[Aktualizacja!] Zebraliśmy dla Was dostępne w książkach i serialu informacje dotyczące Innych (znanych również jako biali wędrowcy). Kim są Inni i jakie są ich zamiary? Zapraszamy do lektury!

Jedną z największych tajemnic w „Pieśni Lodu i Ognia” są Inni, zwani też białymi wędrowcami, zamieszkujący według legend Krainy Wiecznej Zimy – położony najbardziej na północ i nigdy nie przeniesiony na mapy region Westeros, z którego nikt nigdy nie powrócił. Przed akcją z powieści uważani byli za istoty wręcz mityczne, którymi raczej straszy się małe dzieci. „Gra o tron” i kolejne tomy sagi pokazują jednak, że zagrożenie ze strony Innych jest jak najbardziej realne. Co jednak o nich na dobrą sprawę wiemy?

Od autora: Materiał został podzielony na kilkanaście sekcji, w których analizowane będą zarówno informacje historyczne, jak i zwyczaje, wygląd, słabości oraz inne aspekty Innych. Nie są one uporządkowane chronologicznie; bardziej zależało mi na odseparowaniu poszczególnych elementów i rodzajów dostępnych informacji.  Artykuł zawiera spoilery ze wszystkich wydanych części „Pieśni Lodu i Ognia” oraz sezonów 1-6 „Gry o tron” do odcinka 6×05 („The Door”) włącznie.

[Aktualizacja 02.06.2015] Artykuł zaktualizowano o wydarzenia z odcinka 5×08 „Gry o tron” – znajdziecie te materiały na samym końcu (punkt #4 w sekcji „Biali wędrowcy w serialu”); dodano także punkt #8 w sekcji „Biali wędrowcy w książkach”.

[Aktualizacja 26.05.2016] Dodano nowe informacje na podstawie serialu (do odcinka 6×05 włącznie) oraz spis treści.


SPIS TREŚCI

kliknij „Pokaż spoiler”, by rozwinąć:


BIALI WĘDROWCY W KSIĄŻKACH

01(Biały wędrowiec – autor: Emile Denis)

#1. Prolog „Gry o tron”

Na samym początku „Gry o tron” trójka braci z Nocnej Straży – Gared, Will i ser Waymar Royce – wybierają się na zwiad za Mur, po czym zostają zaatakowani przez Innych. Ser Waymar ginie, a następnie zostaje przywrócony do „życia” jako upiór i zabija Willa. Garedowi wprawdzie udaje się zbiec, jednak zostaje później pochwycony przez żołnierzy Starków i ścięty za dezercję przez lorda Eddarda Starka.

Z pierwszym opisem Innych możemy zapoznać się właśnie w prologu, z punktu widzenia Willa, który wdrapuje się na drzewo i obserwuje, jak tajemnicze istoty zbliżają się do ser Waymara. Z pierwszych obserwacji bohatera możemy wywnioskować, że biali wędrowcy potrafią przemieszczać się błyskawicznie, a być może nawet za sprawą magii lub innych środków zamaskować swoją obecność:

Inni nie wydali najmniejszego dźwięku.
Kątem oka Will dostrzegł jakiś ruch. Blade postacie przemykające przez las. Odwrócił głowę i zdążył zauważyć w ciemności biały cień. Tylko przez krótką chwilę. (…) Will otworzył usta, by ostrzec młodego rycerza, lecz słowa jakby zamarły w jego gardle. Może się mylił. Może to był tylko ptak, odbicie na śniegu, gra księżycowego światła? Nie był pewien, co widział.

Zasugerowane jest również (zarówno w książkach jak i serialu), że wraz ze zbliżaniem się Innych okolicę ogarnia przenikliwy mróz, bardzo dotkliwy nawet jak na warunki panujące na dalekiej Północy:

– Will, gdzie jesteś? – zawołał ser Waymar. – Widzisz coś? (…) Odpowiedz mi! Dlaczego zrobiło się tak zimno!
Rzeczywiście ogarnął ich straszny chłód. Will przycisnął twarz do pnia, drżąc. (…) Wiatr zamarł. Panowało przenikliwe zimno.

Trudno natomiast mieć pewność, czy biali wędrowcy nadchodzą wraz z mrozem, czy też ich obecność znacznie obniża temperaturę w ich pobliżu, tak jak czytamy m.in. w „Nawałnicy mieczy”:

– Myślisz, że upiory odeszły? – zapytał Grenna Sam. – Czemu nas nie wykończyły?
– Przychodzą tylko wtedy, kiedy jest zimno.
– Tak – zgodził sie Sam – ale czy to zimno sprowadza upiory, czy upiory wywołują zimno?

waymar(Inni otaczają ser Waymara Royce’a – © Green Ronin Publishing)

Dalszy rozwój sytuacji z prologu pozwala nam zapoznać się z pierwszym spojrzeniem na ich wygląd oraz uzbrojenie; widzimy między innymi, że ich zbroja/pancerz za sprawią magii lub innych zabiegów zmienia kolor:

Z ciemności lasu wyłonił się cień. Stanął naprzeciwko Royce’a. Wysoki, chudy i twardy jak stare kości, o skórze białej jak mleko. Kiedy się poruszał, wydawało się, że jego zbroja zmienia kolor; w jednej chwili była biała jak śnieg, w następnej ciemna jak cień, upstrzona cętkami szarozielonej barwy drzew, które migotały nieustannie niczym światło księżyca na wodzie.

Inny zrobił krok do przodu bezszelestnie. Will dostrzegł w jego ręku miecz, jakiego jeszcze nigdy nie widział. Z pewnością nie został wykuty ze stali znanej człowiekowi. Jego prawie przezroczyste ostrze ożywało w blasku księżyca; oglądany z boku, krystaliczny miecz pozostawał prawie niewidoczny. Wokół jego krawędzi igrało niebieskawe migotanie, upiorny blask. Will wyczuwał, że miecz jest ostrzejszy od brzytwy. (…) Inny zatrzymał się. Will zobaczył jego oczy: niebieskie, lecz niebieskie taką głębią, jakiej nie znajdzie się w oczach ludzkiej istoty. Ich błękit płonął niczym lód.

#2. Podania o Długiej Nocy

Długa Noc nastąpiła za czasu Ery Herosów i okres ten swoją nazwę zawdzięcza ciemnościom, które zapadły nad większością Westeros – ponoć na całe pokolenie – prowadząc do śmierci milionów ludzi. To właśnie wtedy Inni dokonali inwazji z Krainy Wiecznej Zimy, spychając połączone siły dzieci lasu i Pierwszych Ludzi na południe, wskrzeszając zmarłych ludzi i zwierzęta oraz siejąc grozę na całym kontynencie.

azor(Azor Ahai – autor nieznany)

Spora część tej historii – wraz z podaniem o Ostatnim Bohaterze Pierwszych Ludzi (postaci podobnej do Azora Ahai, o którym więcej w dalszej części artykułu), który stawił opór Innym – opowiedziana jest Branowi przez Starą Nianię:

Tysiące lat temu nadeszła zima, mroźna, sroga i tak długa, że żaden człowiek nie potrafił jej objąć swoją pamięcią. Nadeszła noc długa jak jedno pokolenie. Królowie drżeli i umierali w swoich zamkach, podobnie jak trzody w zagrodach. Kobiety wolały udusić swoje dzieci niż patrzeć, jak umierają z głodu. A kiedy potem płakały, łzy zamarzały na ich policzkach.

W czasie tamtej ciemności Inni przyszli po raz pierwszy (…) Były to zimne istoty, martwe istoty, które nienawidziły żelaza, ognia i dotyku słońca, a nawet stworzeń, w których żyłach płynie gorąca krew. Jak fala przeszli przez grody, miasta i królestwa, dziesiątkując całe armie, bohaterów; jechali na bladych, martwych koniach, prowadząc hordy zabitych. Nie mieli litości dla kobiet ani dla niemowląt, nie oparł im się żelazny miecz. Polowali na młode kobiety w skutych mrozem lasach i karmili swoje martwe sługi dziećmi ludzi.

lazd(Ostatni Bohater – autor: Roman Papsuev)

Działo się to jeszcze, zanim przyszli Andalowie, na długo przed tym, jak kobiety uciekły z miast Rhoyne przez wąskie morze, a setki ówczesnych królestw były królestwami Pierwszych Ludzi, które odebrali dzieciom lasu. Tu i tam dzieci lasu żyły jeszcze w swoich drewnianych miastach, wydrążonych wzgórzach, a drzewa z twarzami stały na straży. I tak, kiedy zimno i śmierć zalały ziemię, ostatni z herosów postanowił odszukać dzieci w nadziei, że ich pradawna magia dokona tego, czego nie potrafiły dokonać ludzkie armie. Jego przyjaciele umierali jeden po drugim, padł jego koń, a potem i pies, nawet miecz w jego pochwie zamarzł. Inni wyczuli gorącą krew w jego żyłach i przyszli jego śladem; otoczyły go trupioblade pająki wielkości ogarów…

Dopiero tajemniczy bohater – Azor Ahai – zdołał odeprzeć natarcie i wyprzeć intruzów z powrotem na daleką Północ.

Podobną historię za dziecka słyszał też Samwell Tarly:

Białe widma chodzące po lesie, zimne cienie, potwory z opowieści. Kiedy był mały, słuchając o nich, drżał i piszczał ze strachu. Złaknione krwi monstra dosiadające olbrzymich lodowych pająków…

#3. Wskrzeszanie zmarłych ludzi i zwierząt

Inni potrafią „wskrzeszać” i naginać do swojej woli zarówno zmarłych ludzi jak i zwierzęta. Pierwszy taki przypadek notujemy w prologu, kiedy Will po zejściu z drzewa staje twarzą w twarz z dopiero co poległym ser Waymarem Roycem:

Podniósł się. Nad nim stał ser Waymar Royce.
Z jego wspaniałej szaty pozostały strzępy, tak samo jak z twarzy. Odłamek z miecza przebił mu lewe oko. Prawe pozostało otwarte. Jego źrenica płonęła niebieskim blaskiem. Oko patrzyło.

Nie wiadomo, jak przebiega proces wskrzeszania, ale można założyć, że to sami Inni decydują, jak szybko dana osoba bądź zwierzę – w zależności od ich potrzeb – zostanie wskrzeszona. Biali wędrowcy są w stanie „przywrócić” każdą istotę bez względu na stopień rozkładu oraz czas, jaki minął od śmierci – podczas bitwy o Pięść Pierwszych Ludzi siły Nocnej Straży zostają zaatakowane przez zmarłych nawet przed wiekami własnych braci oraz dzikich, a także różnego rodzaju zwierzęta.

Każdy poległy w walce z Innymi musi zostać spalony, inaczej istnieje ryzyko, że powróci; ogień jest dla upiorów niszczycielski i pozwala dość szybko je spowolnić i unicestwić. Wśród wolnych ludzi za sprawą zagrożenia ze strony Innych wytworzył się zwyczaj palenia wszystkich zmarłych, aby zapobiec ich powrotowi.

wights(upiory – autor: Max Orlov)

Wygląd upiorów zależy od stopnia rozkładu ciała, jednak wszystkie wskrzeszone przez białych wędrowców istoty – zarówno ludzi jak i zwierzęta – charakteryzują niebieskie, wręcz płonące niebieskim ogniem oczy. W przeciwieństwie do Innych upiory są powolne i raczej niezdarne, lecz z drugiej strony niezwykle silne, odporne na ból i ciosy – jedynie potraktowanie ich ogniem albo całkowite rozczłonkowanie może w skuteczny sposób je powstrzymać.

Z innym ciekawym aspektem jeśli chodzi o upiory mamy do czynienia w prologu „Tańca ze smokami”. Wycieńczony, zmiennoskóry Varamyr próbuje „przejść” do ciała swojej towarzyszki Oset, jednak zostaje odrzucony i zmuszony do wkroczenia w umysł swojego wilka, Jednookiego. Napotyka potem Oset – już w postaci upiora, która… zdaje się go poznawać w formie wilka:

Otaczający go świat skuł lód. Palce szronu wpełzały powoli na czardrzewo, sięgając ku sobie. Wioska nie była już pusta. Pośród śnieżnych zasp wędrowały niebieskookie cienie. Niektóre nosiły brązowe stroje, inne czarne, a jeszcze inne były nagie. Ich ciała zrobiły się białe jak śnieg. Wśród wzgórz dął wiatr, przynosząc ze sobą ich zapachy: martwe ciało, zakrzepła krew, skórzane ubrania cuchnące pleśnią, zgnilizną i moczem. (…) To nie są ludzie. Nie zwierzyna łowna. Stwory na dole poruszały się, ale nie żyły. Jeden po drugim unosiły głowy, spoglądając na trzy wilki na wzgórzu. Na samym końcu zrobiło to stworzenie noszące ongiś imię Oset. Kobieta była odziana w wełnę, futra i skóry, ale to wszystko pokrywał błyszczący płaszcz ze szronu, który skrzypiał, gdy poruszała się w świetle księżyca. Z jej palców zwisały bladoróżowe sople, dziesięć długich noży z zamarzniętej krwi. A w otworach, gdzie kiedyś były oczy, migotało jasnoniebieskie światło, przydające jej brzydkiej twarzy niesamowitego piękna, jakiego nigdy nie miała za życia.
Ona mnie widzi.

#4. Atak upiora na Lorda Dowódcę Nocnej Straży

Wydarzenia na Czarnym Zamku w „Grze o tron”, kiedy bracia z Nocnej Straży przywożą na miejsce zwłoki swojego towarzysza Othora, który następnie próbuje zabić Jeora Mormonta, dają nam pogląd na kolejne aspekty powiązane z Innymi oraz upiorami.

Po tym, jak Inni wskrzeszają człowieka, rozkład ciała zostaje zahamowany, znika również charakterystyczny dla niego smród – nie czuć niemal niczego od zwłok. Jednak wilkor Jona Snowa był w stanie wyczuć obecność upiora-Othora i w porę ostrzec swojego pana. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy upiory mogą o własnych siłach przekroczyć Mur (który według legend chroniony jest również zaklęciami), jednak zabite przez Innych osoby nadal mogą zostać wskrzeszone po drugiej stronie.

oth(Duch rzuca się na wskrzeszonego Othora – autor: Mike Miller)

Nawet odcięte mieczem kończyny upiorów nadal się poruszają i próbują „atakować” wroga. Odcięta ręka Othora nadal się cały czas rusza, a Lord Dowódca Mormont każe ser Alliserowi Thorne’owi zamknąć ją do słoja i zawieźć do Królewskiej Przystani, by ten pokazał ją królowi. Kończyna przestaje się jednak poruszać i gnije, nim ser Alliser jest w stanie przedstawić ją królowi oraz małej radzie, przez co jego poselstwo nie spotyka się z dużym zainteresowaniem, a jego słowa zostają zlekceważone przez doradców króla, w tym Tyriona Lannistera.

Wygląda również na to, że po wskrzeszeniu upiory w jakiejś części pamiętają swoje dawne życie bądź są bezpośrednio kontrolowane przez Innych, którzy mają „wgląd” w ich wspomnienia – dlatego Othor, będąc upiorem, doskonale wiedział, gdzie szukać Jeora Mormonta. Zabicie doświadczonego Lorda Dowódcy Nocnej Straży tuż przed nadchodzącą zimą wydaje się też bardzo słusznym posunięciem taktycznym z perspektywy Innych.

#5. Ofiary Crastera

Na początku „Starcia królów” Lord Dowódca Jeor Mormont prowadzi liczące 300 ludzi siły Nocnej Straży na Północ, pragnąc zbadać pogłoski o opustoszałych osadach dzikich, armii Mance’a Raydera oraz dowiedzieć się czegoś o losie Pierwszego Zwiadowcy Benjena Starka, który zaginął podczas jednej ze swoich wypraw. Oddział zakłada bazę w Twierdzy Crastera – ponurym domostwie, zamieszkałym przez pomagającego czasami wronom dzikiego.

Craster jest porzuconym bękartem brata z Nocnej Straży, który postanowił zamieszkać na północ od Muru. W samozwańczej „Twierdzy” żyje wraz z 19 żonami, z których większość to także jego córki. Podczas pobytu u Crastera Jon Snow zauważa, że w domostwie nie ma żadnych chłopców, co jednocześnie naprowadza nas na trop Innych.

crast(Twierdza Crastera – autor: Lugares)

Los synów Crastera wychodzi na jaw podczas rozmowy Jona Snowa z Goździk – jedną z córek/żon dzikiego:

Czy to Crastera się boisz, Goździk?
– Chodzi mi o dziecko, nie o mnie. Jeśli to będzie dziewczynka, to nie tak źle. (…) Chłopców oddaje bogom. Robi to, kiedy nadchodzi białe zimno, a ostatnio nadchodzi coraz częściej. Dlatego zaczął dawać im owce, chociaż lubi baraninę. Ale owiec też już zabrakło. Potem pójdą psy, aż do chwili…
Spuściła wzrok i pogłaskała się po brzuchu.
– Jakim bogom? – Jon przypomniał sobie, że nie widział w Twierdzy Crastera żadnych chłopców ani mężczyzn poza samym Crasterem.
– Zimnym – wyjaśniła. – Tym, którzy przychodzą nocą. Białym cieniom.
Jon nagle wrócił myślami do wieży Lorda Dowódcy.

(…)
– Jaki kolor mają ich oczy? – zapytał.
– Niebieski. Jaskrawy jak gwiazdy i równie zimny.
Widziała ich – pomyślał.

Nie ulega wątpliwości, że Goździk odnosi się tutaj od Innych. Craster składa swoich synów w ofierze białym wędrowcom, co – jak się zdaje – sprawia, że ci pozostawiają jego „twierdzę” w spokoju. Książki milczą na temat dalszego losu synów dzikiego, jednak poznajemy go w serialu – o tym przeczytacie w dalszej części artykułu.

Podczas pobytu w Twierdzy Crastera (zarówno w trakcie wyprawy na Północ jak i podczas odwrotu po klęsce na Pięści Pierwszych Ludzi) Lord Dowódca Mormont proponuje Crasterowi, by ten powrócił z braćmi z Nocnej Straży na Mur. Ten jednak odmawia, będąc pewnym swojej ochrony:

– Jest was tu tylko garstka i żyjecie w odosobnieniu – zauważył Mormont. – Jeśli chcesz, przydzielę ci trochę ludzi, żeby odprowadzili was na Mur.
– A co byśmy tam robili? Usługiwali wam przy kolacji? Jesteśmy wolnymi ludźmi. Craster nie będzie niczyim sługą.
– Czasy są niebezpieczne i lepiej nie mieszkać samotnie w głuszy. Nadchodzą zimne wichry.
– Niech sobie nadchodzą. Moje korzenie sięgają głęboko. (…) Jestem bogobojnym człowiekiem i bogowie dbają o moje bezpieczeństwo. Jeśli upiory zaczną chodzić, potrafię je wysłać z powrotem do grobu.

#6. Bitwa o Pięść Pierwszych Ludzi i masakra Nocnej Straży

Kiedy wyprawa Nocnej Straży nie przynosiła rezultatów – nie odnaleziono ani dzikich, ani Benjena Starka – Lord Dowódca Mormont postanowił rozbić obóz na Pięści Pierwszych Ludzi – wzgórzu z pozostałościami starożytnego fortu, a następnie rozesłać zwiadowców w różnych kierunkach. Mormont liczył również, że miejsce to będzie dobrą pozycją do obrony przed ewentualnym atakiem armii Mance’a Raydera na Mur i nakazał swoim ludziom budowanie umocnień.

fust(Pięść Pierwszych Ludzi – © Fantasy Flight Games)

Podczas pobytu na Pięści Jon Snow odkrywa zawiniątko ze sztyletami i grotami strzał wykonanymi z obsydianu, zwanego smoczym szkłem, schowane przed wieloma latami przez brata z Nocnej Straży. Bohater nie zdaje sobie jeszcze sprawy z właściwości znaleziska, jednak obdarza nim swoich towarzyszy.

Podczas posiłku wywiązuje się rozmowa, która zwiastuje nadchodzące nieszczęście:

Co właściwie czujesz, Dywen? – zapytał Grenn.
Drwal ssał przez chwilę łyżkę. Wyjął sobie zęby. Twarz miał ogorzałą i pomarszczoną, a dłonie sękate jak stare korzenie.
– To pachnie… tak jakby… zimnem.
– Masz drewniane zęby i drewniany łeb – zadrwił Hake. – Zimno nie ma zapachu.
Ma – pomyślał Jon, przypominając sobie noc w komnatach lorda dowódcy. Pachnie
śmiercią.

Krótko później obóz Nocnej Straży zostaje zaatakowany przez setki, a może i tysiące upiorów, nasłanych przez Innych. Po raz pierwszy od tysiącleci róg Nocnej Straży rozbrzmiewa trzykrotnie, zwiastując atak białych wędrowców:

Samwell Tarly stał, dygocząc, a jego twarz miała taki sam odcień, jak padające wokół płatki śniegu.
– Trzy – pisnął do Chetta – to były trzy, słyszałem trzy. Nigdy nie grali trzech. Od stuleci, od tysiącleci. Trzy znaczą…
– Inni.
Chett wydał z siebie dźwięk, który był w połowie śmiechem, a w połowie łkaniem. Nagle poczuł, iż ma mokrą bieliznę i mocz spływa mu po nodze, a potem zobaczył, że z jego spodni bucha para.

piesc(Bitwa o Pięść Pierwszy Ludzi – autor: zippo514)

Nocna Straż zostaje zmasakrowana przez wielokrotnie liczebniejszego wroga. Nie pomogło nawet użycie płonących strzał, które tylko spowalniały upiory. W końcu Lord Dowódca wraz z około 50 ludźmi przebił się przez zastępy wskrzeszonych istot i ruszył w pośpiechu w stronę Twierdzy Crastera i Muru. Relację z bitwy możemy przeczytać w pierwszych rozdziałach Samwella Tarly’ego z „Nawałnicy mieczy”, który na bieżąco wysyłał kolejne kruki, informując o przebiegu starcia:

Upiory zaatakowały nas na Pięści, gdy zaczął padać śnieg, ale odparliśmy je ogniem. (…) Zewsząd otaczają nas upiory. Nadchodzą i z północy, i z południa. Nie powstrzymują ich włócznie ani miecze, a tylko ogień. (…) Martwi dzicy i olbrzym albo może niedźwiedź otoczyli nas ze wszystkich stron. (…) Upiory przedarły się przez mur pierścieniowy. Walki toczą się wewnątrz obozu. (…) Lord Dowódca Mormont stawił im czoło ogniem. Zwyciężyliśmy. Zwyciężamy. Bronimy się. Przebijamy się przez okrążenie i wycofujemy na Mur. Jesteśmy uwięzieni na Pięści i wróg naciska na nas mocno. (…) Bitwa przegrana. Wszyscy jesteśmy zgubieni.

Potem… pamiętał przełażące przez kamienie trupy. Z twarzy i gardeł sterczały im niezliczone strzały. Niektóre nosiły kolczugi, a inne były prawie zupełnie nagie… większość stanowili dzicy, lecz była też garstka odzianych w wyblakłą czerń. Pamiętał, jak jeden z ludzi z Wieży Cieni przebił włócznią biały, miękki brzuch upiora. Choć grot wyszedł plecami, stwór zachwiał się tylko, wspiął ciężko po drzewcu, pochwycił głowę brata w czarne dłonie i kręcił nią tak mocno, aż z ust nieszczęśnika popłynęła krew. Sam był prawie pewien, że wtedy właśnie jego pęcherz nie wytrzymał po raz pierwszy. (…) Sam zauważył, że jeden z upiorów oberwał i wkrótce pochłonęły go płomienie, za nim jednak zmierzało tuzin następnych, a także wielki, blady stwór, który z pewnością był niedźwiedziem. Wkrótce łucznikom zabrakło strzał.

Inni rzucili do walki także nieumarłe zwierzęta, które aktywnie wspierały ludzkie upiory w walce z Nocną Strażą:

Z sypiącego śniegu wychynął niedźwiedź. Sam zlał się po raz drugi. Byłem pewien, że nie została już we mnie ani kropla. Zwierzę było martwe, blade i zgniłe. Zlazło z niego całe futro i skóra, a połowa prawej przedniej łapy spłonęła aż do kości. Mimo to nadal parło naprzód. Żywe były tylko jego oczy. Jaskrawoniebieskie, tak jak mówił Jon. Lśniły niczym zamarznięte gwiazdy. Thoren Smallwood rzucił się do ataku. Jego wielki miecz lśnił w blasku ognia pomarańczowoczerwonym blaskiem. Jednym cięciem niemal całkowicie ściął łeb potwora. Potem niedźwiedź urwał głowę jemu.

Po bitwie Inni śledzą odwrót Nocnej Straży, zabijając pojedynczo – jak wynika z relacji Sama – kolejnych braci:

Idą za nami, ciągle za nami idą i wybierają nas jednego po drugim.

#7. Słabe punkty – ogień i smoczne szkło, przygoda Samwella Tarly’ego

Podczas odwrotu po przegranej bitwie na Pięści Pierwszych Ludzi Sam, Glenn i Mały Paul zostają w tyle i są świadkami pojawienia się Innego. Oprócz kolejnych cech wyglądu po raz pierwszy obserwujemy białego wędrowca korzystającego z przemienionego w upiora zwierzęcia; możemy też zapoznać się z działaniem smoczego szkła w zetknięciu z Innymi:

Z mroku wychynął koński łeb. Sam poczuł przez chwilę ulgę, potem jednak zobaczył samego konia. Warstewka szronu pokrywała go niczym zamarznięty pot, a z rozprutego brzucha wysuwały się sztywne, czarne wnętrzności. Dosiadał go jeździec biały jak lód. (…) Inny zsunął się z gracją z siodła i stanął na śniegu. Był szczupły jak miecz, a barwę miał mlecznobiałą. Kiedy się ruszał, po jego zbroi przebiegały dziwne fale, a pokrywająca świeżo spadły śnieg skorupa nie pękała pod jego stopami. (…) Wokół miecza Innego zapłonęła blada, niebieska łuna. (…) Upiory były powolne i niezgrabne, Inny jednak poruszał się lekko jak śnieg na wietrze.

02(Biały wędrowiec – autor: Will Simps0n)

W ostatniej chwili Sam postanowił użyć podarowanego mu przez Jona obsydianowego sztyletu.

Jego palce znalazły sztylet i zacisnął na nim dłoń. Zamknął oczy i wyciągnął na oślep przed siebie sztylet, który ściskał w obu dłoniach. Usłyszał trzask przypominający dźwięk wydawany przez lód, który pęka pod ludzką stopą, a potem pisk tak przenikliwy i ostry, że aż zatoczył się do tyłu i zwalił się ciężko na tyłek, zasłaniając dłońmi opatulone uszy.

Kiedy otworzył oczy, zbroja Innego spływała strumyczkami po jego nogach, a jasnoniebieska krew parowała z sykiem, ściekając po czarnym sztylecie ze smoczego szkła, który sterczał mu z gardła. Stwór uniósł białe jak kość dłonie, próbując wyrwać nóż, lecz gdy tylko jego palce dotknęły obsydianu, buchał z nich dym.
Sam przetoczył się na bok, wybałuszając oczy. Inny kurczył się, zmieniał w kałużę. Po dwudziestu uderzeniach serca jego ciało zniknęło, obrócone w delikatną, białą mgiełkę. Pod spodem kryły się przypominające mleczne szkło kości, jasne i lśniące. One jednak również topniały. Na koniec został tylko sztylet, spowity w obłok pary, jakby był żywą, pocącą się istotą. Grenn nachylił się, by go podnieść, lecz natychmiast wypuścił go z dłoni.
– Matko, ale zimny.
– Obsydian. – Sam dźwignął się na kolana. – Mówią na niego smocze szkło. Smocze szkło! Smocze!

dragon2(Smocze szkoło – © Fantasty Flight Games)

Bohater zdaje sobie sprawę, że odkrył słaby punkt Innych. Obsydian nazywany jest w Westeros smoczym szkłem, ponieważ wielu wierzy, że stworzono go za pomocą smoczego ognia; w rzeczywistości jednak najprawdopodobniej jest to szkliwo wulkaniczne. Inni, istoty niejako reprezentujące chłód i lód, zdają się być niezwykle wrażliwi na rzeczy powstałe za pomocą ognia. Podczas wydarzeń z „Uczty dla wron” Samwell odkrywa też, że dzieci lasu przed wiekami co roku dawały Nocnej Straży sto obsydianowych sztyletów. Swoimi spostrzeżeniami dzieli się z Lordem Dowódcą po powrocie ocalałych do Twierdzy Crastera:

Lord dowódca Mormont przeszył go morderczym spojrzeniem.
(…)
Myślałem o tym twoim smoczym szkle.
– Nie jest moje – sprzeciwił się Sam.
– No to o smoczym szkle Jona Snow. Jeśli rzeczywiście potrzeba nam sztyletów z tego materiału, to dlaczego mamy tylko dwa? Każdy człowiek z Nocnej Straży powinien taki dostawać, gdy tylko wypowie słowa.
– Nie wiedzieliśmy…
– Nie wiedzieliśmy! Kiedyś musieliśmy wiedzieć. Nocna Straż zapomniała o prawdziwym celu swego istnienia, Tarly. Nie buduje się muru wysokiego na siedemset stóp po to, żeby powstrzymać odzianych w skóry dzikusów przed kradzieżą kobiet. Mur miał osłaniać krainę człowieka… i to nie przed dzikimi, którzy, jak się nad tym zastanowić, również są ludźmi. Minęło zbyt wiele lat, Tarly, zbyt wiele stuleci i tysiącleci. Zapomnieliśmy o prawdziwym wrogu.

#8. Inni oraz upiory a poruszanie się w wodzie

Podczas wydarzeń w piątym sezonie „Gra o tron” upiory nie wchodzą do wody, która się zdaje je w jakiś sposób powstrzymuje (więcej o tym w sekcji „Biali wędrowcy w serialu”), natomiast w książkach nie do końca jest to tak jasno opisane. W „Tańcu ze smokami” Jon Snow otrzymuje list od Cottera Pyke’a, dowódcy Wschodniej Strażnicy, o następującej treści:

W Hardhome (…) jest bardzo źle. Dzicy jedzą własnych umarłych. Martwe stwory w lesie. (…) Martwe stwory w wodzie.

Nie precyzuje to, czy „martwe stwory” to Inni czy też wskrzeszone przez nich zwierzęta. Wydarzenia na Pięści Pierwszych Ludzi pokazały, że biali wędrowcy potrafią wskrzeszać między innymi konie czy niedźwiedzie, więc wydaje się, że powinno to również mieć zastosowanie wobec zwierząt żyjących w Morzu Dreszczy, które w dużej mierze jest nieznane i wokół którego narosło wiele opowieści o lodowych smokach czy rozbitkach z Zatoki Kanibali. Jeśli założymy, że Mur powstrzymuje Innych przed inwazją na Południe i aby jej dokonać, muszą oni go sforsować, to oznaczałoby to, że woda stanowi jednak dla samych białych wędrowców jakąś przeszkodę. Wreszcie może to również oznaczać tylko tyle, że czasami upiory wchodzą do płytkiej wody, uniemożliwiając ludziom z Nocnej Straży przybicie do brzegu.

#9. Pochód armii Mance’a Raydera

W „Tańcu ze smokami” Jon Snow, będący już nowym Lordem Dowódcą, rozmawia przez chwilę z Tormundem Zabójcą Olbrzyma o zbliżającym się ataku innych i pyta dzikiego, czy biali wędrowcy atakowali armię Mance’a Raydera podczas jej pochodu w stronę Muru; chce również, by Tormund zdradził mu wszystko, co wie o Innych.

Wódz dzikich potwierdza m.in. że biali wędrowcy nie zbliżają się do ognia i nie pokazują się za dnia, gdy świeci słońce:

Tormundzie – odezwał się Jon, gdy do bramy zbliżyły się cztery stare kobiety ciągnące wóz wyładowany dziećmi – opowiedz mi o naszych wrogach. Chciałbym się jak najwięcej dowiedzieć o Innych.
Dziki potarł usta.
– Nie tutaj – wymamrotał. – Nie po tej stronie waszego Muru. – Spojrzał niespokojnie w stronę obleczonych w białe płaszcze drzew. – No wiesz, oni nigdy nie są daleko. Za dnia się nie pokażą, nie wtedy, gdy świeci stare dobre słońce, ale niech ci się nie zdaje, że to znaczy, iż odeszli. Cienie nigdy nie odchodzą. Możesz ich nie widzieć, ale zawsze depczą ci po piętach.
– Czy niepokoili was podczas drogi na południe?
– Nigdy nie zaatakowali większymi siłami, jeśli o to pytasz, ale cały czas podążali za nami, skubiąc nasze boki. Nawet nie chcę myśleć, ilu zwiadowców straciliśmy, a każdy, kto został z tyłu albo zabłądził, był zgubiony. Co noc otaczaliśmy obóz pierścieniem ognisk. Oni nieszczególnie lubią ogień, to jedno jest pewne. Ale gdy nadszedł śnieg… albo deszcz ze śniegiem czy zamarzający deszcz… wtedy cholernie trudno jest znaleźć suche drewno i rozpalić ogień. I jeszcze to zimno. Niektórymi nocami nasze ogniska po prostu kurczyły się i gasły. Zawsze rankiem znajdowaliśmy wtedy trochę trupów. Chyba że to one znalazły nas pierwsze.

03(Biały wędrowiec – autor: Escudero)

Jon podczas „Tańca ze smokami” przetrzymuje w lodowych celach kilka trupów dzikich, mając nadzieję, że ożyją i pozwolą na dokładnie ich przestudiowanie, co budzi zgorszenie miejscowego septona Celladora. Zwłoki pozostają jednak nieożywione.

Septon Cellador wypił łyk wina. Othell Yarwyck dźgnął kiełbasę sztyletem. Bowen Marsh siedział nieruchomo z poczerwieniałą twarzą.
— Ziarno, ziarno, zabij — wrzasnął kruk, machając skrzydłami. Wreszcie lord zarządca odchrząknął.
— Jestem pewien, że wasza lordowska mość wie najlepiej. A czy mogę zapytać o te trupy w lodowych celach? Ludzie są zaniepokojeni. I po co straże? Z pewnością to marnotrawienie dobrych ludzi, chyba, że boisz się…
— …że ożyją? Modlę się, by tak się stało.
Septon Cellador pobladł.
— Siedmiu miejcie nas w swej opiece. — Wino spłynęło mu po podbródku czerwoną strużką. — Lordzie dowódco, upiory to potworne, nienaturalne stworzenia. Ohyda w oczach bogów. Chyba chyba nie zamierzasz z nimi rozmawiać?
— A czy one w ogóle potrafią mówić? — zapytał Jon Snow. — Nie sądzę, ale nie mogę twierdzić, że to wiem. Może i są potworami, ale przed śmiercią były ludźmi. Ile z tego w nich pozostało? Ten, którego pokonałem, był zdeterminowany zabić Lorda Dowódcę Mormonta. Najwyraźniej pamiętał, kim on jest i gdzie można go znaleźć. — Jon nie wątpił, że maester Aemon zrozumiałby, o co mu chodzi. Sam Tarly byłby przerażony, ale również by to pojął. — Pan ojciec zawsze mi mówił, że trzeba poznać swych nieprzyjaciół. Wiemy bardzo niewiele o upiorach i jeszcze mniej o Innych. Musimy się dowiedzieć więcej.

 #10. Zimnoręki

Postać Zimnorękiego (ang. Coldhands) pojawia się w wątku Brana Starka; jest to jedna z najbardziej tajemniczych postaci w sadze. Powstało wiele fanowskich teorii dotyczących tożsamości bądź natury tej postaci, żadna jednak nie dysponuje wieloma dowodami poza tym, że najprawdopodobniej istota ta była niegdyś członkiem Nocnej Straży. Część fanów przypuszcza, że Zimnoręki jest upiorem, który w odróżnieniu od innych wskrzeszonych przez białych wędrowców istot zachował inteligencję i pełną świadomość z dawnego życia – lub też Nocnym Królem (o czym można poczytać w kolejnym punkcie). Postać ta mówi też w miarę zrozumiałym głosem (w odróżnieniu od mowy Innych, którą usłyszał Will w prologu), a jej oczy nie świecą się charakterystycznym dla upiorów błękitem. Zimnoręki podróżuje na olbrzymim łosiu, który jest jednak żywym stworzeniem. Ma też władzę nad grupą kruków, które nieustannie za nim podążają.

cold(Zimnoręki – autor: zippo514)

Postać ta z pewnością jest jednak martwa, jako że Bran w „Tańcu ze smokami” zauważa, że jego tajemniczy towarzysz nie oddycha. Eskortujące go dziecko lasu również dodaje:

Zabili go już dawno temu.

Zimnoręki zdaje się również posiadać jakąś wiedzę na temat Innych:

Biali wędrowcy lekko stąpają po śniegu – rzekł zwiadowca. – Nie zobaczycie ich tropów.

#11. Legenda o Nocnym Królu

Nocny Król był legendarnym członkiem Nocnej Straży z czasów Ery Herosów, który został 13. Lordem Dowódcą niedługo po zbudowaniu Muru i powołaniu Straży. W opowieści tej jeden jedyny raz występuje biały wędrowiec, który był płci żeńskiej (Inni w książkach i serialu zawsze wyglądają na istoty płci męskiej).

nights(Nocna Królowa i oddający jej cześć bracia z Nocnej Straży – © HBO)

Według legendy Lord Dowódca Nocnej Straży zakochał się w kobiecie „o skórze bladej niczym światło księżyca i oczach niczym błękitne gwiazdy”, a następnie legł z nią, mimo że jej skóra „była zimna niczym lód”. Następnie zabrał ją do Nocnego Fortu (jednego z zamków Straży) i obwołał się królem, rządząc przez 13 lat okolicznymi ziemiami.

Sprowadził ją ze sobą do Nocnego Fortu i ogłosił królową, a siebie królem. Niezwykłymi czarami zmusił swych zaprzysiężonych braci do posłuchu. Nocny Król i jego trupia królowa władali wspólnie przez trzynaście lat, aż wreszcie Stark z Winterfell i władca dzikich Joramun połaczyli swe siły, by uwolnić Straż z niewoli. Po jego upadku, gdy się okazało, że składał ofiary Innym, wszystkie zapiski o Nocnym Królu zostały zniszczone. Zabroniono nawet wymieniać jego imię.

Określenie „trupia królowa” również potwierdza, że żona Nocnego Króla była Inną. Oznaczałoby to istnienie dwóch płci wśród tych istot. Jedna z fanowskich teorii głosi, że Nocny Król ukrywa się pod postacią Zimnorękiego.

#12. Inni według Melisandre

Czerwona kapłanka z Asshai zdaje się mieć większą wiedzę na temat Innych niż pozostali bohaterowie, co jednak nie oznacza, że często się nią dzieli. W wyobrażeniu Melisandre biali wędrowcy są wysłannikami swojego boga – Wielkiego Innego – który toczy nieustanną walkę z R’hllorem, Panem Światła.

Stannis jest dla tej bohaterki nowym wcieleniem wspomnianego wcześniej Azora Ahai, który ma zniszczyć Innych raz na zawsze. Tuż po tym, jak poznajemy Melisandre w „Starciu królów”, wygłasza ona złowieszcze słowa podczas palenia drewnianych posągów Siedmiu na plaży Smoczej Skały:

W starożytnych księgach Asshai napisane jest, że po długim lecie nadejdzie dzień, gdy gwiazdy spłyną krwią, a na świat spadnie ciężkie, zimne tchnienie ciemności. W owej straszliwej godzinie wojownik wyciągnie z ognia płonący miecz. A oręż ów będzie Światłonoścą, Czerwonym Mieczem Bohaterów, ten zaś, kto ujmie go w dłonie, będzie Azorem Ahai narodzonym na nowo i ciemność przed nim pierzchnie.

„Zimne tchnienie ciemności” jest nawiązaniem do – jak mogłoby się wydawać pewnego – ataku Innych na Westeros po nadejściu zimy, jako że wiemy, iż istoty te pojawiają się podczas srogiego mrozu i braku słońca.

04(autor: IrillTheDreamer)

Temat Innych w wątku Melisandre pojawia się również w „Nawałnicy mieczy” w rozdziale Sama Tarly’ego, który opowiada czerwonej kapłance, Stannisowi Baratheonowi i masterowi Aemonowi o działaniu obsydianu na białych wędrowców.

Król skinął krótko głowa, jakby chciał powiedzieć, że wie o tym i nic go to nie obchodzi.
– Słyszałem, że zabiłeś to stworzenie obsydianowym sztyletem – powiedział do Sama.
– T… tak, Wasza Miłość. Dał mi go Jon Snow.
– Smocze szkło. – Śmiech kobiety w czerwieni brzmiał jak muzyka. – W języku dawnej Valyrii zwie się zamrożonym ogniem. Nic dziwnego, że niesie zgubę tym zimnym dzieciom Innego.
– Na Smoczej Skale, gdzie miałem siedzibę, w starych tunelach pod górą można znaleźć mnóstwo tego obsydianu – oznajmił Samowi król. – Odłamy, głazy, całe skalne półki. Przypominam sobie, że na ogół był czarny, ale widziało się czasem też zielony, czerwony, a nawet fioletowy. Wysłałem wiadomość do mojego kasztelana, ser Rollanda, każąc mu, by zaczął go wydobywać. Obawiam się, że Smocza Skała nie pozostanie w moich rekach zbyt długo, być może jednak, zanim zamek upadnie, Pan Światła pozwoli nam zgromadzić wystarczająco dużo tego zamrożonego ognia, byśmy mogli uzbroić się przeciw owym stworzeniom.

Dowiadujemy się więc, że Smocza Skała jest zasobna w obsydian i mogłaby odegrać kluczową rolę w obronie Westeros przed Innymi. Niestety niedługo później forteca jest już oblężona przez siły Tyrellów i Lannisterów i trudno spodziewać się, by Stannis miał do niej jeszcze dostęp albo żeby kasztelan zamku znalazł sposób na dostarczenie mu smoczego szkła.

W tej samej rozmowie Melisandre zwraca uwagę na różnice między upiorami a Innymi:

Te upiory ożywia nekromancja, lecz nadal pozostają tylko martwymi ciałami – wyjaśniła z uśmiechem Melisandre. – Wystarcza na nie stal i ogień. Ci, których zwiecie Innymi, są czymś więcej.
– Demonami stworzonymi ze śniegu, lodu i zimna – dodał Stannis Baratheon. – Pradawnym wrogiem. Jedynym wrogiem, który się liczy.

05(Wielki Inny – autor: chameleon)

Z kolei we własnym rozdziale w „Tańcu ze smokami” dopuszcza ona możliwość, że Wielki Inny ingeruje w ludzkie sny. Wyczuwa także rosnącą potęgę białych wędrowców, co może sugerować zbliżający się atak.

Zaśnięcie to mała śmierć, a sny to szepty Innego, który pragnie wciągnąć nas wszystkich w swą wieczną noc. (…) Ciemność znowu się cofa… na krótką chwilę. Ale za Murem nieprzyjaciel ciągle rośnie w silę, a jeśli zwycięży, świt nigdy już nie nadejdzie. (…) Śmierć jest jego domeną, a umarli jego żołnierzami.

#13. Inni według mieszkańców Westeros

Mieszkańcy Siedmiu Królestw nie wierzą w istnienie Innych, a historiami o białych wędrowcach straszy się małe dzieci. Po ataku upiora na Lorda Dowódcę ser Alliser Thorne zostaje wysłany do Królewskiej Przystani, aby okazać królowi zgniłą, lecz nadal dobrze zachowaną rękę istoty. Zostaje jednak zlekceważony nawet przez Tyriona Lannistera, który już podczas swojej wizyty na Murze nie dawał wiary ostrzeżeniom Lorda Dowódcy:

Musisz ich przekonać, bo, powiem ci, mój panie, nadchodzi ciemność. W lasach pojawiają się dzikie istoty, wilkory, mamuty i śnieżne niedźwiedzie wielkości żubrów, a mroczne cienie nawiedzają sny maestera Aemona.
– Sny – powtórzył Tyrion i pomyślał, że bardzo chce się jeszcze napić mocnego trunku.
Mormont mówił dalej: – Rybacy, którzy mieszkają w okolicy Wschodniej Strażnicy, widzieli na brzegu białych wędrowców.

Teraz już Tyrion nie potrafił się powstrzymać. – Rybacy z Lannisportu widują często merlingi.

marc(Tyrion Lannister i Jon Snow na Murze – autor: Marc Simonetti)

Po przybyciu do stolicy ser Alliser nie uzyskuje początkowo audiencji, jako że Tyrion każe mu czekać przez osobistą niechęć do członka Nocnej Straży:

Ser Alliser Thorne? – Ze wszystkich czarnych braci, których Tyrion Lannister spotkał na Murze, ser Alliser Thorne wydał mu się najmniej sympatyczny. (…) – Jeśli się nad tym zastanowić, nie mam w tej chwili ochoty spotykać się z ser Alliserem. Znajdź mu jakąś przytulną celę, w której od roku nikt nie zmieniał sitowia, i niech ta ręka jeszcze trochę sobie pognije.

Gdy w końcu dochodzi do audiencji przed małą radą, Tyrion zaczyna podejrzewać, że wizyta ser Allisera jest żartem któregoś z pozostałych członków. Ser Alliser natomiast stara się jasno wyłożyć sprawę:

Przysłano mnie, bym was powiadomił, że znaleźliśmy dwóch dawno zaginionych zwiadowców. Byli martwi, lecz gdy sprowadziliśmy zwłoki na Mur, wstali w nocy. Jeden zabił ser Jaremy’ego Rykkera, a drugi próbował zamordować Lorda Dowódcę.

W pewnej chwili u Tyriona przez obawy na temat żartów i przez jego własne niedowierzanie przebija się mgliste podejrzenie, że ser Alliser może jednak mieć rację:

A jednak… a jednak… Przypomniał sobie, jak w zimną, rozgwieżdżoną noc stał razem z młodym Jonem Snow i wielkim białym wilkiem na Murze na końcu świata, wpatrując się w leżące dalej ciemne bezdroże. Poczuł wtedy… co?… na pewno coś, lęk, który kąsał tak mocno, jak lodowaty północny wicher. Gdzieś w mroku zawył wilk i na ten dźwięk przeszył go dreszcz.
Nie bądź głupcem – powiedział sobie. Wilk, wiatr, mroczna puszcza, wszystko to nic nie znaczy. A jednak… Podczas swej wizyty w Czarnym Zamku polubił starego Jeora Mormonta.

Ostatecznie jednak Tyrion ku uciesze całego dworu wyśmiewa ser Allisera i odprawia go z kwitkiem; godzi się jednak, aby zabrał kolejnych przestępców na Mur.

#14. Inni w pozostałych kulturach (poza Westeros)

O ile biali wędrowcy nie są wspominani poza Westeros, to jednak w Essos spotykamy się z podaniami o wydarzeniach dotyczących Długiej Nocy, podczas której zaatakowali Westeros. Za jej sprawą Rhoyne – największa rzeka na kontynencie – miała zamarznąć, a nad większością ziem również zapadły na długi czas nieprzeniknione ciemności. Z kolei legendy z położonego daleko na wschód od Qarthu Yi Ti mówią o zaćmieniu słońca, które trwało przez całe pokolenie i zostało odczynione przez kobietę z małpim ogonem.

#15. Język

Niemal nic nie jest wiadome na temat sposobu komunikacji między Innymi. Podczas opisanych wcześniej wydarzeń z prologu jeden z białych wędrowców odzywa się i jest to do tej pory jedyny taki przypadek w „Pieśni Lodu i Ognia”:

Inny powiedział coś w obcym języku, nie znanym Willowi. Jego głos zabrzmiał jak trzask lodu na jeziorze. (…) Z dołu dochodziły głosy i śmiech ostry jak sople lodu.

#16. Pochodzenie

Nikt nie wie, skąd naprawdę pochodzą Inni, jednak według legend i ogólnego przeświadczenia są to Krainy Wiecznej Zimy – niedostępny i w większości niezbadany region na dalekiej północy Westeros, w którym trwa nieustanna zima. Jako że Inni unikają ognia i słońca, tereny te mogłyby być dla nich idealne. Czwarty odcinek czwartego sezonu „Gry o tron”, o którym mowa w dalszej części artykułu, zdaje się to potwierdzać.

Jedyny „rzut oka” na te ziemie można oprzeć na wizji Brana z „Gry o tron”:

I patrzył coraz dalej na północ, aż dotarł wzrokiem do zasłony światła na krańcu ziemi, a nawet jeszcze dalej. Popatrzył głęboko w samo serce zimy i krzyknął przerażony. Poczuł na policzkach piekące łzy.

#17.  Informacje od Martina

George R.R. Martin

Częściowo upubliczniona korespondencja mailowa pomiędzy Georgem R.R. Martinem a twórcą komiksów Tommym Pattersonem (który brał udział w tworzeniu komiksowej wersji „Gry o tron”) zaprzecza teoriom, jakoby Inni mieliby być nieżywymi istotami:

Inni nie są martwi. Są dziwni, piękni… niczym Sídhe stworzone z lodu. To życie, ale w odmiennej formie. Są nieludzcy, pełni gracji i śmiertelnie niebezpieczni.

George R.R. Martin

Sídhe to nadprzyrodzone stworzenia z mitologii irlandzkiej, potrafiące przybierać różnorakie formy, podobne niekiedy do elfów lub stylizowane na duchy strzegące lasów lub żywiołów.

Sam Patterson również odniósł się do kwestii Innych w oparciu o swoje rozmowy z autorem:

Wielokrotnie rozmawiałem z Georgem na ten temat. Opowiedział mi o mieczach stworzonych z lodu i kamuflującej zbroi, która odbija wszystkie obrazy z otoczenia. Wiele razy wspominał mi, czym nie są, lecz trudniej opisać, czym są.

Na zadane kiedyś pytanie na temat tego, czy miecze Innych stworzone są z lodu, Martin odpowiedział:

To lód, ale w niczym nie przypomina tego zwykłego. Inni mogą za pomocą lodu tworzyć rzeczy, których nie potrafimy sobie wyobrazić.

George R.R. Martin potwierdził również, że Inni na pewno pojawią się w kolejnym, szóstym tomie „Pieśni Lodu i Ognia”, zatytułowanym „The Winds of Winter” („Wichry zimy”).


BIALI WĘDROWCY W SERIALU

w1

 

#1. Różnice w stosunku do książek

Pierwszą ważną zmianą, o jakiej zadecydowali twórcy serialu, było porzucenie nazwy „Inni” i używanie wyłącznie określenia „biali wędrowcy”:

W serialu nazywami ich białymi wędrowcami; wprawdzie w książkach częściej figurują jako „Inni”, ale nie chcieliśmy zmylić osób, które nie czytały książek, ponieważ takie osoby zastanawiałyby się „O jakich „innych” mowa?”, „jacy inni”?

Serialowi Inni różnią się też od książkowych wyglądem. Biali wędrowcy z „Pieśni Lodu i Ognia” przedstawieni są jako potężne, ale też piękne istoty, o zbrojach i orężach mieniących się w różnych kolorach. W seriali zdecydowano się zmienić ich wygląd, starając się przedstawić ich jako groźnych i bezwzględnych:

01(kadr z odcinka 1×01 – © HBO)

Jednak jak widać od czasu odcinka pilotażowego ich wygląd nieco „wyewoluował”:

02(kadr z odcinka 2×10 – © HBO)
oth5(kadry z odcinków 5×08 i 6×05 – © HBO)

#2. Rozszerzenie kilku informacji z książek

#2.1 Ścięcie dezertera z Nocnej Straży (1×01)

Podczas znanej z książki egzekucji Gareda (w serialu zamieniono te postaci i ścięto Willa) lord Eddard Stark po wypowiedzeniu tradycyjnej formuły sprawnie ścina mężczyznę, który… nie odzywa się ani słowem. Natomiast w serialu wyraźnie ostrzega on wszystkich zgromadzonych, mówiąc, że widział białych wędrowców. Bran pyta następnie o to ojca, ten jednak zbywa pytanie, mówiąc, że skazany najpewniej oszalał.

des(© HBO)

#2.2 Ofiary Crastera (2×02)

Podczas gdy w 2. sezonie/”Starciu królów” Nocna Straż obozuje w Twierdzy Crastera, Jon słyszy pogłoski o synach Crastera i na podstawie przedstawionej wcześniej rozmowy z Goździk domyśla się, że synowie dzikiego składani są w ofierze Innym, gwarantując Crasterowi bezpieczeństwo. W serialu mamy bezpośrednio pokazaną scenę, jak Jon śledzi Crastera i jest świadkiem tego, jak Inny zabiera pozostawione przez niego dziecko. Podczas próby uratowania go wyraźnie słychać odgłosy przypominające łamiący się lód.

#2.3 Krainy Wiecznej Zimy (4×04)

Czwarty odcinek czwartego sezonu, zatytułowany „Oathkeeper” („Wierny Przysiędze”) bez wątpienia wzbudził najwięcej dyskusji w fandomie jeśli chodzi o wątek Innych, jako że przedstawiono nam zupełnie nowe informacje, których czytelnicy albo wcześniej nie znali, albo mogli się tylko domyślać. Wspomniany chwilę wcześniej odcinek 2×02 potwierdził, że Craster przekazuje nowo narodzonych synów Innym, jednak nadal nie wiedzieliśmy, co dzieje się z nimi nadal. Tutaj z odpowiedzią przychodzi końcówka odcinka – widzimy, jak biały wędrowiec przemierza Krainy Wiecznej Zimy, bez wątpienia kierując się coraz bardziej na Północ, wraz z noworodkiem podarowanym mu najpewniej przez Crastera.

walk0

Jeździec dociera do tajemniczego miejsca z niewielkim „ołtarzem”, można więc domyślać się, że Inni nie bez powodu zbierają się akurat tam. Przy okazji widzimy, że noworodek przeżył całą podróż – można zatem założyć, że magia białych wędrowców chroniła go przez zamarznięciem czy nawet śmiercią głodową. Na miejscu pojawia się grupa trzynastu Innych, których widzimy z początku rozmazanych w tle. W końcu jeden z nich – wyglądający na przywódcę za sprawą naturalnie uformowanych w kształt korony rogów na głowie – podchodzi do znajdującego się na ołtarzu dziecka i przykłada do niego palec; oczy niemowlaka błyskawicznie stają się intensywnie niebieskie, najprawdopodobniej zostaje on przemieniony w białego wędrowca.

ww1

ww3

ww2(kadry z odcinka 4×04 – © HBO)

Cała scena jest niezwykle ciekawa, jako że w materiale książkowym nie ma żadnej wzmianki o hierarchii wśród Innych. Nie wiadomo też, dlaczego rytuał musi odbywać się konkretnie w tym miejscu. Niemniej jednak postać dokonująca przemiany wydaje się być przywódcą niewiadomego „szczebla”, jako że z całej grupy Innych to ona przystępuje do ceremonii, choć z drugiej strony z racji rozmazanego ujęcia pozostałych białych wędrowców nie możemy wiedzieć, czy również wyglądali jak ten, którego pokazano.

#3. Kontrowersyjny opis odcinka w serwisie internetowym HBO

Przy okazji epizodu „Oathkeeper” powstało też potężne zamieszanie wywołane informacją zamieszczoną na podstronie HBO w szczegółowym opisie odcinka. W streszczeniu pojawiła się informacja, że istotą dokonującą przemiany dziecka jest… sam Nocny Król:

wspoilerInformacja została szybko usunięta przez HBO, które nie potwierdziło, czy był to błąd, czy przypadkowo wyjawiony poważny spoiler. Fani jednak szybko zaczęli szukać argumentów co do tej drugiej możliwości – przykładowo według legendy Nocny Król był 13. Lordem Dowódcą i panował 13 lat, a w odcinku pojawia się 13 Innych.

#4. Wydarzenia w Hardhome w epizodzie 5×08

Ósmy odcinek piątego sezonu „Gry o tron” – podobnie jak epizod 4×04 – przyniósł nam kilka nowych, szczątkowych informacji o Innych oraz sporo pola do spekulacji i snucia przypuszczeń. Przeanalizujmy więc wszystkie wydarzenia z tego odcinka, w których mieliśmy do czynienia zarówno z białymi wędrowcami jak i upiorami.

Akcja rozpoczyna od potężnej, śnieżnej nawałnicy, która zstępuje z gór na obozujących pod Hardhome dzikich. Jeden z ich dowódców – nowy Magnar Thennu, rozkazuje zabarykadować fort w Hardhome, pozostawiając sporą część swoich pobratymców po drugiej stronie umocnień; pochłania ich zamieć i dość szybko giną, przemieniając się w upiory.

hard1(© HBO)

Szybkość, z jaką ginie tak wielka rzesza ludzi, jest co najmniej zadziwiająca i może zostać wytłumaczona na dwa sposoby – padli oni ofiarami już wcześniej wskrzeszonych upiorów (wiele z nich było zaledwie szkieletami, musieli więc zginąć bardzo dawno) lub też zabiła ich magia Innych, która mogłaby działać intensywniej na terenie objętym straszliwym chłodem. Po raz kolejny sprawdziło się też, że biali wędrowcy zawsze przybywają, gdy okolicę skuwa niesamowity mróz; w odcinku zasugerowano raczej to, że to Inni panują nad pogodą.

Kilka scen później Jon wraz z Magnarem Thennu wracają do jednej z chat, aby zabrać pozostawione tam smocze szkło. W środku dochodzi do konfrontacji z jednym z białych wędrowców, który bez problemu przechodzi przez ogarnięte ogniem wnętrze pomieszczenia – wygląda więc na to, że o ile zwykły ogień jest skuteczny wobec upiorów, to jednak wobec samych Innych mógłby się nie sprawdzić; trudno, by jeden z nich wszedł do płonącego budynku, gdyby było inaczej.

hard2(© HBO)

Biały wędrowiec szybko rozprawia się z potężnym towarzyszem Jona, używając swojego lodowego miecza do zniszczenia potężnego topora Thenna. Następnie dochodzi do konfrontacji z Jonem, lecz temu udaje się uciec z chatki i wrócić po zgubionego wcześniej Długiego Pazura – miecza z valyriańskiej stali, podarowanego mu przez Jeora Mormonta. Z jego pomocą udaje mu się sparować cios wędrowca, a następnie unicestwić go – rozbija się on na setki czegoś na wzór lodowych kryształów. Tym samym zwraca na siebie uwagę przywódcy Innych, uważanego powszechnie za Nocnego Króla.

Game of Thrones(© HBO)

Fakt, że twórcy zdecydowali się nazwać przywódcę Innych Nocnym Królem nie musi do końca potwierdzać, że chodzi o 13. Dowódcę Nocnej Straży, o którym mowa wcześniej – nie wiemy, czy i na jakich zasadach Inni się starzeją, a pokazani do tej pory biali wędrowcy różnili się wyglądem – ten, który zaatakował Jona wydawał się dużo starszy niż Nocny Król. Proces starzenia nie może też zatrzymywać się u nich wraz z przemianą, zakładając, że byli pierwotnie ludzi i – znów zakładając – że rytuał dokonany na dziecku w odcinku 4×04 przemienił je w białego wędrowca. Tytuł Nocnego Króla może też być dziedziczony i przedstawiony w odcinku przywódca może być potomkiem bądź następcą słynnego Lorda Dowódcy, który legł z Inną.

Zainteresowanie Nocnego Króla Jonem może wynikać po prostu z faktu, że Inni nie spodziewali się, że ktoś wśród ludzi zgromadzonych w Hardhome będzie mógł im w jakikolwiek sposób zagrozić. Wiele jednak osób przypuszcza, że to kolejne potwierdzenie teorii R+L=J (link w sekcji „Przeczytaj również pod artykułem”), a Nocny Król wyczuwa w Jonie „smoczą” krew.

Większość dzikich zgromadzonych w Hardhome pada ofiarą Innych oraz upiorów. Jonowi wraz z resztą braci i wolnych ludzi udaje się odpłynąć, a na koniec odcinka młody Lord Dowódca staje oko w oko z Nocnym Królem, który na jego oczach wskrzesza zabitych przed chwilą dzikich, czyniąc z nich kolejne upiory.

hard4(© HBO)

Jako widzowie jesteśmy świadkami tworzenia upiorów i widzimy, że taką moc prawdopodobnie posiada tylko Nocny Król bądź ogólnie wyżej postawieni Inni, jeśli istnieje wśród nich jeszcze dalsza hierarchia. Upiory zatrzymują się jednak przy brzegu, nie wchodząc dalej do wody. Czy to przez to, że nie mogą pływać, czy przez inne właściwości – tego na chwilę obecną nie wiadomo.

Jeszcze jednym ciekawym elementem był symbol na pancerzu Nocnego Króla, którego znaczenie pozostaje tajemnicą:

h5(© HBO)

Według teorii zapoczątkowanej podczas dyskusji na temat odcinka w serwisie Reddit.com, może być to symbol Nocnego Fortu, w którym rezydował Nocny Król właśnie podczas wydarzeń z opisanej wcześniej w artykule legendy. Twierdza ta posiada stożkową wieżę, która mogłaby zostać odwzorowana na pancerzu.

#5. Retrospekcje i wydarzenia z odcinka 6×05

Piąty odcinek 6. sezonu „Gry o tron” był z pewnością przełomowy, jeśli chodzi o „mitologię” związaną z Innymi oraz dziećmi lasu. Otrzymaliśmy odpowiedź na jedno z głównych pytań – wiemy już, skąd wzięli się biali wędrowcy oraz co spowodowało ich pojawienie się na świecie. Doszło również kilka nowych informacji dotyczących bezpośrednio natury Innych oraz – bo nie mogło być inaczej – nowe domysły i spekulacje. Nie zapominajmy jednak, że na chwilę obecną informacje te dotyczą tylko serialu!

Interesujący nas w tym przypadku wątek Brana rozpoczyna się już po pierwszym kwadransie odcinka – widzimy pełne zieleni ziemie położone najprawdopodobniej daleko na północy przed zbudowaniem Muru, będące obecnie częścią skutej lodem Krainy Wiecznej Zimy. To tutaj jesteśmy świadkami rytuału stworzenia białego wędrowca, a konkretnie Nocnego Króla (widoczny w scenie aktor to Vladimir Furdik, który wciela się właśnie w przywódcę Innych); dowiadujemy się, że byli oni wcześniej zwykłymi, śmiertelnymi ludźmi, którzy przed tysiącami lat zostali porwani przez dzieci lasu podczas krwawej wojny z gatunkiem ludzkim i przy pomocy magii przemienieni w bezwzględnych Innych. Biały wędrowiec zostaje stworzony za pomocą ostrza ze smoczego szkła, co może tłumaczyć wrażliwość Innych na broń wykonaną z tego właśnie materiału – znów widzimy śmierć jednego z nich, gdy w jaskini Meera trafia go w niepokryty pancerzem fragment ciała włócznią z ostrzem ze smoczego szkła.

6

Reszta historii zostaje dopowiedziana w rozmowie Brana z dzieckiem lasu:

– To wy stworzyłyście białych wędrowców.
– Toczyliśmy wojnę. Nasz lud był masakrowany. Wycinano nasze święte gaje. Trzeba było się bronić.
– Przed kim?
– Przed wami. Przed ludźmi.

Wygląda więc na to, że biali wędrowcy spełnili swoją rolę – podania o Długiej Nocy wspominają przecież, że podbili niemal całe Westeros, powodując śmierć milionów ludzi. Ostatecznie jednak dzieci lasu obróciły się przeciwko istotom, które stworzyły, i zmusiły je do wycofania się na daleką Północ – najprawdopodobniej przerażone tym, jak bardzo śmiercionośną „bronią” okazali się Inni, którzy zapewne wymknęli się spod wszelkiej kontroli.

1

W dalszej części odcinka widzimy, jak Bran postanawia w pojedynkę wybrać się w wizji w to samo miejsce rytuału – z tą różnicą, że przeskakuje o setki (jeśli nie tysiące) lat w czasie, gdy cała okolica skuta jest lodem. Nieopodal dostrzega potężna armię upiorów, dowodzoną przez grupę białych wędrowców z samym Nocnym Królem na czele. Jesteśmy świadkami nowych mocy tego ostatniego – Nocny Król za sprawą swojej magii (albo magii miejsca, w którym został stworzony) dostrzega Brana poprzez wizję. Młodego Starka wyczuwają też upiory, które obracają się w jego kierunku. W pewnej chwili Nocny Król łapie Brana za rękę, co kończy wizję, a chłopak po przebudzeniu z przerażeniem zauważa na swojej ręce ślad po ręce Innego, dowiadując się, że nie jest już bezpieczny w jaskini trójokiej wrony.

Jaskinia przestaje więc być schronieniem i wkrótce zastępy nieumarłych oraz Inni zjawiają się pod nią, co zwiastuje charakterystyczny spadek temperatury. Przy okazji można pokusić się o stwierdzenie, że we wcześniejszej (i oparej na książkach) uwadze, iż „Trudno natomiast mieć pewność, czy biali wędrowcy nadchodzą wraz z mrozem, czy też ich obecność znacznie obniża temperaturę w ich pobliżu.” – bliższe prawdy jest to drugie. Nocny Król pokazuje po raz kolejny swoją moc, przykładając rękę do ziemi i wywołując falę uderzeniową, docierającą do wnętrza jaskini – być może próbując ją zburzyć, być może sprawdzając tylko, jakiego rodzaju magia jej strzeże lub kto się w niej znajduje.

01

Dzieci lasu podejmują nierówną walkę z hordami upiorów, próbując dać więcej czasu Branowi, Meerze i Hodorowi na ucieczkę z jaskini. Za sprawą świetlistych kul niszczą wiele upiorów, lecz przewaga martwych jest zbyt ogromna – dzieci przy pomocy ognia blokują wejście do jaskini i wycofują się do środka, jednak ich magia zdaje się być zbyt słaba w porównaniu z mocą Nocnego Króla i pozostałych wędrowców – ogień powstrzymuje upiory, jednak Inni bez żadnego szwanku przechodzą przez jego pierścień, wkraczając do jaskini i zabijając kolejne dzieci lasu wraz z trójoką wroną. Ogień – nawet jeśli bezpośrednio użyty mógłby im zaszkodzić – z pewnością ich nie odstrasza. Branowi i Meerze udaje się co prawda uciec dzięki poświęceniu Hodora, jednak z pewnością zastępy nieumarłych nie zrezygnują z pościgu za nimi.

Odcinek mimo wyjaśnienia wielu istotnych zagadnień nadal pozostawia sporo pytań – jak wygląda proces starzenia Innych? Trudno założyć, by w ogóle nie zachodził, patrząc przez pryzmat odcinka 4×04, w którym Nocny Król przemienia niemowlę. Z drugiej strony chyba nikt nie wierzy, by starzeli się oni jak normalni ludzie; sam Nocny Król zdaje się być nieśmiertelny, jako że żyje już pod około 10 tysięcy lat (data umowna, zaczerpnięta z książek, w których jest mowa o stworzeniu Muru na 10 tysięcy lat przed wydarzeniami z pierwszej powieści). W scenie w 6×05 widzimy obok Nocnego Króla trzech innych białych wędrowców, którzy wydają się być w różnym „wieku”. Nie wiemy również, jaki jest cel ostateczny białych wędrowców – czy kierują się pragnieniem zemsty na reszcie świata, czy też ich cele są zgoła odmienne.


Po zebraniu tych wszystkich informacji pozostają pytania, na które obecnie nie znamy odpowiedzi, a więc – czy w powieściach pochodzenie Innych zostanie tak samo wytłumaczone jak w serialu? Czy również dowodzi nimi Nocny Król? Dlaczego biali wędrowcy pragną zaatakować Westeros?

Jeśli wierzyć Melisandre, biali wędrowcy służą Wielkiemu Innego – pradawnemu bóstwu lub bliżej nieokreślonej istocie, której celem jest zaprowadzenie wiecznej nocy i wyniszczenie wszelkiego życia na świecie. Z kolei według dzikich i niektórych mieszkańców Północy Inni są (ale raczej byli, jako że większość tych ostatnich w nich już nie wierzy) potężnymi demonami, po prostu jeszcze jedną, niezbadaną z racji odległej siedziby rasą. Część fanów widzi w nich głównych przeciwników Daenerys Targaryen i jej smoków po tym, jak Smocza Królowa pojawi się w końcu w Westeros.


A jak Wy to widzicie? Zapraszamy do dyskusji!

Cytowane fragmenty pochodzą z polskich wydań „Pieśni Lodu i Ognia” w przekładzie Pawła Kruka („Gra o tron”) i Michała Jakuszewskiego (tomy 2-5).
źródła: cykl „Pieśń Lodu i Ognia” / nrctc.edu / awoiaf.westeros.org / smartertravel.com