Finał sezonu przyniósł kilka zaskakujących zwrotów akcji i szokujących wydarzeń, a jedno z nich miało miejsce w wątku Jona. Odgrywający go Kit Harington opowiadał serwisowi Entertainment Weekly o losach i przyszłości swojego bohatera. Ostrzegamy, że wypowiedź zawiera spory spoiler z 6. sezonu!

Zgodnie z zapowiedziami twórców, w ostatniej scenie 5. sezonu „Gry o tron” zobaczyliśmy, jak Jon pada pod ciosami własnych braci i – jak się wydaje – umiera. „Wydaje”, ponieważ wielu fanów jest zdania, że bohatera w „Wichrach zimy” zobaczymy w ciele jego wilkora Ducha bądź nowym wcieleniu po tym, jak zostanie wskrzeszony przez obecną na Murze Melisandre (podobnie jak było na przykład z Berikiem Dondarrionem, wskrzeszonym przez Thorosa z Myr – również czerwonego kapłana). Co jednak ma na ten temat do powiedzenia odgrywający postać bękarta z Winterfell Kit Harington? Aktor udzielił wywiadu dla Entertainment Weekly, którego przetłumaczone fragmenty możecie przeczytać poniżej.

dzonbe(© HBO)

Jak zareagowałeś, gdy dowiedziałeś się o losie Jona?

Co sezon dochodzi do sytuacji, kiedy czyta się scenariusz i nie pozostaje nic do powiedzenia poza „O kur…”. Nie czytałem „Tańca ze smokami”, ale zdążyłem zapoznać się z poprzednimi tomami i wiedziałem, że coś takiego czeka moją postać. Przeczuwałem więc, że może się to zdarzyć w tym sezonie. Nie wiedziałem jednak, że będzie to ostatnia scena finałowego odcinka, przez co oczywiście całe to zdarzenie stało się czymś wyjątkowym. Bycie ostatnim aktorem na ekranie w danym odcinku zawsze jest czymś fajnym. Bardzo mi się spodobała ta scena, a zwłaszcza pomysł włączenia do niej Olly’ego jako mojego zabójcy; uważam, że ładnie też wypadło rozwiązanie relacji na linii Jon-Alliser Thorne. Twórcy świetnie to zaplanowali i uważam, że zostało to wzorowo przeprowadzone.

Uważasz, że Jon popełnił poważne błędy, czy może postępował słusznie, ale i tak zginął?

Sporo winy leży po jego stronie. Nie zwracał uwagi na ludzi wokół siebie. W tym sezonie skupił się tylko na dalszej perspektywie. Popełnił ten sam błąd co Ned – chcąc postąpić słusznie, nie zauważył tego, co dzieje się w jego bezpośrednim otoczeniu. Dostrzegał jedynie nieuchronną zagładę ze strony białych wędrowców i konieczność podejmowania decyzji przez wzgląd na większe dobro, nie zauważając nastrojów Olly’ego, Allisera Thorne’a i reszty braci. Nie dostrzegł rosnącego zadowolenia i nie zajmował się pomniejszymi problemami. I za to spotkała go kara. Olly jako ostatni zadaje mu cios sztyletem i w tym momencie Jon rozumie, że go zawiódł.

W rozmowie Dan Weiss [jeden z twórców serialu – przyp. red.] potwierdził, że Jon naprawdę nie żyje. Jednak George R.R. Martin pozostawił w książkach lekkie niedopowiedzenie, za sprawą którego istnieje możliwość, że Jon przeżyje. Potem pojawiły się wieści o tym, że otrzymałeś bardziej lukratywny kontrakt na sezon szósty i możliwość pojawienia się w siódmym. Zapytajmy więc wprost: Czy Jon naprawdę nie żyje?

Tak to rozumiem. Rozmawiałem z Danem i Davidem i usłyszałem od nich, że moja postać zginęła i to koniec. A co do historii z podwyżką, to jest ona nieprawdziwa w kilku aspektach i niepotrzebnie wprowadziła fanów w błąd. Rzadko kiedy informowano mnie o dalszych planach, jeśli chodzi o fabułę serialu, ale tym razem uczyniono wyjątek. Przekazano mi, że zginąłem. Moja postać nie żyje i nie zobaczycie mnie w kolejnym sezonie.

źródło: ew.com