Od momentu ogłoszenia, że Netflix wziął się za produkcję serialu opartego na wiedźmińskim uniwersum, w Internecie rozległ się krzyk fandomu. Pojawiły się liczne głosy zaniepokojenia, że Amerykanom się to na pewno nie uda, że stworzą adaptację „poprawną politycznie”*, a także – co jest najstraszniejsze – nie są w stanie oddać słowiańskiego klimatu książek. Ale czy naprawdę w dziełach Sapkowskiego liczy się tylko słowiański duch krążący nad Królestwami Północy? Czy na kartach powieści rzeczywiście spotykamy co chwilę Peruna i Swarożyca, a wiedźmin zaciekle walczy z południcami i biesami?

2KHMpxq

Przyjrzyjmy się więc bliżej elementom, z których jest złożony „Wiedźmin”. W artykule przede wszystkim omówimy bestiariusz uniwersum wiedźmińskiego oraz konstrukcje i zapożyczenia, na których Sapkowski oparł niektóre elementy fabuły i koncepcje.

1. Potwory

Jednym z najczęściej przywoływanych argumentów jest stwierdzenie, że wiedźmin zabija słowiańskie potwory. Poczucie to umocniły w fanach gry stworzone prze CD Projekt. Autorzy gier umieścili w nich bowiem takie stworzenia jak utopce, południce, bożątka czy baby wodne. A jak rzecz ma się w książkach? Spójrzmy najpierw na opowiadania. Pierwsze z nich faktycznie mówi o potworze, który pochodzi z bestiariusza słowiańskiego, wiedźmin zajmuje się bowiem strzygą, która pojawia się w wierzeniach Słowian. Ale już w kolejnym opowiadaniu, którym jest „Ziarno prawdy”, mamy do czynienia z bruxą, czyli portugalskim wampirem płci żeńskiej. Na samym początku „Mniejszego zła” pojawia się słowiańskie monstrum, czyli kikimora, jej rola jest jednak marginalna i nikt się zbyt długo nią nie przejmuje, a tymczasem w  „Krańcu świata” poznajemy diabła, który wprawdzie jest nazywany rokitą, ale także silvanem, i tak naprawdę z opisu przypomina znanego wszystkim z mitologii rzymskiej fauna lub greckiego satyra. Nie przypomina więc naszego diabła Rokity. Idąc dalej – dżinn z „Ostatniego życzenia” ma korzenie arabskie, smok z „Granicy możliwości” jest obecny chyba we wszystkich mitologiach świata, zaś doppelgänger znany jest wśród naszych niemieckich sąsiadów. Bazyliszek, którego wiedźmin zabija przed poznaniem Borcha Trzy Kawki to kolejny potwór, którego kojarzymy z własną mitologią, podczas gdy jest obecny w naprawdę wielu innych. Wspominany  jest na przykład przez Pliniusza Starszego w „Historii naturalnej”. Często wykorzystywany w kulturze popularnej, na przykład w Harrym Potterze.

Slytherins_basiliskIdąc dalej – syrena, której losy poznajemy w opowiadaniu „Trochę poświęcenia”, oraz driady z Brokilonu także mają rodowód w mitologii greckiej. Jak widać wśród opowiadań mało jest typowo słowiańskich potworów, króluje za to różnorodność i czerpanie pełnymi garściami z różnych wierzeń i kultur.  W dalszych powieściach pojawiają się także takie potwory jak kelpie, wilkołaki, sukkuby, Dziki Gon, amfisbeny, gryfy czy mantikory, które są popularne w wielu mitologiach świata, na przykład w greckiej czy rzymskiej lub w legendach anglosaskich.  Jednak wiele osób często broni tego argumentu mówiąc o leszym i południcach – ten pierwszy jest wspomniany w opowiadaniu dwa razy i nie ma żadnego znaczenia, te drugie – ani razu.

Wiedzmin-smok-niemiecki-dubbing

2. Fabuła

A co z wydarzeniami? W tej kwestii Sapkowski również nie krępował się i mamy do czynienia z postmodernistyczną mieszanką literacką, którą autor przerobił według własnych potrzeb i gustu. Pierwsze opowiadanie faktycznie sięga do podań, które pochodzą z naszego ogródka – „Wiedźmin’ to przeróbka śląskiej bajki o strzydze. Natomiast „Ziarno prawdy” jest już z kolei przeróbką znanej nam wszystkim francuskiej baśni o Pięknej i Bestii. Sapkowski sięga też po klasyków –  baśnie braci Grimm zostały wplecione w fabuły takich opowiadań jak „Kwestia ceny”, „Miecz przeznaczenia” i „Mniejsze zło” („Jasio-Jeżyk”, „Dwunastu braci” , oraz „Królewna Śnieżka”), natomiast wpływy Andersena widoczne są w utworach „Trochę poświęcenia” oraz „Okruch lodu” i można tam rozpoznać nawiązania do „Królowej śniegu” oraz „Małej syrenki”. W dalszych powieściach także można odnaleźć podobne zapożyczenia, na przykład z „Króla Olch” (ucieczka Ciri z Gors Velen).

Przenieśmy się na chwilę na Skellige i tamtejszej kulturze. Wszyscy doskonale wiemy, skąd wziął się Ragh nar Roog, Naglfar i Tęczowy Most oraz dlaczego Hemdall, Kambi czy Freyja brzmią tak dziwnie znajomo i zdecydowanie nie jest to związane z mitologią słowiańską, ale raczej nordycką. Dodatkowo podczas spotkania z Freyją czarodziejka Yennefer wisi rozpięta na konarach olbrzymiego jesionu, wchodząc tym samym w rolę Odyna, który poświęcił się na Yggdrasilu. Po ramieniu czarodziejki przebiega wiewiórka,  czyli przenoszący wieści posłaniec o imieniu Ratatosk.

pr50482_900x900_b_p_061526_by_design_by_humans-d7ss3og-770x770

Nie można zapomnieć też o tym, że już do „Wieży Jaskółki” mamy do czynienia z coraz liczniejszymi nawiązaniami, a nawet całymi konstrukcjami zaczerpniętymi z legendy arturiańskiej, a w „Pani Jeziora” po prostu zostają wprowadzone takie postaci jak Galahad, Merlin, Morgana czy Ginewra. Z tą ostatnią zresztą często mylona jest Yennefer i nazywana jest jej imieniem, a sam autor wprost pisze w eseju ‚Świat króla Artura”, że to na tej królowej wzorował się, tworząc postać czarodziejki. Ciri zaś nazywana jest Panią Jeziora, tak jak arturiańska Nimue (także pojawiającą się w powieściach, ale w zmodyfikowanej postaci). Podobnych nawiązań jest więcej, powstały na ten temat artykuły, takie jak „Legenda arturiańska w twórczości Andrzeja Sapkowskiego, czyli wszystkie drogi prowadzą do Kamelotu” autorstwa Natalii Lemann. Sam autor w artykule „Piróg albo nie ma złota w Szarych Górach” twierdzi, że cała literatura fantasy opiera się na legendzie arturiańskiej i kpi sobie ze słowiańskości w fantasy.

Jest więc u Sapkowskiego sporo mitologii greckiej i skandynawskiej, trochę legend anglosaskich i bardzo wiele z mitu arturiańskiego oraz innych kultur, które nie zostały tu wymienione ze względu na ogólny charakter artykułu. Brzmi to wszystko raczej mało słowiańsko, prawda? Do tego dorzucić można także imiona, których geneza wyraźnie kryje się w imionach innych niż polskie (Yennefer, Ciri, Geralt, Regis) oraz stworzoną przez Sapkowskiego mowę, która bazuje między innymi na łacinie, angielskim i francuskim. Jeżeli więc adaptacja Netflixa oparta będzie na mieszance wielu kultur i tradycji to wydaje mi się, że dość dobrze wpisze się w zróżnicowany klimat książek. Natomiast poszukując polskiego klimatu, warto raczej zwrócić  uwagę na cytaty z dzieł Adama Mickiewicza lub Juliusza Słowackiego, które są ukryte w tekście, zamiast upierać się, że ma być słowiańsko, bo postaci piją i przeklinają.

Dajcie znać, czy wymienione tu przykłady są dla Was oczywistością, czy może jednak dowiedzieliście się czegoś nowego lub uważacie, że warto przypominać o mieszance kultur obecnych w uniwersum wiedźmińskim?


*Poprawność polityczna oznacza tak naprawdę coś innego (stąd ten cudzysłów), ale wszyscy używają tego argumentu, więc również używamy tego sformułowania.