#6348
LuckyLolitka
LuckyLolitka
Participant

Najbardziej nie cierpię Jona Snowa, Aryi Stark i Stannisa.

Jon Snow – bo jest nudnym jak flaki z olejem emo z Północy, który wciąż by tylko jęczał nad sobą że jestem bękart, macoszka mnie nie kocha buuu, jestem bękart. Łeb mi od takich smętów puchnie. Na rozdziały z jego udziałem zawsze reaguję: O NIE, TYLKO NIE TO, ZNOWU ON….MARTIN MISZCZU ZA CO MNIE TAK KAŻESZ?! W serialu odgrywający postać Kit ma wiecznie minę kota robiącego nie powiem co na pustyni i to mnie wkurza dodatkowo. Odechciewa się żyć na ten widok. Słowem jak widzę gościa mam ochotę walić głową w Mur. Poważnie.
Kolejny teflonowy Stark. Taki honorowy a z zimną krwią planował zabójstwo Mance’a Rydera. Ostatecznie Martin mu tej hańby oszczędził ale…podobno liczą się intencje.

Arya Stark – tak wiem, wszyscy ją lofficiają bo ona taka fajna, macha Igiełką i jest super chłopczycą 9 letnią co sobie radzi…NIE. To jedna z najbardziej nierzeczywistych postaci w zwykle nadzwyczaj życiowym (abstrahując że fantasy^^) świecie Martina. Ludzka mała dziewczynka, która zabija jak najlepsi zabójcy. Ehe. Sorry Martin, Sapkowski miał dla Ciri lepsze wytłumaczenie. Ona przynajmniej była Dzieckiem Niespodzianką. Arya zaś to mega fuksiara która nie wiedzieć czemu mimo darcia gęby do każdego opoja nadal ma wszystkie zęby…i to jeszcze przed treningiem u LBT. Cyrk na kółkach.

Stannis Baratheon. – Jak czytam że on taki honorowy i sprawiedliwy to mnie aż krew zalewa. Kolo który pali ludzi na stosie za wyznawanie tej samej wiary którą przed chwilą sam wyznawał. Taa. I ten który tak się brzydzi bękartami Roberta, zdradami i w ogóle a sam zdradza żonę z Rudowłosą kapłanką, płodzi z nią bękarciego demona który zabija jego rodzonego brata. Cud facet naprawdę. Boż jak ja go nie cierpię. I smęci tak że znieść się tego nie da.

Odliczamy

Do premiery 7 sezonu pozostało około:

dni
godz
min
sek

Świat