Uwielbiany przez fanów serialowy Hodor, czyli Kristian Nairn udzielił wywiadu The Belfast Telegraph.

Aktor opowiadał o pracy nad Grą o tron i o tym, jak serial wpłynął na jego życie. Wspominał też, jak kilka lat temu znajomy zaprosił go na przesłuchanie do filmu Hot Fuzz, które opisał jako „najgorsze przesłuchanie świata”, dodał jednak, że ta sytuacja otworzyła mu furtkę do Westeros:

To dość zabawne, bo wtedy nie dostałem tej roli, ale cztery czy pięć lat później kolega znowu zadzwonił do mnie i powiedział: Ten dyrektor z castingu w Londynie polubił cię i chce cię przesłuchać do roli Hodora w „Grze o tron”.

Nie miałem wtedy pojęcia, czym jest „Gra o tron”. Moja mama, zagorzała czytelniczką i fanka „Gry o tron”, powiedziała mi: „O mój Boże, musisz wziąć tę rolę, jeśli ci ją zaproponują.”

To, że Hodor wypowiada tylko jedno słowo, nie było moją wymarzoną aktorską kreacją. Wyobrażałem sobie zawsze, że gram gdzieś główną rolę i wygłaszam inspirujące przemówienia. Więc kiedy usłyszałem, że to ciągle ten sam pojedynczy wyraz, zastanawiałem się, czy naprawdę chcę, by tak wyglądał mój debiut. Ale potem dowiedziałem się więcej o tej postaci i pokochałem tę zagadkowość. Po prostu zakochałem się w tym bohaterze i bardzo mi go brakuje.

Zapytany o swoją najbardziej pamiętną scenę z serialu, Nairn odpowiedział:

Oczywiście scena śmierci i naga scena, która była prawdopodobnie najbardziej traumatycznym dniem mojego życia. Nigdy nie przypuszczałem, że będę paradował golusieńki po Carryduff i nie zostanę za to aresztowany. Dodatkowym upokorzeniem było to, że miałem na sobie ogromną protezę, przymocowaną do mojego ciała klejem, i to w tym wiadomym miejscu. A ten klej nie schodził łatwo i szybko, mówię wam! Przykro mi z powodu tych wszystkich dziewczyn, które się malują – tyle musicie wycierpieć dla sztuki! To było jedno z najgorszych, a zarazem najbardziej zabawnych moich doświadczeń.

Ikoniczną już scenę śmierci, aktor wspomina w taki sposób:

To było niesamowicie wzruszające i wykańczające fizycznie, a finalnie z trudem łapałem oddech. Byłem dumny z tych ujęć, a Isaac [Hempstead Wright] był tym, który musiał to przerwać; powiedział przez mikrofon: „Panie Nairn, skończyliśmy, to twój koniec” – to był najlepszy sposób. Kiedy doświadcza się na planie takich magicznych rzeczy, podróży w czasie, to musisz być tym zaszczycony, bo w „Grze o tron” mało jest honorowych śmierci, zwykle są one straszne i brutalne.

Hodors-Death-on-Game-of-Thrones

Naturalnie Nair został też spytany o ewentualny powrót Hodora jako upiora/wskrzeszonego zmarłego w armii białych wędrowców:

Gdybym był fanem, pewnie by mi się to nie spodobało, ale jako aktor przyznaję, że byłoby to coś absolutnie cudownego, zabawnie byłoby to zagrać. Jednak myślę, że sposób, w jaki odszedł Hodor, jest w porządku; w „Grze o tron” była już wystarczająca ilość momentów, w których ktoś zmartwychwstawał.

A może nie jestem martwy, tylko kręcę się gdzieś po okolicy i jem jagody jak jakiś niedźwiedź grizzly! Zamierzam więc powiedzieć „nie” (dla powrotu Hodora), ale mogę kłamać. Nie mogę dodać nic więcej. Mógłbym – tak jak kiedyś – wyjawić coś przez przypadek, a raz już dostałem nauczkę.

Źródło: www.belfasttelegraph.co.uk

Brakuje Wam Hodora? Chcielibyście zobaczyć jego powrót?