Dokonało się. Podczas premiery najnowszego odcinka Gry o tron, dwie najważniejsze postacie w serialu – Król na Północy, Jon Snow oraz Matka Smoków, Daenrys Targaryen – spotykają się wreszcie twarzą w twarz. David Benioff, twórca serialu powiedział Entertaimen Weekly, że spotkanie nie należało do najbardziej pomyślnych.

Nie ma między nimi chemii. On jest irytujący, ona jest irytująca, jednak oboje muszą znaleźć wspólne rozwiązanie.

W istocie, spotkanie było bardziej nieprzyjemne niż niektórzy fani sobie wyobrażali. Jednak jeśli spojrzymy na to z drugiej strony zobaczymy dwie osoby chcące osiągnąć natychmiastowo dwa zupełnie różne cele. Emilia Clarke, odtwórczyni roli Daenerys mówiła:

Przyjemnie było to grać. Nie lubi go ani nie zamierza wierzyć w to co mówi.

Jednak czy taka sytuacja pomiędzy nimi będzie trwać w nieskończoność? Jak na razie mamy dwie potężne postacie, które krążą wokół siebie i uważnie obserwują. Może się wydawać, że ta dwójka powinna trzymać się od siebie z daleka, jednak Kit Harington przypomniał, że obie postacie nie znają tak naprawdę swoich historii.

Jon wie tyle, że spotkał się z królową o której usłyszał i próbuje z nią negocjować – nie spotkał się z Daenerys, którą publiczność oglądała przez poprzednie sezony. To pomaga go zaskoczyć. Wchodzi do komnaty i nie spodziewa się ujrzeć tak pięknej młodej kobiety w wieku podobnym do niego. Reakcją każdego młodego mężczyzny byłoby „No dobra…”, jednak odkłada to na bok, ponieważ musi.

Źródło: winteriscoming.net