Przygotowania do ósmego – i, niestety, ostatniego – sezonu „Gry o tron” trwają pełną parą. Kit Harington, odtwórca roli Jona Snowa, przyznał, że bardzo to wszystko przeżywa, oraz, że zdarzyło się mu zapłakać podczas lektury scenariusza – mianowicie, kiedy dotarł do końcówki. Dodał jednak, że ma to przede wszystkim związek z tym, iż trwająca od wielu lat przygoda na planie dobiega właśnie końca, a czas pożegnań będzie dla niego bardzo trudny.

Musicie pamiętać, że to było osiem lat. Myślę, że nikomu nie zależało na tym serialu bardziej, niż nam… To instytucja, w której spędziłem najwięcej czasu. Szkoła, szkoła aktorska, wszystko… Trochę chce mi się płakać, gdy o tym myślę. To będzie dziwny rok. Pożegnanie ze wszystkimi, kręcenie ostatniej sceny z tą czy tamtą osobą. Nie tylko wy jesteście do tego przywiązani. Mnóstwo ludzi na świecie jest.

Kit dodał również, że wszystko odbędzie się pod płaszczykiem wielkiej tajemnicy, tak, by tym razem skrypt nie ujrzał światła dziennego przed ukazaniem się serialu.

Dla aktorów to faktycznie smutne rozstanie. Przed nami, czytelnikami i widzami, rysuje się bowiem perspektywa pięciu nowych spin-offów, a także kolejnych książek. Mimo to, jest to koniec pewnego etapu.

Będziecie tęsknić?

źródło: watchersonthewall.com