Stało się to, co przewidywaliśmy od dawna – jak coś stoi przez tysiące lat i nigdy nie runęło, to musi w końcu runąć. Epizod z pewnością nie był mniej efekciarski niż poprzedni (użyłabym raczej słowa „inaczej”), więc mamy się czym zajmować. Przy okazji pod tym kątem podsumowany zostanie cały sezon.


Efekty specjalne

viserion skrzydła

W efektach specjalnych ponownie królowały smoki (gdzie ten nieszczęsny Duch…) i to zarówno żywe, jak i martwe. Widzieliśmy przez krótki moment Rhaegala i Drogona, a ich brat tymczasem zabawiał się z Nocnym Królem w topienie Muru niebieskim ogniem. Przy okazji, żeby dodać nieco uroku upiora, podziurawiono mu skrzydła; wiele osób w tym momencie przyczepiłoby się do tego, jak on może latać w takich warunkach, ja natomiast przypomnę, że znana seria gier Heroes of Might and Magic promuje wzorzec kościanego, latającego smoka i nikt nie ma z tym problemu, dlatego też uważam, że powinno się z dziurawymi skrzydłami przejść do porządku dziennego. Nocny Król wyglądał momentami, jakby podskakiwał na grzbiecie Viseriona – ciekawie musi to wyglądać podczas kręcenia, tzn. przed nałożeniem CGI. Czy aktor wtedy siada na jakiejś a’la maszynie latającej? Takim koźle ruszającym się wokół? Musi być w każdym razie sporo śmiechu podczas kręcenia tych scen.

5.3 Upadek Muru

Stopiony Mur upadał pięknie i tak, jak powinien, czyli szybko jak Wielki Sept Baelora. No, może trochę wolniej, bo bohaterowie przynajmniej mieli szansę na ucieczkę. Nieumarłych znów uświadczyliśmy całkiem sporo, a szczególnie tego jednego szczęściarza, który pojechał zabawić się na południe. Trzeba też dodać, że lecąca wrona z tego odcinka też wyglądała bardzo nienaturalnie. Czy ptaki rzeczywiście są tak trudne do zanimowania? To przecież takie małe smoki, tylko z piórami.

wrona

Jeśli ten serial czymś stoi, to na pewno efektami specjalnymi. Dużo piękności pokazywanych nam jest na ekranie i rzadko kiedy zdarzają się wpadki (jak te nieudane green screeny czy sztucznie wyglądające wrony). Jako że Daenerys pojawiała się często i gęsto, to równie często pojawiały się jej zwierzątka, które odegrały też ważną rolę w całym sezonie. Nieumarli i Inni to także doskonała praca zarówno charakteryzatorów (w mniej dramatycznych przypadkach) i ludzi od efektów. Trzeba przyznać, że pod tym względem serial na pewno zapisuje się mocno na plus.


Praca kamery, montaż, narracja

bran

Operatorzy dali sporo powodów do zadowolenia w tym odcinku. Pojawiały się piękne zbliżenia (jak te na Brana przy kominku i Sansę na murach Winterfell, co symbolizowało znowu wejście do ich głów, jak w podobnych przypadkach), a także ciekawe pomysły na ujęcia, jak choćby wydanie zgody przez Brienne na opuszczenie przez Podricka obrad. Kobieta stoi odwrócona do nas plecami i wystarczy, że widzimy sam gest skinienia głowy. Wygląda on niesamowicie majestatycznie, a jednocześnie delikatnie. To chyba jedno z najciekawszych ujęć Brienne w całym serialu.

brienne

Oprócz tego pięknie uchwycono idącego po skrzynię Ogara – symetria tej sceny prócz ciekawej ekspozycji Smoczej Jamy oferuje nam również miłe doznanie estetyczne w postaci Ogara schodzącego po schodach na prawdziwym środeczku.

smocza jama

Dziwnie za to prezentowała się scena ślubu Rhaegara i Lyanny – Bran wyglądał, jakby był dosłownie wklejony w drzewo, co, nawet, jeśli brzmi symbolicznie, nie powinno się zdarzyć.

bran1

W ramach narracji trzeba z miłym uśmiechem przyjrzeć się temu, co zdarzyło się w Winterfell. Rzeczywiście, widz może odczuwać zaskoczenie takim obrotem spraw, tym bardziej, że siostrzana niechęć ciągnięta była przez długą część tego sezonu. Ze smaczków, twórcy postanowili nas nieco uszczęśliwić – po upadku Muru przechodzące olbrzymy wytwarzały wibracje, które docierały do kamery i obraz mógł się trochę trząść. Niby nic wielkiego, a cieszy.

Całość sezonu w ramach pracy kamery oceniam na plus – rzadko kiedy zdarzały się wpadki (choć z drugiej strony, jeśli już, to w odcinku, który najbardziej wymagał uwagi operatorów, czyli 7×06), pojawiały się za to malownicze ujęcia, które pozwalały na nowo wejść w świat Lodu i Ognia. Montażyści mieli ręce pełne roboty głównie podczas scen bitewnych, choć i tu nie przyuważyli paru błędów, które mogły jednak w serialu się za ich sprawą nie pojawić (jak właśnie błędy operatorskie). Sztuczki narracyjne z pewnością dostarczały radości, kiedy już się je przyuważyło. Zawsze trzeba docenić dobrze użytą magię ekranu. Tutaj znów zdecydowanie na plus, bo można przymknąć oko na wpadki.


Muzyka

3.2 Rhaegar i Lyanna

Soundtrack, który wyszedł w ostatnim tygodniu, pozwolił nam już wcześniej na zapoznanie się z motywami muzycznymi, który miały pojawić się w nadchodzącym odcinku. Bardzo miło ze strony twórców + jest to całkiem niezły chwyt marketingowy, bo bardziej lubimy to, co znamy, szczególnie, kiedy wcześniej mamy szansę dorobić sobie do tego jakąś teorię. Tak też stało się ze słynnym już utworem Truth, który zapowiadał zdarzenia związane z ujawnieniem tożsamości Jona. Nie byłabym szczególnie przekonana co do wartości muzycznej tego kawałka, jednak trzeba przyznać, że trafił w gusta fanów głównie za sprawą tytułu. Kolejnym przykładem na to, że soundtrack przesłuchany wcześniej daje nam inne spojrzenie na dane sceny, to moment, w którym Jaime rusza na Północ, a w tle słyszymy pierwsze nuty Winter is here, nowego remixu motywu przewodniego całego serialu. Gdyby zebrać się za jakieś ogólne podsumowanie, to niestety, ale soundtrack w tym sezonie zachwycał tylko kilkukrotnie. Co ciekawe, dwa najlepsze jego fragmenty, czyli Hands of Gold śpiewane przez Eda Sheerana oraz fragment muzyczny ze sceny przylotu smoków za Mur, nie znalazły się na płycie – Djawadi widocznie miał nieco inną wizję tego krążka. Jeśli będziecie jednak słuchać tego, co zaoferował kompozytor, to z pewnością warto wrócić do Spoils of War pt. 2, gdzie pojawia się przepiękny remix motywów Lannisterów i Targaryenów. Bardzo brakowało w tym sezonie różnorodności; właściwie co rusz dostajemy nowe wersje znanych utworów, czyli Fire and Blood, Rains of Castamere i Winterfell. Szkoda trochę, bo można odnieść wrażenie, że kilka nowych, ciekawych fragmentów muzycznych miałoby szansę zaistnieć, a tymczasem sezon zaoferował nam mniej niż poprzednie. Niestety, nie sądzę, by miało się to zmienić w ostatniej odsłonie, widząc, że prócz przebłysków, raczej jesteśmy świadkami tendencji spadkowej.


Stroje, charakteryzacja, fryzury

cersei

Cersei po raz kolejny w nowej sukni (tym razem z czymś w rodzaju kręgosłupa moralnego na plecach). Większość wróciła do starych rozwiązań bądź zmiany w ich ubiorze wydawały się prawie niezauważalne. Warto skomentować wreszcie (bo jest okazja) uzbrojenie Gwardii Królewskiej.

gwardia

Widzimy głównie Górę, ale prócz hełmu – doprawdy, nie rozumiem tak idiotycznych rozwiązań na głowach tych biednych rycerzy – jego przyodziewek prezentował się dostojnie i mrocznie, jak na przydupasa Cersei przystało. Trzeba pochwalić w ogóle Lannisterów za zbroje w tym sezonie. Ponadto byliśmy świadkami bardzo różnych (i najczęściej bardzo złych) wyborów modowych Daenerys Targaryen. Z jednej strony stroje miały w sobie „to coś”, bo projektowanie dla tego serialu rzeczywiście nie jest łatwe i trzeba umieć zachować w miarę jednolity styl, który znamy od pierwszego sezonu. Widać jednak, że osoby odpowiedzialne za stroje się zmieniały, zaczęły trochę fantazjować i dorzucać nam własną, często bardzo symboliczną wizję prezentowanych strojów. Prócz przykładów, gdzie ta symbolika rzeczywiście miała sens i dawała radość (np. przy analizie fryzur Sansy lub wyglądu Aryi), o tyle często było czuć forsowanie „nowej mody” w Westeros. Na szczęście piękne, rozcięte rękawy Littlefingera do końca pozostały takie same.

baelish

O ile można mieć pretensje do strojów, o tyle z pewnością nie do makijażystów. Wykonali kawał dobrej roboty podczas charakteryzacji – w tym epizodzie smutne, puste oczy Góry spozierały na nas spod idiotycznego hełmu (rzeczywiście, gdybym musiała taki nosić, też pewnie wyglądałabym jak on). Nie musiał nawet zdejmować tego ustrojstwa, by wyzierające z dziur fragmenty martwego ciała zaczęły budzić niepokój. Krew pod Littlefingerem też lała się całkiem malowniczo i nie wyglądała tak sztucznie, jak miejscami podczas niektórych bitew (np. tej w drugim epizodzie). Trzeba przyznać, że charakteryzatorzy zaliczyli cały ten sezon na plus.

PS Rhaegar chyba powinien wyglądać bardziej fabulous, czy tylko ja odnoszę takie wrażenie?


Scenografia

smocza jama 2

O, jakże pięknie prezentowała się Smocza Jama! Czuć było klimat, który mogliśmy jeszcze nie tak dawno temu oglądać na concept artach. Pięknie zbudowana scenografia robiła rzeczywiście wrażenie. Miła była eksploracja samego miejsca, bo pojawiły się również rozmowy w kuluarach, które pozwoliły na szersza obserwację tej miejscówki. Bardzo dobrze dobrana, robiła klimat i wrażenie, a porozrzucane smocze kości (szczególnie te małe, prawie psie szczęki) wzbudzały rzeczywisty żal, kiedy myślało się o losach wielkich gadów.

red keep

Pusta Czerwona Twierdza również robiła wrażenie, mimo że to pomieszczenia są dobrze nam znane. Dodatkowo skąpanie jej w czymś przypominającym śnieg w zewnętrznych ujęciach dodawało efektu pustki i powolnej śmierci, która być może dotknie miasto w przyszłym sezonie. Jakoś tak smutno to wyglądało w tym filtrze…

Mimo że sporo było miejsc, które mogliśmy podziwiać podczas tego sezonu, w niewielu z nich pobyliśmy trochę dłużej, by móc je podziwiać (głównie plaże). Niestety, słabym punktem okazały się zamki – zarówno Casterly Rock, jak i Wysogród nie spełniły oczekiwań fanów. Pięknie prezentowały się sceny bitewne w kontekście scenograficznym, bo rzeczywiście wybór miejsca na takie działania nie mógł być przypadkowy, a wypadł całkiem sympatycznie. Nie można też zapominać o nakładanych tłach na green-screenie – to również wymagało znalezienia miejsc do odpowiednich ujęć i przygotowania ich. Generalnie można jednak uznać, że ten sezon ani na plus, ani na minus, bo Smocza Jama i Północ nie ratują wszystkiego.


Gra aktorska

3.4 Egzekucja Littlefingera

O ile w poprzednim odcinku można się było pozachwycać wszystkimi, o tyle tu już niekoniecznie. Czasem nie było to winą aktorów, a scenariusza, bo mimo tego, że się dawali z siebie wszystko, sceny nie błyszczały. Czasem i scenariusz, i aktor działają poniżej oczekiwań. Ten drugi przypadek był szczególnie widoczny u Kita Haringtona, który chyba po prostu nie czuje się znów zbyt dobrze jako Jon i trudno mu się dziwić, kiedy postać znowu stawia niepewne kroki w bycie pewnym Królem Północy, a nie podnóżkiem Smoczej Królowej. Do pierwszego przypadku możemy za to zaliczyć Aidana Gillena, który naprawdę wylewał z siebie siódme poty, żeby wypaść wiarygodnie. Tym razem zawinił typowo scenariusz – czy lord Baelish błagałby na kolanach? Czy wcześniej nie wyśmiałby podobnych zarzutów? Tak szybko straciłby pokerową twarz? Aż trudno w to uwierzyć.

2.3 Theon Bez Miecza

Wiecie, kto zachwycał? Alfie Allen. Znowu. Śmiem twierdzić, że to chyba najjaśniejsza gwiazda tego serialu. Wciąż się zastanawiam, czemu nominowani do Emmy byli Peter Dinklage czy Emilia Clarke, a nie ten cudowny chłopak. Trzeba jednak przyznać, tym razem aktor grający Tyriona miał swoje pięć minut wraz z Leną Headey podczas ich wspólnej sceny.

1.15 Tyrion winien śmierci Myrcelli i Tommena

W tym sezonie, jak zresztą w poprzednich, zachwycali głównie aktorzy drugoplanowi i to najczęściej stara gwardia – Diana Rigg (Olenna Tyrell), James Faulkner (Randyll Tarly), Richard Dormer (Beric Dondarrion), Iain Glen (Jorah Mormont) czy Rory McCann (Ogar). Z młodszych niezrównany, jak zwykle, był Alfie Allen, który aktorsko wchodzi na wyżyny (niech go w końcu ktoś doceni!). Żal również odchodzącego Aidana Gillena, który początkowo raczył nas bardzo książkową wizją Littlefingera, a potem robił, co mógł, by tę wizję utrzymać (niestety, z różnym skutkiem ze względu na scenariusz). Trzeba również przyznać, że gościnny występ Jima Broadbenta okazał się bardzo wartościowy dla wątku Cytadeli, a przy tym podrzucił stosowną dawkę śmiechu w ramach porównywania wydarzeń z wątku Sama do Harry’ego Pottera. Co tu dużo mówić – aktorstwo na duży plus.


A jak Wam pod względem technicznym podobał się ten odcinek i cały sezon?