Udało nam się skontaktować z Davidem J. Petersonem – twórcą języka dothrackiego oraz valyriańskiego na potrzeby serialu, oraz stałym współpracownikiem wielu stacji telewizyjnych. Ten genialny lingwista jest przez George’a R. R. Martina nazywany drugim Tolkienem… i dzieje się tak nie bez przyczyny. David zgodził się odpowiedzieć nam na parę pytań!

Westeros.pl: Czy na twoją twórczość miała jakikolwiek wpływ hipoteza Sapira-Whorfa? [hipoteza ta mówi, że język przekłada się na nasz sposób myślenia]

David J. Peterson: Nie, uważam ją za czystą fantastykę. Nie ma żadnego wpływu na naturalistyczne języki, które tworzę.

W: Ok. A czy cokolwiek wpływało na tworzone przez ciebie języki? Czy słowa albo zwroty ulegały jakiemuś przesunięciu znaczeniowemu? Na przykład ze starovalyriańskiego, używanego w Valyrii, do niskiej odmiany tego języka, którą mówią mieszkańcy Zatoki Niewolniczej?

DJP: Tak, ale to raczej nie ma związku. Kiedy tworzy się język naturalistyczny, zakłada się pewną historyczną jego ewolucję. To systematyczna i stopniowa emulacja rozwoju wymowy, znaczenia oraz gramatyki i stworzona jest na podstawie tego, co wiemy o ewoluowaniu języków naturalnych.

W: A język Białych Wędrowców? Wiemy, że są „ponad” tym, by posiadać język. Jak się komunikują? Telepatią? Systemem określonych znaków?

DJP: Stworzyłem nieco języka Białych Wędrowców na potrzeby pierwszego sezonu. Niestety, nigdy nie został on użyty. Sam zakładałem, że zombie poruszają się wskutek telepatii tego, który ich kontroluje, jakby były magicznymi konstruktami. Jeśli więc Nocny Król zostałby zabity, wszyscy pozostali Biali Wędrowcy albo ulegliby zniszczeniu, albo zamieniliby się w bezmózgi, chaotyczny tłum.

osaczenie

W: Są pewne podobieństwa między językiem valyriańskim a językiem polskim. Odmiana przez przypadki (podzieliłeś na dwoje nasz narzędnik), bardzo przypomina także łacinę. Czy te języki miały jakiś wpływ na twoją pracę?

DJP: Valyriański nie uległ bezpośredniemu wpływowi języka polskiego, natomiast jego system rzeczownikowy jest bardzo podobny do tego, który funkcjonuje w językach słowiańskich. Ale valyriańskie czasowniki są nieco bardziej skomplikowane, a i szyk zdania jest inny, odwrotny niż w polskim.

W: Czy ja wiem? U nas da się powiedzieć „jem chleb” jak i „chleb jem”.

DJP: W valyriańskim nie można tego zrobić.

W: A jaki język wpłynął na dothracki?

DJP: Podobnie jak przy valyriańskim, żaden, poza tym, co było w samej książce.

W: A co jest najtrudniejszą rzeczą w tworzeniu języka? My polegliśmy na odmianach czasownikowych

DJP: To żadna niespodzianka, bowiem czasowniki są najtrudniejszą rzeczą w tworzeniu języków. Odmiana jest tego częścią, ale tylko częścią. Całe przedsięwzięcie związane z tworzeniem funkcjonalnego systemu czasowniki jest naprawdę zniechęcające, a jeszcze trudniejsze jest stworzenie systemu, który działa. Wymaga sporo majstrowania, ale to gra warta świeczki.

W: Masz jakieś ulubione słowa z dothrackiego lub valyriańskiego?

DJP: Nie, nie mam ulubionych słów w stworzonych przeze mnie językach. Jestem zadowolony tworząc każde z nich.

W: Które języki uważasz za najtrudniejsze do nauczenia się?

DJP: Cała gałąź innuickich [eskimoskich]. Polisyntetycznych języków z tej grupy używa się w ogóle inaczej, niż tych, które zna większość ludzi, więc zajęłoby dużo pracy nauczenie się takiego.

W: Doczekamy się jakichś valyriańskich pieśni w „Grze o tron”? Kultura liryczna była w Valyrii bardzo bogata. Zostało co prawda niewiele czasu, ale co, jeśli?

DJP: Wątpię. Miałem możliwość stworzyć tekst do wielu piosenek w Defiance, serialu emitowanym przez Syfy, ale moja relacja z „Grą o tron” jest nieco inna. Nie sądzę, bym dostał taką okazję.

u1

W: Czy Daenerys mówi w poprawnym starovalyriańskim, czy też język ewoluował od czasu Zagłady?

DJP: Mówi troszeczkę inaczej, niż starożytni Valyrianie, ale jej gramatyka jest znacznie lepsza od gramatyki innych języków, które ewoluowały z valyriańskiego.

W: Wielu aktorów mówi w językach, które stworzyłeś. Chciałbyś usłyszeć kogoś szczególnego posługującego się tą mową?

DJP: Bardzo chciałbym usłyszeć, jak po valyriańsku mówi Jason Momoa. To byłoby tak różne od tego, jaka była jego postać (Drogo) i tak różne od tego, do czego przywykł, że rezultaty byłyby bardzo interesujące.

W: Słyszeliśmy, że przetłumaczyłeś kilka zdań dla George’a R. R. Martina do Wichrów Zimy. Bez spoilerów! Powiedz nam tylko, czy było tego dużo. Zobaczymy coś z tego w książce?

DJP: Nie mam pojęcia. Kiedy Martin poprosił mnie o przetłumaczenie czegoś, zrobiłem to, ale nie wiem, czy użyje od czegoś – czegokolwiek – w swojej powieści.

W: A co sądzisz o valyriańskim na Duolingo? Można się z tego czegoś nauczyć?

DJP: Stworzyłem to. Więc tak, jak najbardziej!

W: Ostatnie pytanie. W siódmym sezonie widzimy wreszcie malunki naskalne. Możemy zobaczyć koncentryczne kręgi – symbole często powracające całej historii. Nasza pierwsza myśl: starożytni mogliby być bardziej precyzyjni… ale jak podchodzi do tego językoznawca? Przetłumaczyliśmy hieroglify, więc to też byśmy mogli.

DJP: Prawdę mówiąc, chciałbym mieć trochę więcej wpływu na tę scenę. Byłoby fajnie, gdybym mógł dać im kilka wskazówek na temat tego, jak te malunki powinny wyglądać. Szczerze, dla mnie były zbyt realistyczne. Ale – no cóż! Zabawnie było to zobaczyć!