Podczas wizyty w Bangkoku Liam Cunningham, czyli serialowy Davos, udzielił wywiadu portalowi Says, w którym odpowiedział na pytania związane z odgrywaną postacią i własnymi doświadczeniami związanymi z serialem, niestety bez spoilerów z 7. sezonu. Poniżej możecie zapoznać się z tłumaczeniem wywiadu.

1. Jak przekonuje do obejrzenia serialu „te dwie czy trzy osoby”, które do tej pory nie widziały „Gry o tron”.

Pokazuję im nagranie „Reakcje na Krwawe Gody” (oryg. „Red Wedding Reactions”, prawdopodobnie chodzi o ten filmik). Kiedy widzą ludzi siedzących na swoich kanapach, wzdychających i krzyczących, wtedy mówię „właśnie dlatego powinieneś obejrzeć ten serial!”. Jak wiele znacie produkcji, które tak wpływają na ludzi? To niesamowite jak serial wyciąga na wierzch twoje emocje, ponieważ jest pięknie napisany. Wciąż zaskakuje, straszy, jest niebezpieczny… a czasem bardzo trudny do oglądania. Jest niewiele seriali, które stanowią dla widza wyzwanie.

2. Czemu koniecznie jest pokazywanie seksu i przemocy w taki sposób, jaki robi to serial.

Jeśli nie robilibyśmy tego, nie pokazywalibyśmy życia takim, jakie jest. To byłoby protekcjonalne wobec widowni, to jakby traktować ich jako nie tak inteligentnych, jacy są w rzeczywistości. Na przykład śmierć Shireen. Gram w serialu, który pokazuje spalenie dziecka! To okropna rzecz do pokazania, ale była konieczna, żeby uzmysłowić, jak niebezpieczna może stać się pogoń za władzą, jak zmienia uczucia ojca i matki w stosunku do własnego dziecka.

3. Jak nagrywało się sceny w Czarnym Zamku i pracowało z inną obsadą w 6. sezonie.

To było bardzo dziwne, ponieważ przez cztery czy pięć lat byłem w ogóle gdzie indziej w serialu, więc tworzy to trochę mętlik w głowie. Sporo moich scen było kręconych na Smoczej Skale z Melisandre i Stannisem, więc Czarny Zamek widziałem tylko jako widz, kiedy oglądałem serial z moją rodziną. Kręcenie scen w Czarnym Zamku z Jonem Snowem i pozostałymi, to było jak przeniesienie się do innego serialu.

Co do pracy z kompletnie inną obsadą, aktor zdradził, że miał już okazję znać ją osobiście.

Miałem szczęście, że miałem okazję pracować z nimi. Niemniej, tęsknię za pracą ze Stephenem. Stephen Dillane (serialowy Stannis) to cudowny facet, wspaniały aktor. Jestem jego wielkim fanem, więc nie byłem szczęśliwy, kiedy go zabili. Bardzo nieszczęśliwy. (Redakcja też – przyp. red.)

Stannis-Davos-etc

4. O roli ser Davosa jako „sumieniu” serialu i wypowiadaniu się w imieniu widowni.

Co jest interesujące w Davosie, to to, że pozostał taki sam. Mam na myśli w pozytywnym znaczeniu – jego lojalność, przyzwoitość, ma sumienie, wstanie i powie „Nie, to jest złe. Nie możesz tego zrobić.”. Nie obchodzi go, czy jego życie jest w niebezpieczeństwie i myślę, że, w pewnym sensie, jest prawie jak głos widowni. Jest wiele wątpliwych moralnie postaci w serialu, dlatego potrzeba też takich, które podniosą rękę i wypowiedzą się w imieniu widowni, jak Davos czy nawet Samwell Tarly, którzy są tak jakby „sumieniem” serialu.

5. Dlaczego nie chodzi na kolację z producentami.

Podobno tak się dzieje, gdy producenci zamierzają zabić daną postać.

Bardzo często otrzymują złe wieści, zanim otrzymają scenariusz… więc producenci zabierają ich na kolację! Dlatego nie chodzę na kolację z producentami.

Pauza.

Oczywiście żartuję. Ale tyle postaci ginie w serialu, kto może wiedzieć, co się wydarzy.

6. O jednej postaci, której śmierci nie chciał.

„Shireen. Siedziałem w moim małym pokoju w domu, z wielkim kubkiem kawy i zamkniętymi drzwiami i kiedy przeczytałem tę scenę, moją reakcją było „CO? To mus być żart! Nieee…! Nie mogę w to uwierzyć.” Uwielbiam kręcić sceny z Shireen (Kerry Ingram), to doskonała aktorka. Kiedy się żegnaliśmy, nie wiedziałem, że będzie mieć dla mnie prezent, ale ja przygotowałem jeden dla niej – srebrny, zrobiony w Irlandii, jeleń, jak ten, który dałem jej w serialu. Kiedy go jej dałem, ona z kolei wyciągnęła poduszkę z wyszytym na niej jeleniem. Oprócz tego dała mi książkę „Gramatyka dla bystrzaków” (oryg. Grammar for Dummies). Ma poczucie humoru.

7. Kogo chciałby zagrać, jeśli nie zostałby ser Davosem.

Jestem wielkim fanem Tywina Lannistera. Genialna postać, która przerażała swoje dzieci – Cersei, Jaime’a i Tyriona – a wszystkie mają silne charaktery, a oprócz tego kocham Charles’a Dance’a. To wspaniały aktor i myślę, że tę postać odegrał genialnie. Jako aktor, kiedy oglądasz kogoś robiącego coś cudownego z cudowną postacią, zawsze powinieneś powiedzieć „Chciałbym tak to zrobić!”. To świetna rzecz, bo podoba ci się to, co on zrobił.

8. Kto jego zdaniem zasiądzie na Żelaznym Tronie na końcu serialu.

Carice van Houten (serialowa Melisandre) została o to zapytana niedawno i muszę się z nią zgodzić. Powiedziała „Chciałabym żyć w świecie rządzonym przez Samwella Tarly’ego.” Ale powiedziała też, że nie ma możliwości, żeby tak się stało i prawdopodobnie ma rację. Wyglądało na to, że ten gość z początku, Tyrion, będzie do tego odpowiedni, ale lubi (wykonuje gest picia) trochę za bardzo. Jon Snow byłby dobry, ale nie wydaję mi się, żeby tego chciał. Otrzymał władzę. Nie chciał być królem, to ludzie z Północy go nim uczynili, a on ma obowiązki wobec nich. Ale z tym serialem, kto wie, kto ostatecznie zostanie królem. To może być każdy. Albo nikt.

9. O kradzeniu z planu „Gry o tron”.

Kradnę coś każdego roku. Wziąłem trochę monet z Braavos oraz tego jelenia i dałem go mojej córce. Wziąłem kilka małych rzeczy, ale zawsze najpierw pytałem! Rekwizytor to mój dobry znajomy, więc mam te małe pamiątki. Mam nadzieję, że na koniec serialu, uda mi się dostać mój kostium. Wziąłem już parę starych butów. Musiałem je zmienić, więc wziąłem stare, ale były w kawałkach. Wystawię je na eBay, kiedy będę biedny.

10. Ostatnia rzecz! Czy ser Davos przetrwa 7. sezon?

Cóż, gdybym wam powiedział, to by mnie zwolnili i was też. HBO by was dorwało! Byłem żywy na koniec 6. sezonu, tylko tyle wam powiem.