W rozmowie z rosyjskimi mediami, George R.R. Martin przyznał, że początkowo nie miał w planach… dodania smoków.

Na bardzo wczesnym etapie powstawania serii myślałem nad nie dodawaniem smoków. Chciałem, żeby były one symbolem Targaryenów, jednak wolałem żeby posiadali oni psioniczne moce, coś jak pirokineza. Moja przyjaciółka i pisarka fantasy Phyllis Eisenstein była jedną z osób, które przekonały mnie do tych magicznych istot i to jej zadedykowałem trzecią książkę. Myślę teraz, że to była właściwa decyzja.

Wow. Wyobrażacie sobie Daenerys, która kontroluje ogień za pomocą umysłu?

Fantastyka potrzebuje w sobie magii, jednak staram się ją ściśle kontrolować. Bardzo łatwo można przesycić magię w fantasy i sprawia to, że całość traci na realizmie. Ja staram się utrzymać magię jako element magiczny –  coś tajemniczego, mrocznego, niebezpiecznego i kompletnie niezrozumiałego. Nie zamierzam iść drogą, gdzie są magiczne szkoły i klasy, a po wypowiedzeniu sześciu słów coś się nagle stanie. Magia tak nie działa. Magia działa za pomocą mocy, której nie można do końca zrozumieć.

Martin wspomniał również o tym, że David Benioff i Dan Weiss mogą robić, co chcą z jego twórczością.

Są niezależni. Mogą robić co chcą. Nie mogę tak naprawdę w niczym ich powstrzymać. Jednak konsultujemy się regularnie. Oczywiście kilka lat temu mieliśmy serię długich spotkań, gdzie opowiadałem im o zwrotach akcji itp., które nadejdą w nadchodzących książkach.

Pisarz dodał również, że są pewne postacie, które są „ważne dla książki, ale zostały przeoczone w serialu”. Serial należy jedynie po części do Martina. Jedną z tych części są bohaterowi, których stworzył. Autor wspomina, że lubi zachowywać ich „szarość”.

Myślę, że walka pomiędzy dobrem a złem toczy się każdego dnia, na całym świecie. Sami musimy wybrać, co zamierzamy zrobić i zwykle nie bywa to proste. Chciałem pokazać, że nie zawsze są dobrzy i źli bohaterowie. Czasem oni sami muszą dokonywać trudnego wyboru. W pewnym sensie Theon cały czas dąży do bycia bohaterem. Oboje (on i Jon Snow) są w takiej samej sytuacji – wychowali się w Winterfell pod opieką Eddarda Starka, jednak nie należeli nigdy w pełni do rodziny. Theon jest wychowankiem, Jon zaś bękarcim synem.

 

Źródło: winteriscoming.net