Matt Shakman udzielił serwisowi Variety wywiadu, w którym odniósł się do wielu aspektów jednej z ostatnich bitew w Grze o Tron.

Reżyser dołączył do zespołu twórców serialu dopiero w siódmym sezonie, lecz możemy śmiało powiedzieć, że zadebiutował w wielkim stylu. Epizod „Spoils of War”, mimo że wyciekł do sieci niemal trzy doby przed oficjalną premierą, osiągnął najwyższy wynik oglądalności w historii serialu. Zasłużenie? Zdecydowanie ukazał jedną z najlepszych, najbardziej epickich bitew, spośród wszystkich, które zaserwowała nam stacja HBO.


Spektakularny występ Daenerys i Drogona kosztował zespół tygodnie ciężkiej pracy. Shakman przybliża jej przebieg.

Ta bitwa pochłonęła 18 dni filmowania w pierwszej turze, kolejne 5 w drugiej i jeszcze kilka tygodni w Belfaście poświęconych na nagrywanie Daenerys na grzbiecie latającego smoka, pracujących miotaczy ognia, ludzi obracających się w popiół i całej reszty rzeczy, które do niej dodaliśmy.

Podpowiada też, w jaki sposób chciał wyróżnić tę bitwę od pozostałych.

Zacząłem działać próbując wyróżnić te punkty widzenia, którym chciałem nadać pierwszeństwo, ponieważ tam się od nich aż roi. Na pierwszym planie mamy Jaime’a, Bronna, Tyriona i Daenerys. Zdecydowałem też przedstawić perspektywę Bronna i Jaime’a jako próby, jak to jest być mężczyzną na polu bitwy w samym środku ataku smoka. Kibicowaliśmy też Daenerys, kiedy z nieba paliła panów niewolników w Meereen. Towarzyszyliśmy jej w wielu wielkich momentach ze smokami w roli głównej, jednak nigdy nie doświadczyliśmy bitwy, w której po obu stronach stałoby dwóch kochanych bohaterów. Chciałem zobaczyć, jak to było dla tych ludzi na ziemi widzieć, jak wojna zmienia się na zawsze i tradycyjna walka odchodzi do lamusa, kiedy pojawiła się gigantyczna broń jak napalm albo nawet bomba atomowa, a także to przerażenie, jakie spada na ludzi pod spodem. 

Z każdym kolejnym sezonem prezencja smoków zmienia się i rozwija, jednak w tej bitwie pojawiła się pewna zmiana charakteru. Można powiedzieć, że widzowie mają od teraz widzieć w nich coś więcej niż „fajny” motyw. Na takie spostrzeżenie przedstawiciel Variety otrzymał następującą odpowiedź:

Prawda. Przerażenie i skala zniszczeń, jak sądzę, była znacznie większa niż ta związana z atakiem w 6. sezonie. Teraz Drogon urósł do rozmiarów [Boeinga] 747 i strumień płomienia, jaki z siebie wyrzuca ma szerokość ponad 30 stóp [ok 10m]. Szybko doszliśmy do wniosku, że środek tego strumienia byłby tak gorący, że niemal natychmiast by zwęglał. Spojrzeliśmy zatem na przykład Pompejów, co doprowadziło do pomysłu niemal natychmiastowych przemian ludzi w popiół. Ludzie na obrzeżach mogą się ugotować w zbrojach lub próbować jeszcze się ratować w wodzie, jednak ci w samym centrum, ich człowieczeństwo już wygasło.

jaime-tilt

Poruszona została także kwestia wielokrotnego ocierania się Bronna o śmierć.

Chciałem, żeby istniało tam poczucie, że każdy może zginąć w każdej chwili. Miałem nadzieję, że ludzie podczas seansu będą bali się o Jaime’a, o Daenerys podczas pobytu na ziemi, jak również o Drogona czy o Bronna – że cały ten kolektyw uwielbionych, kochanych i prowadzonych od dawna bohaterów wchodzi w kolizję, gdzie każdy może umrzeć. I mamy też Tyriona, który utkwił pomiędzy ludźmi, których kocha, obserwując Jaime’a który być może zmierza na spotkanie swojej śmierci i narażoną Daenerys podczas wyciągania pocisku z boku Drogona. Myślę, że celem cały czas było podtrzymanie możliwości śmierci. Także Bronna, kiedy podążaliśmy za nim przez ten koszmar, był naszym przewodnikiem po jego najgorszej stronie. Przemierza najbardziej niebezpieczny obszar bitwy, dlatego zależało mi na długim ujęciu skupionym właśnie na nim.

A czy efekty wizualne były bardziej zaawansowane niż w przypadku bitew w Hardhome czy nad Czarnym Nurtem?

Aspekt efektów wizualnych był tu potężny. To prawda, że występuje pewna różnica pomiędzy tym starciem a Bitwą Bękartów czy Hardhome, tamte były skupione głównie na walce osoba przeciw osobie. Początek tej w „Spoils of War” był bardzo podobny do tego z Bitwy Bękartów, gdzie zderzały się fronty i konie, a ludzie upadali. To bardziej tradycyjny widok wojny. Jednak kiedy przybywa Drogon, wszystko się zmienia. Dzięki umiejętności latania porusza się swobodnie po całym polu bitwy, to zaprowadza nowe zasady. Bez przerwy zmienia się krajobraz i kąt widzenia.

Pod koniec Shakman odniósł się również do zakończenia odcinka – sceny, w której Jaimie tonie.

David i Dan [Benioff i Weiss] napisali scenariusz tak, żeby stanowczo zakończył się na Jaimie opadającym w głębię. Nakręciliśmy pod wodą masę ujęć, między innymi strumień płomienia, który był przeznaczony dla niego, ale miał wyglądać tak, jakby trafił w wodę. To, co widzieliście było bardzo zbliżone do opisu w ich skrypcie.


Jak oceniacie reżyserię Matta Shakmana?