Opowieści Starej Niani odegrały dużą rolę w kształtowaniu wizji świata u młodych Starków. Były one jednym z ważniejszych pośredników przekazujących im wiedzę o otaczającym świecie. To dzięki nim poznawali oni folklor Westeros. Z opowieści Starej Niani Starkowie dowiadywali się o jego legendarnej przeszłości przed najazdem Targaryenów, podbojem Siedmiu Królestw przez Aegona I Zdobywcę, o potworach czających się na północy (w tym o Innych) czy o mieszkańcach krain na północ od Muru.

W opowieściach Starej Niani obecni byli też Wolni Ludzie mieszkający za Murem. Za każdym razem przedstawiani są oni jako przerażające potwory:

Na samą myśl o tym Bran poczuł gęsią skórkę. Przypomniał sobie opowieści Starej Niani. Od niej dowiedział się, że dzicy są okrutni, kradną, mordują i handlują ludźmi. Zadawali się z olbrzymami i wampirami, nocą porywali dziewczynki i pili krew z wypolerowanych rogów. A ich kobiety w czasie Długiej Nocy sypiały z Innymi i rodziły na wpół ludzkie istoty.

Old_Nan (1)

Stara Niania, kadr z serialu „Gra o Tron”

Nie tylko Bran postrzegał Wolnych Ludzi przez pryzmat opowieści Starej Niani. Także wyobrażenia Jona Snow o dzikich były na nich oparte:

A więc tak wygląda dziki. Jon przypomniał sobie powiastki Starej Niani o okrutnych barbarzyńcach, którzy pili krew z ludzkich czaszek. Craster sączył tylko cienkie, żółte piwo z poobtłukiwanego kamiennego kubka. Być może nie słyszał tych opowieści.

W obu tych passusach zwraca uwagę, że wśród różnych przywar, które przypisuje się Dzikim jest również picie ludzkiej krwi. Do tego tematu wrócił też Bran tłumacząc Jojenowi Reedowi powody, dla których Nowy Dar był opuszczony przez ludzi:

Bali się dzikich — wyjaśnił chłopiec. — Oni przechodzą przez Mur albo przez góry, żeby napadać, kraść i porywać kobiety. Stara Niania mówiła, że jeśli kogoś złapią, robią sobie z jego czaszki czarę, z której piją krew.

Czy jednak Dzicy rzeczywiście pili ludzką krew? W sadze „Pieśni Lodu i Ognia” nie odnajdujemy opisów tego zwyczaju. Nie znaczy to, że nie występuje on zupełnie. Na przykład nic nie wiemy o zwyczajach kanibali znad wielkich zamarzniętych rzek. Niemniej jednak, nawet jeśli picie krwi występuje wśród Wolnych Ludzi, to najprawdopodobniej pojawia się ono niezmiernie rzadko. To nie pierwszy przypadek, gdy folklor znany z Westeros sugeruje zwyczaj, który nie miał miejsca w książkowej rzeczywistości. Wbrew opowiadaniom Starej Niani także olbrzymy nie piły ludzkiej krwi (a przynajmniej nie czynił to Wun Wun):

Wun Wun w ogóle nie przypominał olbrzymów z opowieści Starej Niani, ogromnych straszliwych stworów, które dodawały krwi do owsianki na śniadanie i pożerały byki w całości, z włosami, skórą i rogami. Ten olbrzym w ogóle nie jadł mięsa, ale przeradzał się w nienasycone monstrum, kiedy podano mu kosz jarzyn. Miażdżył cebulę, rzepy i nawet twardą surową brukiew między potężnymi kwadratowymi zębami.

Powstaje pytanie: dlaczego w opowieściach ludowych przypisuje się Dzikim picie krwi? W końcu nie było to efektem znajomości obyczajów Wolnych Ludzi. Były to zwykłe uprzedzenia wobec nich. Tylko dlaczego mieli oni pić ludzką krew?

GOT4_nomanslands_sketch034

Olbrzym (HBO)

W naszym świecie odpowiedź byłaby dosyć prosta. Można znaleźć bardzo dużo wzmianek dotyczących picia ludzkiej krwi. Z tym, że większość z nich jest fantazją. Picie ludzkiej krwi przypisywano dwóm grupom ludzi – albo obcym, którzy żyli gdzieś daleko, poza granicami cywilizacji, lub obcym wewnętrznym, którzy mieszkali w samym społeczeństwie, ale należeli do tych mniejszości, które najczęściej chce się prześladować.

Tak na przykład, Rzymianie przypisywali picie krwi spiskowcom i mniejszościom religijnym. Według Salustiusza „byli w tym czasie tacy ludzie, którzy twierdzili, że Katylina po wypowiedzeniu tej mowy, odbierając przysięgę od uczestników swej zbrodni, obnosił w czarach krew ludzką zmieszaną z winem, a następnie, kiedy wszyscy po wypowiedzeniu zaklęcia nadpili z czary, tak jak to zwykle odbywa się przy uroczystych ofiarach, wyjawił im swój plan; (…) Niektórzy utrzymywali, że zarówno ten fakt, jak i wiele innych został sfingowany przez ludzi, którzy byli przekonani, że potworność zbrodni dokonanych przez spiskowców może wpłynąć na złagodzenie fali nienawiści, jaka później podniosła się przeciw Ciceronowi.” (Salustiusz, „Sprzysiężenie Katyliny”, s. 27)

Podobnie picie ludzkiej krwi przypisywano przed bitwą pod Farsalos żołnierzom Pompejusza. W obu przypadkach doszło do przelewu krwi, a ci co mieli ją pić, ginęli. Picie krwi więc odczłowieczało pokonanych. Sprawiało, że łatwiej było usprawiedliwić ich zabicie, a więc ich uśmiercanie można było postrzegać jako moralne.

most-dangerous-cannibals-in-the-world-the-carib

Barbarzyńcy (autor nieznany)

Jeszcze bardziej widać to na przykładzie mniejszości religijnych. W II wieku w starożytnym Rzymie wierzono, że chrześcijanie nie tylko czcili penisa swoich kapłanów, głowę osła, ale również, że na tajnych spotkaniach uprawiali seks z kim popadnie (w tym z nieznajomymi). Wręcz nakazywali nieświadomym neofitom zabijać niemowlęta, po czym „wszyscy zgromadzeni o zgrozo liżą łakomie jego krew i bijąc się dzielą między siebie jego członki” (Minucjusz Felix, Oktawiusz, 9, 5). Oczywiście wszystkie wyżej wymienione oskarżenia wobec chrześcijan były kompletnie bezpodstawne. Były jednak istotne dla budowania antychrześcijańskiego dyskursu. Przedstawianie chrześcijan jako nieludzkich potworów przyczyniło się do ich prześladowania. Dawało ono alibi ciemiężcom, którzy mogli czuć się jako ci, którzy przywracają porządek moralny.

Podobną funkcję pełniło przypisywanie Żydom zabijania chrześcijańskich chłopców, a następnie używania ich krwi do wytworzenie macy. Po raz pierwszy te bezpodstawne oskarżenia (w niepełnej wersji) pojawiły się w V wieku i zostały zanotowane przez Sokratesa Scholastyka. Wiara w mord rytualny pojawiła się w Europie Zachodniej w XII wieku. Tak jak w przypadku oskarżeń wobec chrześcijan, tworzenie opowieści o mordach rytualnych było podstawą dla prześladowania mniejszości religijnej. Kiedy roznosiła się plotka o rytualnym mordzie, urządzano pogromy, które kończyły się zabijaniem Żydów i ograbieniem ich. Czasami prowadziło to do konfiskaty ich majątków oraz wygnania z poszczególnych królestw. Jeszcze w XX wieku niektórzy dawali wiarę w legendę mordu rytualnego.

Jak widać, gdy oskarżano mniejszości o picie ludzkiej krwi, to najczęściej był to pretekst do zohydzenia tej grupy, aby łatwiej było ją prześladować. Oczywiście nie znaczy to, że picie ludzkiej krwi nie istniało w rzeczywistości, ale najczęściej było ono ograniczone do bardzo specyficznych grup. Wykorzystywano ją w magii lub przy wytwarzaniu leków.

Picie krwi przypisywano też sąsiadom lub dalekim ludom. Przy czym, tak jak jest to u G. R. R. Martina najczęściej wiązało się to z oskarżeniami o jedzeniu ludzkiego mięsa. Już w „Odysei”, po odpłynięciu z Morza Egejskiego, Odyseusz spotyka same potwory. Pośród tych istot znaleźli się ludożercy Lajstrygonowie czy Cyklopi.

Ojciec historii – Herodot – przypisał picie krwi Scytom, którzy mieszkali na krańcach cywilizowanego świata w czasach starożytnych Greków. Wojownicy scytyjscy mieli pić krew pierwszego przeciwnika, którego powalili, a ich czaszek używali zamiast kielicha. Podobno przypieczętowywali przymierze pijąc wino zmieszane z krwią. Wśród Scytów mieli też mieszkać ludożercy. Ten topos obecny jest też u innych greckich historyków. Przy czym, co charakterystyczne, przypisywano Scytom zarówno ludożerstwo jak i wegetarianizm. Związane było to z grecką koncepcją, która utożsamiała ludzkie jedzenie z mięsem. Ludzie na peryferiach, jako nie-do-końca-ludzie (bo nie Grecy), mieli jeść inaczej – nie mięso zwierząt, a ludzi lub powstrzymywać się od jedzenia mięsa. Jest więc wielce prawdopodobne, że zarówno jedzenie ludzkiego mięsa czy picie ludzkiej krwi u Scytów jest legendą.

Nie tylko Grecy przypisywali ludożerstwo lub picie krwi swoim dalekim sąsiadom. Podobnie patrzyli na rzeczywistość Rzymianie. Według Strabona ludożerstwo praktykowali mieszkańcy Irlandii. Św. Hieronim twierdził, że Piktowie zjadali ludzi. Jest to o tyle istotne, że Wolni Ludzie kształtowani są na obraz mieszkańców Szkocji późnego średniowiecza. Przy czym oskarżenia Strabona czy św. Hieronima najprawdopodobniej były zwykłymi pomówieniami. Strabon wyraźnie pisał, że nigdy nie spotkał się z wiarygodnymi dowodami na opisywane przez siebie praktyki. Po prostu Rzymianie przypisali ludożerstwo barbarzyńcom. Z jednej strony definiowało to obcego, jako tego który nie stosuje „naszych” (w tym wypadku rzymskich) zwyczajów, z drugiej pokazywało co jest obce kulturze opisującej „obcych”. To dlatego trudno powiedzieć, na ile przypisywanie picia ludzkiej krwi sąsiadom było efektem rzeczywistej praktyki, a na ile efektom imaginacji.

cannibalism4-ISEA2011-small

Ludożercy (autor nieznany)

Opisy picia krwi u obcych odnajdujemy od starożytności po XX wiek. Trudno powiedzieć, jaka ich część przedstawia istniejące zwyczaje. Wśród najsłynniejszych przykładów picia ludzkiej krwi należy wymienić Hunów. Przy czym przypisywano im takie same obyczaje, co Scytom. Wygląda to trochę podejrzanie i może być efektem przypisania Hunom postaw wcześniejszych od nich koczowników. O picie ludzkiej krwi oraz jedzenie ludzkiego mięsa oskarżano też Azteków. O ile składali oni ofiary z ludzi w dużych ilościach, to relacje dotyczące picia krwi i jedzenia ludzkiego mięsa są późne i podejrzane. W dodatku, w dużym stopniu usprawiedliwiały one podbój azteckich ziem, a następnie ich eksploatacje.

Aby najlepiej pokazać z jak dużą ostrożnością należy traktować takie oskarżenia, to wystarczy przytoczyć opowieści Afrykanów o piciu krwi przez Europejczyków. W Afryce tłumaczono nimi porywanie i wywożenie za ocean Afrykańczyków przez europejskich handlarzy niewolników. Miejscowi nie wiedząc co dzieje się z ich bliskimi, powiązali uprowadzenia z bladością Europejczyków. Według tych legend przybysze z Europy potrzebowali krwi do przeżycia. Z tego powodu porywali Afrykańczyków, aby spożyć ich krew, po czym wyssane z krwi ciała były wyrzucane do oceanu. Ta wiara przetrwała likwidację niewolnictwa. Jeszcze po II wojnie światowej bardzo wielu mieszkańców Afryki było przekonanych, że europejscy „wysysacze” krwi odprowadzają krew z czarnoskórych, aby następnie przewieść je wozami strażackimi do miejskiego szpitala, gdzie sporządzano z nich czerwone pigułki przyjmowane regularnie przez Europejczyków w Afryce. Amerykański antropolog W. Arens opisywał sytuację z 1968 roku, gdy w Tanzanii większość tubylców była przekonana, że jak przystało na „białego” pił on ludzką krew. My wiemy, że to kompletna bzdura, ale motyw ten bardzo często pojawiał się w opowieściach mieszkańców czarnego lądu.

Jak widać zdecydowana większość opisów picia ludzkiej krwi nie opowiada o realnym zwyczaju, a jest efektem sposobu postrzegania obcych, którym przypisuje się to co jest nieludzkie. Konstytuuje ono spojrzenie na obcych i pozwala przez ich opis stworzyć wizerunek samego siebie – jako ich odwrotność. Obcych powiązuje się ze zwyczajem picia krwi, gdyż tego nie robi społeczeństwo, z którego wywodzi się obserwujący. Podobnie jest zresztą z ludożerstwem. Co więcej kiedy antropolog, czy podróżnik przypisywał innym kulturom dziwne i uważane za gorsze obyczaje, to mniej lub bardziej świadomie ukazywał wyższość własnej. Oczywiście nikt z europejskich czy amerykańskich antropologów nie wierzył w opowieści o piciu krwi przez pochodzących z Europy kolonizatorów. Najczęściej brakowało jednak takiego sceptycyzmu wobec przypisania picia ludzkiej krwi ludom kolonizowanym. To nakazuje bardzo ostrożnie podchodzenie do wiarygodności opisów dziwnych obyczajów u obcych kultur.

Trudno powiedzieć, na ile G. R. R. Martin ma pojęcie o przewrocie w antropologii, jaki spowodowała książka W. Arensa „Mit ludożerstwa”, która pokazała na jak słabych przesłankach oparta była wiara w powszechność ludożerstwa u mieszkańców Karaibów czy Afryki. G. R. R. Martin kończył studia dziennikarskie, kiedy o tej pracy stało się głośno. Nawet jeśli nie miał z nią doczynienia, to przypisując Dzikim obyczaje, które w Siedmiu Królestwach uchodziły za barbarzyńskie i straszne, a które w rzeczywistości nie występowały wśród nich (lub były niezmiernie rzadkie), to wygląda jakby o tym wiedział. Być może jest to jedynie przypadek, ale jeśli nawet, to jest on niezmiernie ciekawy, bo był zgodny z nowymi prądami w antropologii.

bran__summer_and_the_old_nan_by_marcocalosci-d5kak4v

Stara Niania i Bran Stark (Autor: MarcoCalosci)

Na koniec trzeba zaznaczyć jeszcze jedno. Przeglądając fora internetowe dotyczące „Gry o Tron” można zauważyć, że sporo osób daje wiarę we wszelkie opowieści Starej Niani (co czasami prowadzi do dyskusji nad życiem erotycznym Innych czy o ich romansach z kobietami Dzikich). To prawda, że wiele rzeczy z opowieści Starej Niani się spełniło. Miała rację co do istnienia olbrzymów czy Innych, choć ludzie nauki (Maester Luwin) wątpili w istnienie tych legendarnych potworów. To jednak nie znaczy, że Stara Niania zawsze miała rację. Jej opowieści oparte były na folklorze Westeros, który pokazywał rzeczywistość wyobrażoną, a nie był zapisem realnej historii. Wiele potworów znanych z opowieści Starej Niani nie pojawia się w „Pieśniach Lodu i Ognia” jako realnie zagrożenie. Zresztą sam G. R. R. Martin wyraźnie daje do zrozumienia, że pomiędzy narracją Starej Niani a rzeczywistością istnieje olbrzymia różnica:

W opowieściach Starej Niani olbrzymy były większymi ludźmi, którzy mieszkali w kolosalnych zamkach, walczyli na gigantyczne miecze i nosili buty, w których mógłby się schować cały chłopiec. Te istoty były jednak inne. Bardziej przypominały niedźwiedzie niż ludzi i były równie włochate jak mamuty, na których jeździły. Gdy siedziały, trudno było ocenić, ile naprawdę mają wzrostu. Może z dziesięć albo dwanaście stóp — pomyślał Jon. Góra czternaście.

Tak więc należy ostrożnie podchodzić do opowieści Starej Niani. Tradycja zawsze przetwarza obraz przeszłości, zniekształca go. Wiele z jej opowiadań może po prostu się nie sprawdzić.

old_nan_s_stories_by_mustamirri-d90zw4e (1)

Opowieści Starej Niani (Autor: Mustamirri)


Autor: dr hab. Robert Suski