Przedstawiamy naszą relację z 13. Dni Fantastyki we Wrocławiu!

Bartosz Piotrowski

Trzynasta edycja Dni Fantastyki odbyła się, jak co roku, w Centrum Kultury Zamek położonym w Leśnicy – dzielnicy Wrocławia mocno oddalonej od centrum miasta, lecz na szczęście dobrze skomunikowanej za pomocą autobusów, tramwajów oraz pociągów.

P7070001

Gdy dotarłem na miejsce, standardowo udałem się do akredytacji. Tam zostałem zaskoczony dwoma aspektami. Pierwszym była szybkość obsługi. Pakiet wejściowy otrzymałem w ciągu minuty (i to jako przedstawiciel mediów, gdy formalności przedłużają proces wydania wejściówki). Drugim zaś okazał się brak identyfikatora. Zamiast niego dostałem gumową opaskę, co okazało się wygodnym i praktycznym rozwiązaniem.

P7070003

Pod względem organizacyjnym niewiele mogę zarzucić. Z tego, co zaobserwowałem, gżdacze działali sprawnie – czy to roznosząc wodę, czy to pomagając prelegentom w przygotowaniu sali, czy to informując ich o pozostałym czasie, czy to dbając o szkołę noclegową. Nie zauważyłem także większych wpadek w trakcie imprezy. Jedyny błąd, jaki mogę zarzucić organizatorom, to brak wejściówek jednodniowych.

P7080125

Wspomniałem o pakiecie wejściowym, zatem rozwinę nieco temat. Poza opaską dostałem papierową torbę, w której znalazło się kilka ulotek, naklejka od Odmętów Absurdu, karta do Munchkina (!), broszura z tabelą programową oraz informator w formacie A4 zawierający opis wszystkich atrakcji (niestety, wrocławską modą zostały one ułożone blokami, nie zaś godzinami jak to zwykle bywa na konwentach), a także opowiadania i komiksy nominowane do Kryształowych Smoków (nagród wręczanych corocznie podczas DFów). Miła odmiana w porównaniu z takimi Pyrkonem czy Comic Conem.

P7080023

Sam budynek festiwalu, chociaż ładny i klimatyczny, stopniowo staje się zbyt mały na tego typu wydarzenie. W wąskich korytarzach tłoczyły się tłumy oczekujące na kolejne prelekcje, zaś w salach panował ogromny ścisk. Owe problemy zdecydowanie jednak wynagradzał okalający budynek park, który nie dość, że jest wyjątkowo malowniczy, to został przez organizatorów odpowiednio zagospodarowany. Na lewo od wejścia znajdował się namiot autografowy, strefa inicjatyw fantastycznych i rekonstruktorzy, na prawo – Zakon Świętego Płomienia wraz ze strzelnicą przygotowaną przez Centrum Gier Fabularnych-Furia. Z kolei na tyłach można było znaleźć strefę gastronomiczną z kilkoma różnymi foodtrackami oraz handlową – niewielką, lecz zróżnicowaną pod względem wystawianego towaru. Koszulki, przypinki, figurki, gadżety filmowe, biżuteria, gry planszowe – wszystko to było dostępne do kupienia.

P7080026

Na zewnątrz znajdował się także amfiteatr, w którym miejsce miały atrakcje cieszące się największym zainteresowaniem, takie jak spotkanie z Jarosławem Boberkiem czy konkurs cosplay. Szczególnie ta druga atrakcja wywarła na mnie pozytywne wrażenie, bowiem wykonanie wszystkich strojów zasługiwało na uznanie, zaś poziom prezentacji uczestników w większości wypadków trzymał wysoki poziom. Nawet u dzieci, co zdarza się bardzo rzadko.

P7080236

Nie licząc atrakcji grootronowych, brałem także udział w konkursie wiedzy o Kinowym Uniwersum Marvela zorganizowanym przez zaprzyjaźnioną redakcję Planety Marvel. Wiele pytań nie należało do najłatwiejszych, ale ostatecznie po ciężkim finale moja drużyna zajęła 3. miejsce.

P7080152

Raczej nietrudno wywnioskować z tej relacji, że jestem zadowolony z Dni Fantastyki. Jest to naprawdę wyjątkowa impreza, która mimo rosnącej liczby uczestników nie powiela błędów wielu innych konwentów. Utrzymuje ona wysoką jakość programu i zachowuje kameralny, towarzyski klimat sprzyjający spotkaniom ze starymi znajomymi oraz poznawaniu nowych.

fot. Bartosz Piotrowski

Tomasz Brylant, Anna Dymarczyk, Emilia Wyciślak

Dni Fantastyki już od dłuższego czasu są konwentem, na którym bardziej lub mniej oficjalnie dochodzi do spotkania fanów Pieśni Lodu i Ognia oraz Gry o tron. Wiąże się to z licznymi atrakcjami przygotowywanymi od fanów dla fanów. Mieliśmy przyjemność uczestniczyć w wielu, a kilka z nich nawet przygotowywać.

Gra o tron? Ja nakręciłbym to lepiej! – Dwugodzinny panel o serialu, podczas którego dziewczyny z forum Ogień i Lód (Asia, Aneta i Luiza) oraz ja (Tomek) dyskutowaliśmy o tym co wyszło twórcom (niewiele, a zdarzały się perełki) oraz nie wyszło (niestety dużo więcej) w realizacji trudnego zadania, jakim jest przeniesienie książkowej historii na mały ekran. Doceniliśmy świetnie napisane fragmenty scenariusza i kunsztownie nakręcone sceny, ale jednocześnie pożaliliśmy się na nielogiczności fabuły, których można było bez problemu uniknąć.

df7

Familiada: edycja Westeros – Żenujący żart prowadzącego? Był! Dwie drużyny ścierające się w westeroskiej edycji Familiady? Były! Dziwne skojarzenia respondentów na tak trudne pytania jak „Największy błąd Neda Starka”? Były!

df3

Co wiemy o 7. sezonie „Gry o tron”? – Redaktor naczelny naszego portalu zaprezentował wszystko, co do tej pory dowiedzieliśmy się o 7. sezonie serialu.

df5

Szalone Teorie, czyli jak rozgryźć książki George’a R.R. Martina – Dawid „DaeL” Biel, czyli autor cyklu Szalonych Teorii oraz wielu innych artykułów na temat sagi Martina i serialu, w skondensowanej, dwugodzinnej formie zaprezentował efekty swojej pracy – setki uchwyconych szczegółów, które zostały przekute na poparte solidnymi dowodami teorie, uprzyjemniające nam czas do premiery Wichrów Zimy.

df6

Westeroscy Milionerzy – Druga z atrakcji poprowadzonych przez DaeLa stanowiła połączanie pytań prostych i przyjemnych z tymi bardziej wymagającymi.

df8

Ojciec pozbawił głowy skazańca jednym pewnym cięciem – o sposobach na umieranie w PLIO i GoT – Opowiedziałam (Ania) nieco o tym, czy honorowa śmierć dla skazańca, jaką było ścięcie głowy w Westeros zawsze można uznać za honorową, jak umierali wisielcy i czemu wybrano dla nich akurat taki (niegodny) wymiar kary oraz czemu palenie na stosie zawsze ma konotacje magiczne.

df9

„Taniec ze smokami” – wiedzówka o Pieśni Lodu i Ognia – Prawdopodobnie najbardziej wymagająca wiedzówka dotycząca sagi autorstwa Wicked Woodpecker of the Westeros.

Jak pokazałbyś Azora Ahai? – Cieszący się niesłabnącą popularnością konkurs – kalambury przygotowane przez Karolinę „rudą” Małas. A jak ty pokazałbyś „ostatniego olbrzyma”?

df2

Tajniki języka valyriańskiego – Muszę przyznać (Emilia Wyciślak), że była to jedna z tych prelekcji, dla których przychodziło się przede wszystkim po to, by zobaczyć wdzięczną, wspaniałą widownię. Postarałam się (w miarę możliwości) nakreślić całościowo wygląd oraz strukturę tego konlanga. Nie jest to wcale takie proste, chociaż jak się okazuje, także nie dość trudne, bo język valyriański gramatycznie łudząco przypomina język polski.

To nie 1 z 10, to wiedzówka o „Grze o tron” – Karolina Małas już po raz drugi na tym konwencie pokazała, że potrafi zrobić konkurs, po którym człowiek zastanawia się, jak mało wie jeszcze o czytanej przez siebie książce, a jednocześnie, daje niezwykłą satysfakcję, kiedy przychodzi do prawidłowej odpowiedzi. Prowadzącej udało się nas utrzymać w napięciu do samego końca.

fot. Asia Witek

Milena Niewęgłowska

Tegoroczna edycja Dni Fantastyki we wrocławskiej Leśnicy była moją pierwszą, choć już dziś mogę powiedzieć, że będę wracać na kolejne. Miała swoje jasne i ciemne strony, dominowały jednak plusy. Jedynym aspektem, który trudno mi rozstrzygnąć, jest organizacja; pojawiło się kilka świetnie wykorzystanych pomysłów. Miło zaskoczyły mnie choćby praktyczne, gumowe opaski zastępujące identyfikator.

Na szczególną pochwałę zasłużyły punkty programu ulokowane na błoniach wokół zamku – strefie bezpłatnej! Amfiteatr obfitował w dobrze przygotowane atrakcje – od prelekcji Jarosława Boberka, przez konkurs cosplay na poziomie, aż po koncert zespołu Rhiannon, który w świetnym stylu zaprezentował muzykę celtycką. Zajęć było tak wiele na liczbę uczestników, że czasem cieszyły się mniejszym zainteresowaniem, niż na to zasługiwały.

Prelekcja poprowadzona przez instruktorów ze szkoły szermierki Rebel Fencing płynnie przeszła w turniej dla słuchaczy. Kilka grup pojedynkowało w pojedynkach z wyborem typu miecza – ciężkiej broni otoczonej gąbką. Dla mnie, jako wielbiciela high fantasy, okazało się to nie tylko świetną zabawą, ale również wielką inspiracją – po wymianie kilku pierwszych ciosów dusza się we mnie rozśpiewała.

Nie brakowało wystawców ani interaktywnych atrakcji, a zatoka foodtracków okazała się ostoją pysznego posiłku (zwłaszcza gigantyczne pierogi Słoniątka).

Nieco gorsze wrażenie sprawiła na mnie strefa zamku.

Kiedy skupiam się na plusach, pamiętam tylko masę interesujących prelekcji, na które łatwo było się dostać, co pozwoliło mi zrobić swój konwentowy rekord i odwiedzić aż osiem. Bardzo przypadły mi do gustu liczne panele z zaproszonymi pisarzami. Wszystkie z wyjątkiem jednego, gdzie prowadząca zadawała zagranicznym gościom pytania tak otwarte i chybione, że odniosłam wrażenie, iż sami do końca nie wiedzą, co z nimi robić. Miło było zobaczyć na żywo Grahama Mastertona czy Briana McClellana. Natomiast każdy, kto ma pisarskie ambicje, mógł nie tylko spotkać się i porozmawiać z autorami, jak również zajrzeć na liczne zajęcia poświęcone między innymi tworzeniu światów.

Mimo wszystko, trudno zapomnieć o tym, że sale były duszne a korytarze zbyt ciasne na to wydarzenie. Momentami trudno było przemieścić się między piętrami a wizyta w łazience wiązała się z półgodzinną kolejką. Wielokrotnie słyszałam pochwały dotyczące klimatu zamku, tymczasem jego wnętrze przypominało moją szkołę średnią. Jedynie piwnice prezentowały się naprawdę klimatycznie, gdzie usytuowana była między innymi strefa gier planszowych.


Pełną galerię zdjęć znajdziecie tutaj. Dziękujemy także Asi Witek za udostępnienie części z nich.