#3173
Sep
Sep
Participant

Hmmm… Będę mógł się wypowiedzieć trochę szerzej, jak jeszcze raz skuszę się na oglądanie GoT, bo dla mnie drugi i trzeci sezon zlewają się razem w średnio udaną całość. Ogólnie wydaje mi się, że nędza drugiego sezonu była spowodowana zdecydowanym odejściem do treści sagi. O ile pierwszy sezon był niemalże toczka w toczkę jak książka, to potem zaczęło się szerokie poprawianie tego, co dobre, a to nie mogło się dobrze skończyć :D.

A jeśli chodzi o rzeczy, które wypunktowałaś, to nie wiem czemu, ale mi zamiana Jeyne na Talisę specjalnie nie wadzi. Spoko, jest trochę nieprawdopodone, że volanteńska szlachcianka zechciała być westeroską sanitariuszką, ale mieliśmy potem w serialu takie potworki, jak atak Yarashy na Dreadfort, więc od biedy można to wybaczyć. Poza tym dla mnie wątek Talisy, poza zmienionym zakończeniem, był po prostu wątkiem Jeyne, więc nie wywołuje to we mnie specjalnego oburzenia.

Tywin serio aż tak zwierzał się Aryi? Wydaje mi się, że ogólnie zachowanie Tywina było identyczne z zachowaniem Roose’a, ale mogę nie pamiętać, bo serial oglądałem jakiś czas temu. Mi się to o tyle nie podobało, bo zdecydowanie wolałbym więcej scen z McElhatonem, niż z Dancem.

Wątek Tyriona, jego objętość i rozpisanie wg mnie było ok, trochę pociągnęło go w dół tylko wybielanie Shae i podkreślanie ich zaangażowania w tę relację, to było takie sobie.

Przyznam szczerze, że specjalnie tego heroizmu w pokonywaniu słabości u Sama nie widzę – ot, kilka rozpaczliwych gestów, które przypadkiem miały zadziwiająco dobre skutki. Tak samo nie widzę tego, że robiono z niego błazna. Wg mnie był zwyczajny :).

Odliczamy

Świat