Conan Stevens wspomina swoją pracę nad "Grą o tron".

Pochodzący z Australii Stevens w naszym zeszłorocznym podsumowaniu i głosowaniu na aktorów odgrywających Górę zajął drugą pozycję, a dla setek głosujących na naszej stronie to właśnie on najlepiej wypadł w roli Gregora Clegane’a.

Podczas konferencji prasowej w ramach promocji filipińskiego serialu „Ecantadia”, w którym Steven gościnnie występuje, aktor odpowiedział również na kilka pytań związanych z jego występem w pierwszym sezonie „Gry o tron” oraz koniecznością pożegnania się z serialem.

Odgrywając postać Gregora Clegane’a, brałeś udział w jednej z najbardziej pamiętnych scen pierwszego sezonu „Gry o tron”, podczas której Góra ucina koniowi głowę, będąc wściekłym za przegrany pojedynek z ser Lorasem. Trudno było nakręcić tę scenę? Ile prób potrzebowaliście, aby w końcu się udało?

Na potrzeby tego pojedynku wykorzystano trzy konie, w tym jednego, który został specjalnie wytresowany i upadał na zawołanie, a jednocześnie miał nie bać się zakutych w zbroje olbrzymów machających nad nim mieczami. Z upadaniem nie było większych trudności, jednak zaciekła walka tuż nad jego głową przysporzyła wielu problemów.

Ostatecznie, nie mogąc ze względów bezpieczeństwa użyć sztucznych mieczy, skorzystaliśmy z efektów specjalnych i wykorzystaliśmy miecz z samą rękojeścią i dwiema diodami. Nawet wtedy koń bardzo się niepokoił. Ostatecznie trzeba było wziąć go zaskoczenia i nieoczekiwanie machnąć przy nim samą rękojeścią, a następnie nałożyć na to scenę, w której prawdziwym mieczem tnę model jego głowy.

conan2(©HBO)

Gdy postać Góry powróciła w dalszych sezonach, najpierw odgrywał ją Ian Whyte, a potem Hafþór Júlíus Björnsson. Skąd taka zmiana?

Nigdy nie przywykłem w pełni do bycia aktorem [Stevens jest również kaskaderem i zapaśnikiem – przyp. red.], ale z pewnością doszło do spotkania wewnątrz ekipy produkcyjnej, na którym podjęto taką decyzję. W przeciwieństwie do innych aktorów mój kontrakt obejmował początkowo tylko pierwszy sezon, ale myślałem o udziale w kolejnych. W przerwie między sezonami kręciłem „Hobbita” w Nowej Zelandii, więc wydaje mi się, że doszło do redukcji kosztów – nie było zapewne sensu opłacać sprowadzania mnie z Nowej Zelandii, abym mógł wystąpić w trzech sekundach kolejnego sezonu – a Ian Whyte był już na miejscu. Gdybym odpowiadał za redukcję kosztów produkcji, taka byłaby również moja decyzja. Twórcy serialu wielokrotnie zastępowali różnych aktorów na przestrzeni lat, więc nie potrafię się nawet domyślić, jakie powody nimi kierowały.

„Gra o tron” stała się z biegiem czasu światowym fenomenem telewizji. Co teraz sądzisz o tym, że nie przyszło ci grać dalej w serialu?

Oczywiście chciałbym móc dalej grać tę postać. Przeczytałem już wszystkie dostępne książki i nawet wyobrażałem sobie, w jaki sposób mógłbym nakręcić scenę z Czerwoną Żmiją, ale to tylko praca i musimy dostosowywać się do wymogów podpisywanych kontraktów, nawet jeżeli postać ta ma swoje sceny w kolejnych latach.

źródło: dailytelegraph.com.au