Producent i scenarzysta serialu opowiada o czekających widzów retrospekcjach i innych wydarzeń, jakich możemy spodziewać się w 6. sezonie "Gry o tron". Zapraszamy do przeczytania przetłumaczonych fragmentów wywiadu Entertainment Weekly.

Cogman, mimo że nie jest tak bardzo kojarzony z serialem HBO jak Dan Weiss i David Benioff, odgrywa w ekipie bardzo ważną rolę – czuwa nad całą historią i światem przedstawionym, wykreowanym przez scenarzystów oraz George’a R.R. Martina. Odpowiada też za scenariusze do odcinków 1×04 („Kalecy, bękarci i im podobni”), 2×03 („Co jest martwe, nigdy nie umrze”), 3×05 („Pocałowana przez ogień”), 4×04 („Wierny Przysiędze”), 4×06 („Starzy bogowie i nowi”), 5×05 („Zabij chłopca”) i 5×06 („Niezachwiani, nieugięci, niezłomni”).

W rozmowie z serwisem Entertainment Weekly Cogman dyskutuje między innymi o nowym sezonie oraz zmianach, jakie czekają świat „Pieśni Lodu i Ognia”.

Entertainment Weekly: Jak pokrótce opiszesz nowy sezon?

Sezon piąty polegał na zabieraniu poszczególnych bohaterów na granice wytrzymałości – co skończyło się zgubą dla takich postaci jak Stannis i Jon. Pozostawiliśmy rok temu wielu bohaterów w ciężkiej sytuacji. Próbują oni teraz podnieść się z kolan. Mogę więc stwierdzić, że to piąty sezon był tym „najmroczniejszym”. Szósty również będzie bardzo intensywny, ale raczej należy go traktować jako kolejny rozdział historii.

cogmann2

Co odróżnia 6. sezon od pozostałych?

Po tylu sezonach jako osoba odpowiedzialna za całą historię mam w końcu szansę wybrać się w podróż w przyszłość, co nie było wcześniej możliwe aż w takim stopniu. W nowym sezonie czeka nas sporo nawiązań do poprzednich, zwłaszcza pierwszego, a także wydarzeń, które rozegrały się przed historią prezentowaną w serialu. W piątym sezonie ścieżki różnych postaci w końcu się krzyżowały i utrzymujemy tę tendencję również w szóstym. W sezonach 2-4 skupiliśmy się na rozbudowywaniu całego świata „Gry o tron”. Z kolei w sezonach 5-6 świat ten niejako się kurczy. Bohaterowie, który byli rywalami lub wrogami, zmuszeni są do współpracowania ze sobą, co prowadzi do wielu ciekawych napięć pomiędzy nimi. Nie można też zapomnieć o rozmachu – wiem, że mówimy tak co roku, ale sezon szósty będzie największym, jaki do tej pory zrealizowaliśmy. Sam byłem zaskoczony wspomnianym rozmachem, mimo że pomagałem w jego tworzeniu. Podczas kręcenia tego sezonu zrobiliśmy coś, na co od dawna brakowało czasu – cała główna obsada spotkała się i trenowała swoje kwestie.

Dlaczego zdecydowaliście się na takie rozwiązanie?

Wielowątkowość tego sezonu jest tak olbrzymia, że uznaliśmy, iż warto poznać podczas poszczególnych spotkań wszystkie elementy szóstej serii, zwłaszcza że fabuła w dużej mierze bazuje już na naszych pomysłach, które są tylko oparte o motywy i pomysły z powieści George’a R.R. Martina. Dlatego wspomniate odczyty podzieliliśmy na poszczególne wątki – jednego dnia wszyscy skupiali się na Północy, kolejnego na Królewskiej Przystani, następnego na Wschodnie i tak dalej. Wsłuchiwanie się w kolejne, przedstawiane odrębnie wątki bardzo wszystkim pomogło. Po tym wszystkim zacząłem nawet powątpiewać, czy uda nam się nakręcić coś tak niewiarygodnie rozbudowanego.

Wliczając w to potężną bitwę, którą pomogłeś przygotować [czytaj więcej].

Tak. Zawsze chcieliśmy dotrzeć do momentu, w którym fabuła, historia, budżet i zasoby pozwolą nam na nakręcenie porządnej bitwy z dwiema walczącymi ze sobą armiami.

cogman(autor zdjęcia: Nick Burns)

Należy również zaznaczyć, że fani nie do końca wiedzą, czego spodziewać się po nowym sezonie…

Co jest z jednej strony straszne, a z drugiej ekscytujące. Właśnie z tego powodu był to najcięższy sezon do napisania. Nadal czerpiemy sporo pomysłów z książek, ale należy postawić sprawę jasno – w tym roku nie jest już to bezpośrednia adaptacja żadnej z powieści. Z drugiej strony zobaczycie postacie i wątki z wcześniejszych tomów i w naszej interpretacji, których nie pokazaliśmy jeszcze w serialu. Należy wyraźnie rozdzielić historię z serialu i historię z książek.

Jesteś jedynym producentem, który odpowiada na pytania fanów i udziela się w mediach społecznościowych, co jest…

Głupie.

Nie do końca bym tak to określił. Szanuję Davida i Dana za to, że zdecydowali się „nie wychylać” w Internecie. Z drugiej strony uważam, że to ważne, by przynajmniej jeden producent reprezentował serial w sieci. Choć czasami bywa ciężko, gdy nadciąga fala krytyki.

Czasami uważam się za niedoszłego aktora i myślę, ta cząstka mnie pragnie komentarzy od widzów. I zaznaczę, że wprawdzie otrzymujemy sporo krytyki, ale zdecydowana większość komentarzy w sieci jest pozytywna. Cały czas mam świadomość, że otrzymałem wyjątkową możliwość, aby tworzyć rozrywkę dla tak olbrzymiej widowni. I wolę brać udział w projekcie, który wywołuje długotrwałe, burzliwe dyskusje, aniżeli w produkcji, o której wszyscy by zaraz zapomnieli.

Czy wygranie olbrzymiej liczby statuetek Emmy za 5. sezon wywarło na was więcej presji podczas tworzenia szóstego?

Raczej nie. To wspaniałe docenienie wieloletniej pracy całego zespołu na przestrzeni lat. Fajnie było otrzymać tyle nagród dopiero po paru latach, ponieważ dzięki temu czuliśmy, że to wyróżnienie za również poprzednie sezony. Jednak nawet gdybyśmy nie otrzymali żadnej nagrody, nadal dawalibyśmy z siebie wszystko.

Co stanowiło największe wyzwanie podczas kręcenia 6. sezonu?

Dbanie o to, aby rozmach serialu nie przerósł naszych możliwości i staranne i spójne przedstawianie poszczególnych postaci i ich motywacji. Sceny napakowane akcją potrafią być niezłą frajdą, ale cała historia straci swój sens, jeśli nie będziemy pilnować jej rozwoju.

źródło: ew.com