Najnowszy odcinek "Gry o tron" spotkał się z raczej pozytywnym odbiorem, głównie za sprawą wydarzeń w Hardhome. Kit Harington, wcielający się w Jona Snowa, opowiadał w rozmowie z Entertainment Weekly o procesie kręcenia tych scen.

Aktor tak opisał prace nad wątkiem w Hardhome:

Przez trzy czy cztery tygodnie kręciliśmy sceny, które po zmontowaniu zajęły nieco ponad 20 minut – wychodziła mniej niż minuta materiału na dzień pracy! Nigdy też nie miałem okazji zagrać w scenach w „Grze o tron” z tak dużą ilością efektów CGI. Zawsze podobało mi się, że HBO nie przesadza z ładowaniem efektów specjalnych do odcinków, ale tutaj twórcy po prostu musieli to zrobić.

Każdą scenę walki kręciłem trzy razy. Najpierw walczyłem z kaskaderem ubranym w zielony strój na potrzeby animacji komputerowej, potem z osobą ucharakteryzowaną na trupa, a za trzecim razem walczyłem bez przeciwnika, machając tylko mieczem. Dzięki temu było z czego wybierać, gdy przyszło do decydowania o efekcie końcowym. Zeszłoroczna bitwa o Czarny Zamek była dla mnie największym wyzwaniem, jeśli chodzi o pracę przy serialu – aż to teraz. [Hardhome] było dwukrotnie trudniejsze i wyczerpujące.

źródło: ew.com