Autor "Pieśni Lodu i Ognia" odniósł się na swoim blogu do rosnącej krytyki serialu, dotyczącej coraz częstszego i poważniejszego odbiegania przez twórców "Gry o tron" od książkowego pierwowzoru. Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedzią pisarza.

Ze względu na olbrzymią ilość maili z prośbami o komentarz w tej sprawie, Martin postanowił zamieścić na swoim blogu oświadczenie, które publikujemy poniżej:

Wielu fanów prosiło mnie o komentarz w tej sprawie, więc pozwólcie, że raz jeszcze to wszystko wyłożę.

Ile dzieci miała Scarlett O’Hara [główna bohaterka „Przeminęło z wiatrem” – przyp. red.]? Trójkę w powieści, jedno w filmie i żadnego w rzeczywistości, jako że była postacią fikcyjną. Serial to serial, a książki to książki – jest to opowiadanie tej samej historii na dwa różne sposoby.

Różnice między książkami a serialem występują od pierwszego odcinka pierwszego sezonu. I mniej więcej od tamtego czasu co rusz wspominam o efekcie motyla. Drobne zmiany prowadzą do większych, a te do ogromnych. HBO poświęciło już ponad 40 godzin na adaptację moich niewiarygodnie długich i złożonych powieści, posiadających mnogość wątków, zwrotów akcji, przeczących sobie i niewiarygodnych narratorów, zmian punktów widzenia i zagadek, nie mówiąc już o setkach różnych postaci.

W telewizji rzadko napotykamy na tyle wierną źródłowemu materiałowi adaptację. Jeśli nie wierzycie, zapytajcie fanów Harry’ego Dresdena, czytelników powieści o Sookie Stackhouse [na podstawie których HBO stworzyło serial „Czysta krew” – przyp. red.] albo osoby, które są na bieżąco z komiksem „The Walking Dead”. Ale im dłużej serial jest emitowany, tym większe wspomniane motyle. Dotarliśmy obecnie do punktu, w którym trzepot skrzydeł motyla może wywołać prawdziwą burzę, mniej więcej tak potężną jak ta, która obecnie trwa na mojej skrzynce pocztowej.

Proza i telewizja mają swoje odrębne silne punkty, odrębne słabości i odrębne wymagania. Twórcy serialu oraz HBO z całych sił starają się zaprezentować widzom kawał świetnej telewizji. A z drugiej strony ja staram się tworzyć jak najlepsze powieści. I owszem, te dwa aspekty będą się od siebie różnić. Można to przyrównać do dwóch odrębnych ścieżek w mrocznym lesie… jednak wszyscy zamierzają na sam koniec znaleźć się w tym samym miejscu.

W międzyczasie miejmy nadzieję, że podróż (czy też podróże) ta spodoba się zarówno czytelnikom, jak i widzom serialu. Czasami motyle mogą przemienić się w smoki.

źródło: grrm.livejournal.com