świata.

Odliczamy

Świat