Jak powszechnie wiadomo, świat „Pieśni Lodu i Ognia” rozgrywa się w świecie podobnym do późnego średniowiecza. Pod wieloma względami Westeros przypominaja Francję, czy Anglię z XIV-XV wieku. Dotyczy to różnych aspektów życia: od porządku i struktury społecznej, roli religii, uzbrojenia, aż do sposobu prowadzenia walk. Można zadać pytanie w jakim stopniu dotyczy to też analfabetyzmu i piśmienności w Grze o Tron. Tym bardziej, że jeden z bohaterów sagi – Davos – uczył się czytać dopiero w trakcie jej narracji.

W „Pieśni Lodu i Ognia” pismo jest wspominane wielokrotnie. Umieją czytać i pisać nie tylko ludzie nauki tacy jak Cressen, Pycelle, Aemon, Luwin, Frenken, Qyburn, Harmune, ale też feudałowie. W książkach wspomina się, że czytali listy: Tyrion Lannister, Jaime Lannister, Samwell Tarly, Jon Snow, Jeor Mormont, Ned Stark, Steffon Baratheon, Stannis I Baratheon, Littlefinger, Balon Greyjoy, Theon Greyjoy, Tommnen I, Doran Martell, Quentyn Martell, czy Domeric Bolton.

Books

Prawie wszyscy bohaterowie cyklu nie mają więc problemu z czytaniem korespondencji. Co ciekawe, dotyczy to nie tylko mężczyzn, ale także kobiet z warstwy wyższej. Czytają między innymi Catelyn Stark, Sansa Stark, Lysa Arryn, Cersei Lannister, Arya Stark, Shireen Baratheon, Brienne z Tarthu, Arianne Martell, Margaery Tyrell, czy Daenerys Targaryen. O powszechności znajomości czytania i pisania wśród elity w Westeros może świadczyć też reakcja Davosa na nominację do funkcji Królewskiego Namiestnika. Onieśmielony były przemytnik zwracał Stannisowi uwagę, że nie tylko jest nisko urodzony, ale też nie umie czytać i pisać.

Przez chwilę Davos był zbyt oszołomiony, by móc się poruszyć. Dziś rano obudziłem się w jego lochu. — Wasza Miłość, nie możesz… nie jestem godzien być królewskim namiestnikiem. — Nikt nie jest godniejszy od ciebie. Stannis schował Światłonoścę, podał Davosowi rękę i pomógł mu wstać. — Jestem nisko urodzony — przypomniał mu Davos. — Niedawno byłem przemytnikiem. Twoi lordowie nie będą mnie słuchali. — W takim razie mianujemy nowych lordów. — Ale… ja nie umiem czytać… ani pisać..

Najwidoczniej znajomość obu sztuk była na tyle powszechna, że brak ich znajomości stanowił przeszkodę w sprawowaniu owego urzędu. Choć zauważmy, że Stannis nie zwracał na to uwagi i był w stanie wyobrazić sobie zajmowanie tego stanowiska przez analfabetę. Powszechność obydwu tych sztuk nie znaczy, że opanowali je wszyscy przedstawiciele wyższych warstw. Na przykład niepiśmienny jest pewien rycerz, którego spotkała Arya, gdy była służącą w Harrenhal:

Zaglądała do wszystkich, lecz nie było w nich nic ciekawego, tylko same głupoty: wysłać ten wóz do spichrza, a tamten do zbrojowni. Jeden był żądaniem spłaty hazardowego długu, ale rycerz, któremu go oddała, nie umiał czytać. Kiedy powiedziała mu, co w nim jest, spróbował ją uderzyć, lecz uchyliła się przed jego ciosem, złapała za róg do picia ze srebrnymi okuciami, który miał u siodła, a potem uciekła. Rycerz ścigał ją z rykiem, lecz prześliznęła się między dwoma wozami, przebiegła przez tłum łuczników i przeskoczyła latrynowy rów, a on nie mógł dotrzymać jej kroku w kolczudze.

Nie umieli czytać i pisać także robiący sporą karierę Kettleblackowie. Wywodzili się oni z drobnej szlachty:

Ser Osfryd przerzucił papiery. Wyraźnie obawiał się napisanych na nich słów, jakby były karaluchami łażącymi po papierze. Żaden z Kettleblacków nie umiał czytać.

Analfabetyzm nie dotyczy tylko biedniejszej szlachty. Dobrze pokazuje to rozmowa lady Dustin z Theonem, która miała miejsce w obecności Roose’a Boltona w Winterfell:

Szare szczury czytają i piszą nasze listy, nawet tym lordom, którzy sami nie umieją czytać, a kto może mieć pewność, że nie wypaczają ich słów dla własnych celów? Powiedz mi, jaki z nich pożytek?

Nie umiał czytać także ser Ilyn Payne, który nie tylko był katem, ale też wywodził się z możnego rodu Payne’ów:

Na pośrednich piętrach ulokowano pokoje przeznaczone dla głównego klucznika, lorda spowiednika oraz królewskiego kata. Ten ostatni poza wykonywaniem egzekucji zwyczajowo sprawował nadzór nad lochami i opiekującymi się nimi ludźmi. A do tego drugiego zadania ser Ilyn Payne nadawał się wyjątkowo kiepsko. Ponieważ nie umiał czytać, pisać ani mówić, zostawiał je swym podwładnym, którzy nie byli zbyt liczni.

W średniowieczu wymagano od katów znajomości czytania i pisania. Szczególnie we Francji funkcja ta pozostawała przez dziesięciolecia w jednej rodzinie. Często profesja cieszyła się infamią. Trudno sobie wyobrazić w średniowiecznych realiach, aby pełnił ją ktoś o takim pochodzeniu jak Ilyn Payne. Oczywiście trudno oszacować, jaka część elity Westeros nie ma żadnego wykształcenia. Powyższe cytaty mogą pokazywać, że zjawisko jest częstsze niż wynikałoby z zamieszczonej wcześniej długiej listy osób, które potrafiły czytać listy. O ile wśród wielkich feudałów jest to norma, to nie wiadomo czy można tak powiedzieć o drobnym rycerstwie. W przypadku kapłanów-septonów mamy niewiele wzmianek świadczących o ich alfabetyzacji. Można założyć, że wielu z nich miało co najmniej podstawowe umiejętności czytania i pisania. Świadczy o tym prowadzona przez Stannisa, Davosa i Pylosa rozmowa o sposobach rozpowszechniania informacji o rzeczywistym pochodzeniu Joffreya i jego rodzeństwa. Stannis nakazał Davosowi porwać septonów i zmusić ich do przepisywania listu informującego o pretensjach do tronu najstarszego Baratheona:

Jeśli zabraknie ci listów, porwij kilku septonów i każ im napisać więcej.

Jak widać pretendent do Żelaznego Tronu zakładał, że septon będzie umiał pisać. Co jest ciekawe, niektórzy kapłani nie posiadają jednak tej umiejętności:

Septon nie umiał czytać ani pisać, co ze śmiechem wyznał im po drodze, znał jednak sto różnych modlitw i potrafił wyrecytować z pamięci fragmenty Siedmioramiennej gwiazdy. W wioskach nie potrzebował niczego więcej.

To zresztą jest spora różnica pomiędzy rzeczywistym średniowieczem, a światem Pieśni Lodu i Ognia. W średniowiecznej Europie osoby wykształcone były związane z stanem duchownym. Kształcenie maestrów w Cytadeli przypomina w pewnym stopniu średniowieczne uniwersytety, ale przeciwieństwie do nich są kompletnie świeckie.

Oldtown-Game-of-Thrones

Stare Miasto – miasto, w którym znajduje się Cytadela (autor: Ted Nasmith)

W Westeros maestrzy i septoni stanowią dwa różne światy, a ich kariery nie miały żadnych punktów stycznych. Pod tym względem saga G. R. R. Martina przypomina bardziej inne powieści fantasy, w których rozgranicza się kult religijny od nauki (w fantasy często połączonej z magią, dobrze to widać np. w Świecie Dysku Pratchetta). Rycerstwo, septoni, czy maestrowie to jednak niewielka część całej ludności Westeros. Wśród ludzi biedniejszych sztuka pisania i czytania nie była częsta. Oczywiście odnajdujemy wyjątki – należy do nich kapitan statku, który wiózł Joraha Mormonta i Tyriona Lannistera do Essos. W rejs zabrał on ze sobą aż trzy książki:

W kambuzie trzymano również książki. Kapitan był wyjątkowo oczytanym człowiekiem i zabrał w rejs aż trzy: zbiór marynarskiej poezji składający się ze złych i bardzo złych utworów, mocno wyczytany wolumin opiewający erotyczne przygody młodej niewolnicy w lyseńskim domu rozkoszy oraz czwarty i ostatni tom Żywota triarchy Belicha, sławnego volanteńskiego patrioty, którego nieprzerwana seria triumfów i podbojów zakończyła się dość nagle, gdy pożarły go olbrzymy. Tyrion pochłonął wszystkie książki już trzeciego dnia rejsu. Ponieważ nie miał innych, zaczął je potem czytać od nowa. Opowieść o niewolnicy była najgorzej napisana, ale najbardziej wciągająca, dlatego to właśnie ją zabrał z półki, by urozmaiciła mu kolację złożoną z buraków w maśle, zimnej zupy rybnej oraz sucharów, którymi można by wbijać gwoździe.

Co ciekawe, czytały także prostytutki Marei i Alayaya. Ta ostatnia uczyła się trochę z nudów. Tyrion Lannister oficjalnie spotykał się z piękną prostytutką pochodzącą z Wysp Letnich, aby w rzeczywistości widywać się z swoją kochanką Shae:

Śpię. Odkąd zacząłeś nas odwiedzać, panie, jestem znacznie bardziej wypoczęta. A Marei uczy nas czytać i może wkrótce będę mogła spędzać czas nad książką.

Wśród ubogich mężczyzn jednak większość z całą pewnością nie potrafi czytać. Nie dziwi więc, że nie posiedli tej umiejętności kowal, chłopcy stajenni, czy tacy najemnicy jak Bronn, albo kamieniarz, który w czasach Baelora Błogosławionego został wybrany z powodu kaprysu władcy wielkim septonem:

Wielki maester Pycelle udzielił jej długiego i nudnego wykładu na ten temat. — Podczas panowania króla Baelora Błogosławionego na Wielkiego Septona wybrano prostego kamieniarza, który obrabiał kamień tak pięknie, że Baelor doszedł do wniosku, iż jest on żywym wcieleniem Kowala. Ten człowiek nie umiał czytać ani pisać i nie był w stanie nauczyć się nawet najprostszych modlitw. — Niektórzy po dziś dzień utrzymywali, że namiestnik Baelora rozkazał otruć nowego Wielkiego Septona, żeby oszczędzić królestwu wstydu.

Najistotniejszym dla akcji Pieśni Lodu i Ognia analfabetą jest oczywiście Davos Seaworth, Cebulowy Rycerz, a po bitwie nad Czarnym Nurtem lord, Admirał Wąskiego Morza i Królewski Namiestnik Stannisa Baratheona. Jego początkowe losy były jednak niezwykle trudne. Pochodził z slumsów i był przemytnikiem. Swoją karierę Davos zawdzięczał dostarczaniu żywności do Końca Burzy podczas rebelii Roberta Baratheona. W Starciu królów był on jeszcze analfabetą, choć kazał uczyć pisać i czytać swoich synów:

Davos znał się na mapach, ale listy i w ogóle słowo pisane wykraczały poza jego możliwości. Ale mój Devan nauczył się czytać i pisać. Mały Steffon i Stannis też.

Po zostaniu Królewskim Namiestnikiem Davos edukował się pod kierunkiem maestra Pylosa:

Davos wsadził rękę pod płaszcz i wydobył stamtąd zmięty pergamin. Karta była niewielka i cienka, nie miał jednak innej tarczy.— Królewski namiestnik powinien umieć czytać i pisać. Maester Pylos uczył mnie tej sztuki. Wygładził list na kolanie i zaczął czytać w świetle magicznego miecza.

Analfabetą był także jeden z głównych bohaterów Rycerza siedmiu królestw Dunk (Duncan Wysoki:

Stary jeździł z niektórymi spośród tych rycerzy, innych Dunk znał z opowieści przekazywanych w salach zajazdów i przy ogniskach. Wprawdzie nigdy nie zgłębił magicznej sztuki pisania i czytania, jednak błędny rycerz nieugięcie wprowadzał go w tajniki heraldyki i często przepytywał podczas jazdy.

To jednak nie dziwi, Dunk pochodził z nizin społecznych, nie znał swoich rodziców i z oczywistych względów nie był edukowany. Istnienie dużej liczby analfabetów przyczyniło się do powstania możliwości zarobkowania przez ludzi bardziej wykształconych. Zwykli obywatele przychodzili do specjalistów, aby pisali im listy i spisywali testamenty:

Tuż za wejściem znajdowała się Komnata Skrybów, gdzie mieszkańcy Starego Miasta przychodzili w poszukiwaniu akolitów, którzy spisywali ich testamenty i czytali im listy. W otwartych boksach siedziało kilku znudzonych skrybów, czekających na klientów.

Takie zjawisko powszechne jest dla kultur, w których piśmienność była ograniczona do elity. Znamy je dobrze z Egiptu grecko-rzymskiego, gdzie istnieli tacy specjaliści, a w dokumentach papirusowych często odnajdujemy formułki wskazujące, że osoba która podpisała się pod dokumentem nie jest tożsama z osobą wymienioną w dokumencie, gdyż ta druga nie umiała pisać. Dzięki temu w rzymskim Egipcie zdarzały się sytuacje, gdy analfabeta pisał list do drugiego analfabety. W Pieśni Lodu i Ognia odnajdujemy kilka cytatów, które pokazują, że czytanie i pisanie nie są powszechne w Westeros. Kiedy Stannis chce obwieścić wszystkim prawdziwe pochodzenie króla Joffreya, wysyła Davosa, aby rozpowszechniał jego list wśród ludu:

Chcę, żebyś popłynął Czarną Bethą na północ, do Gulltown, Paluchów, Trzech Sióstr, a nawet Białego Portu. Twój syn Dale wyruszy Widmem na południe, za Przylądek Gniewu i Złamane Ramię, a potem wzdłuż dornijskiego wybrzeża aż po Arbor. Obaj zabierzecie skrzynkę z listami i będziecie je zostawiali w każdym porcie, grodzie i wiosce rybackiej. Przybijajcie je do drzwi septów i gospód, żeby mogli je przeczytać wszyscy, którzy to potrafią. — Takich jest niewielu — zauważył Davos.

Równie dobrze widać to w rozmiarze analfabetyzmu w Nocnej Straży. Wyraźnie stwierdzał to Jon Snow podczas rozmowy z Samem Tarlym:

Sam, w Nocnej Straży, są setki ludzi, którzy potrafią strzelać z łuku, ale tylko garstka takich, którzy umieją czytać i pisać. Musisz zostać moim nowym maesterem.

To samo widzimy podczas rozmowy Jeora Mormonta z Tyrionem Lannisterem. Według Lorda Dowódcy Nocnej Straży jest w niej około 800 braci, z których to jedynie nieliczni byli w stanie czytać:

Poza tymi, z którymi jedliśmy przy stole, mam jeszcze może dwudziestu, którzy potrafią czytać, a jeszcze mniej takich, co potrafią myśleć, planować czy dowodzić.

Nocna Straż jest mieszaniną najczęściej młodszych synów feudałów (szczególnie z Północy), oraz przestępców i osób przypadkowych.

325703_547965658547744_1194584497_o

Trudno widzieć w nich próbę statystyczną, która mogła być reprezentatywna dla całego społeczeństwa Westeros. Mimo to wszystko wskazuje, że znajomość pisania i czytania była wśród mężczyzn w Westeros dosyć rzadka. Skoro mężczyźni mieli problem z czytaniem, to z oczywistych powodów w jeszcze większym stopniu dotyczyło to kobiet. W naszej kulturze do XX wieku inaczej traktowano edukację chłopców i dziewcząt. Kobiety miały być żonami i matkami i pracowały w domu. Ich edukacja nigdy nie była priorytetem i niewielu rodziców rozumiało potrzebę uczenia ich. Najwidoczniej w Westeros jest podobnie. Dobrze pokazują to losy Aryi, gdy nikt nie zdawał sobie kim ona była. Kiedy uchodziła za niewykształconą chłopkę, to nie zadawano sobie nawet trudu pieczętowania listów, które przechodziły przez jej ręce:

Weese’owi nawet nie przyszło do głowy, że Arya opanowała sztukę czytania, nigdy więc nie pieczętował listów, które jej dawał.

Podobnie Gorąca Bułka był zszokowany, kiedy okazało się, że Arya jest w stanie odczytać nazwę miejscowości

— Tutaj. — Dotknęła palcem odpowiedniego punktu. — Tu jest napisane „Riverrun”. — Potrafisz czytać pismo? — zapytał zdumiony, jakby oznajmiła mu, że umie chodzić po wodzie. Skinęła głową.

To jeden z niewielu – jeśli nie jedyny – przykład inskrypcji w Westeros. W rzeczywistym średniowieczu napisów widocznych w miejscach publicznych było (przynajmniej w Italii) zdecydowanie więcej. Było to jednak świadome powtarzanie wzorów antycznych, których w Westeros z oczywistych względów brakowało. Jak widać wzmianki dotyczące alfabetyzacji w Westeros tworzą w miarę spójną całość. Wśród nielicznej elity feudałów, oraz maestrów i septonów umiejętność czytania i pisania była dosyć powszechna. Wśród najbogatszych nie tylko spora część mężczyzn, ale też i kobiet była piśmienna. Wśród pozostałych mieszkańców Westeros stanowiły one jednak rzadkość i można szacować, że jedynie kilka procent ludności Siedmiu Królestw opanowało je. A jak było w rzeczywistym średniowieczu, a szczególnie w Anglii i Francji w XIV-XV wieku? Niestety nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Brak nam świadectw, które pozwalają się interpretować statystycznie, a różnice pomiędzy poglądami współczesnych badaczy są bardzo duże. Właściwie można mówić o naszych odczuciach, niż faktach. Na przykład M. T. Clanchy uważał, że w XII-XIII wiecznej Anglii ponad połowa jej mieszkańców znała alfabet i w tym czasie nastąpiło przejście od kultury pamięci do kultury pisma. Ten sąd jednak nie jest powszechny. Co prawda według S. Thrupp 40% londyńskich kupców w XIV wieku opanowało umiejętność pisania i czytania, ale wśród ludności Anglii w 1500 roku miało potrafić to jedynie 10-15% męskiej, dorosłej populacji. Także szacunki innych badaczy są dużo bliższe tych drugich niż pierwszych liczb (np. Chaunu). Jeśli przyjmiemy je, to pod względem piśmiennictwa społeczeństwo Westeros było bardzo podobne do późnośredniowiecznej Francji i Anglii.


Autor: dr hab. Robert Suski

Wszystkie wykorzystane cytaty pochodzą z sagi „Pieśń Lodu i Ognia” G. R. R. Martina.