Zapraszamy do lektury tłumaczenia rozdziału z "Wichrów zimy", którego bohaterem jest Victarion Greyjoy.

Uwaga: Tłumaczenie wykonane zostało na podstawie transkrypcji z odczytania rozdziału przez George’a R. R. Martina podczas TIFF Bell Lightbox. Ostateczna wersja tego fragmentu po publikacji przez autora (lub po wydaniu „Wichrów zimy”) może się nieznacznie różnić.


VICTARION

victarion_ksiazka

„Szlachetna Dama” była wielkim statkiem. Była równie tłusta i pławiąca się w luksusie jak szlachetne damy z zielonych krain. Miała wielkie ładownie, które Victarion wypełnił uzbrojonymi ludźmi.

Wraz z nią płynęły inne, stanowiące pomniejsze łupy, zagarnięte przez Żelazną Flotę w jej długiej podróży ku Zatoce Niewolniczej: nieciekawy zbiór kog, wielkich kog, karak, galer handlowych i łodzi rybackich. Była to flota tłusta i słaba zarazem, wielce obiecująca, jeśli szło o wino, wełnę i inne dobra handlowe, jednak niezbyt niebezpieczna. Victarion przekazał dowództwo nad nią Jednouchemu Wulfe’owi.

— Handlarze niewolników zadrżą, gdy wypatrzą twe statki wynurzające się z morza — powiedział mu. — Lecz kiedy zobaczą, jak niepokaźną stanowicie flotę, wyśmieją swój strach. Rybacy i kupcy, oto czym jesteście. Każdy człowiek to zauważy. Pozwól im zbliżyć się tak blisko jak tego zechcą, lecz swych ludzi trzymaj pod pokładami, dopóki nie będziecie gotowi. Wówczas zbliż się i dokonaj abordażu. Uwolnij niewolników a ich handlarzami nakarm morze, po czym zabierz ich statki. Będzie nam potrzebny każdy kadłub, by zabrać nas do domu.

— Do domu. — Wulfe uśmiechnął się. — Ludziom spodoba się brzmienie tych słów, lordzie kapitanie. Najpierw statki. Potem złamiemy tych Yunkijczyków. Tak jest.

„Żelazne Zwycięstwo” przymocowane było przy „Szlachetnej Damie”. Oba statki związane były łańcuchami i hakami. Pomiędzy nimi rozciągała się drabina. Wielka koga była znacznie większa niż statek wojenny, siedziała też wyżej na wodzie. Wzdłuż relingu twarze żelaznych ludzi spoglądały w dół, patrząc jak Victarion klepie Jednouchego Wulfe’a po ramieniu i wysyła po drabinie ku górze. Morze było gładkie i spokojne, niebo jaśniało od gwiazd. Wulfe rozkazał zabrać drabinę i odhaczyć łańcuchy. Okręt wojenny i koga rozdzieliły się. W oddali reszta ze słynnej floty Victariona podniosła żagle. Ochrypłe okrzyki zachęty podniosły się z załogi „Żelaznego Zwycięstwa” i nie pozostały bez odpowiedzi ludzi ze „Szlachetnej Damy”.

Victarion dał Wulfe’owi swych najlepszych wojowników. Zazdrościł im. Będą pierwszymi, którzy uderzą. Pierwszymi, którzy ujrzą wyraz strachu w oczach wrogów.

Gdy tak stał na dziobie „Żelaznego Zwycięstwa”, obserwując jak kupieckie statki Jednouchego znikają jeden po drugim na zachodzie, twarze pierwszych wrogów, których zabił, wróciły z powrotem do Victariona Greyjoya. Myślał o swym pierwszym statku, swej pierwszej kobiecie. Była w nim niecierpliwość, pragnienie świtu i rzeczy, których ten dzień ma przynieść. Śmierć lub chwałę, będę miał dzisiaj swoją część obu.

Tron z Morskiego Kamienia powinien należeć do niego, gdy Balon umarł, jednak jego brat Euron zdołał ukraść mu go, tak jak ukradł jego żonę wiele lat wcześniej. Ukradł i zbrukał ją, lecz to mi zostawił, bym ją zabił. Wszystko to jednak wydarzyło się i już odeszło. Victarion dostanie wreszcie swoją zapłatę. Mam róg, a wkrótce będę miał kobietę. Kobietę piękniejszą niż żonę, którą niegdyś zmusił mnie, by ją zabić.

— Kapitanie? — Głos należał do Longwatera Pyke’a. — Wioślarze czekają na twe przybycie. Trzech. Silnych.

— Przyślij ich do mej kabiny. Chcę też tam widzieć kapłana.

Wszyscy wioślarze byli wielcy. Jeden był chłopcem, drugi brutalem, trzeci bękartem bękarta. Chłopak wiosłował mniej niż rok, brutal dwadzieścia. Mieli imiona, lecz Victarion ich nie znał. Jeden był z „Lamentu”, drugi z „Krogulca”, ostatni zaś z „Pajęczego Pocałunku”. Nikt w końcu nie oczekiwał, że będzie znał imiona wszystkich poddanych machających przy wiosłach Żelaznej Floty.

— Pokażcie im róg — zarządził, kiedy wprowadzono ich do kabiny. Moqorro poprowadził ich naprzód a smagła kobieta podniosła lampę, by mogli się przyjrzeć. W chybotliwym świetle lampy róg zdawał się wić i wykręcać w rękach kapłana, niczym wąż walczący o ucieczkę. Moqorro był mężczyzną o gigantycznych rozmiarach, z wielkim brzuchem, szeroki w barach, wysoki, ale nawet i w jego rękach róg wyglądał olbrzymio.

— Mój brat znalazł to w Valyrii — oznajmił Victarion poddanym. — Pomyślcie jak wielki musiał być smok, by nosić dwa takie na swym łbie. Większy niż Vhagar czy Meraxes. Większy niż Balerion Czarny Strach — Wziął róg od Moqorra i przebiegł dłonią wzdłuż jego krzywizn. — Na królewskim wiecu na Starej Wyk jeden niemowa należący do Eurona zadął w ten róg. Niektórzy z was pamiętają. Był to dźwięk, jakiego żaden człowiek po usłyszeniu nie jest w stanie zapomnieć.

— Mówią, że on nie żyje — powiedział chłopak. — Ten, co zadął w róg.

— Tak. Po tym wszystkim róg zaczął dymić. Niemowa miał pęcherze na ustach, a wytatuowany ptak na jego klatce piersiowej krwawił. Zmarł następnego dnia. Kiedy go rozcięto, jego płuca były czarne.

— Róg jest więc przeklęty — rzekł bękart bękarta.

— To smoczy róg z Valyrii — odparł Victarion. — Tak, jest przeklęty. Nigdy nie powiedziałem że nie jest — Przejechał swą dłonią przez jedną z obręczy z czerwonego złota, a starożytny znak zdawał się śpiewać pod jego palcami. Przez pół uderzenia serca nie pragnął niczego bardziej jak osobiście zadąć w róg. Euron był głupcem dając mi to. To cenna i potężna rzecz. Dzięki temu zdobędę Tron z Morskiego Kamienia, a potem Żelazny Tron. Dzięki temu zdobędę świat.

— Cragorn zadął w ten róg trzykrotnie i dlatego zmarł. Był wielki jak wy i silny jak ja. Tak silny, że mógł wykręcić człowiekowi głowę z ramion gołymi rękami. A jednak róg go uśmiercił.

— W takim razie zabije i nas — rzekł chłopak.

Victarion nieczęsto wybaczał poddanemu. gdy odzywał się niepytany, lecz chłopak był młody, miał nie więcej niż dwadzieścia lat, w dodatku wkrótce miał umrzeć. Odpuścił mu.

— Niemowa zadął w róg trzy razy. Wasza trójka zrobi to po razie. Być może zginiecie. Być może nie. Wszyscy ludzie umierają. Żelazna Flota płynie ku walce. Wielu na tym statku zginie nim słońce zajdzie, zostanie zasztyletowanych lub zarżniętych, wypatroszonych, utopionych, spalonych żywcem. Tylko bogowie wiedzą, którzy z nas wciąż tu będą gdy nadejdzie jutro. Zadmijcie w róg i żyjcie, a ja dam wam wolność, jednemu lub dwóm lub całej trójce. Dam wam żony, skrawek ziemi, statek do żeglugi, własnych poddanych. Ludzie będą znać wasze imiona.

— Nawet ty, lordzie kapitanie? — zapytał bękart bękarta.

— Zgadza się.

— Więc to zrobię.

— I ja — odparł chłopak.

Brutal skrzyżował swe ramiona i przytaknął.

Jeśli wierząc, że mają jakiś wybór, staną się odważniejsi, niech się tego trzymają. Victarion niezbyt martwił się o to, w co wierzą. To byli tylko poddani.

— Popłyniecie ze mną na „Żelaznym Zwycięstwie” — powiedział im. — Nie przyłączycie się jednak do bitwy. Chłopcze, jesteś najmłodszy, zadmiesz w róg pierwszy. Gdy nadejdzie czas, będziesz dmuchał w niego długo i głośno. Powiadają żeś silny. Dmij w róg, aż będziesz zbyt słaby, by stać na nogach, dopóki ostatni łyk powietrza nie zostanie z ciebie wyciśnięty, dopóki twe płuca nie będą płonąć. Niech usłyszą cię wolni ludzie w Meereen, niewolnicy w Yunkai, duchy w Astaporze. Niech małpy posrają się na ten dźwięk, kiedy przetoczy się on poprzez Wyspę Cedrów. Wówczas przekażesz róg następnemu. Słyszysz mnie? Wiesz co masz robić?

Chłopak i bękart bękarta pokiwali swymi czuprynami. Brutal mógłby zrobić to samo, gdyby nie był łysy.

— Możecie dotknąć rogu. Potem wyjdźcie.

Opuścili go, jeden po drugim, trójka poddanych, a potem Moqorro. Victarion nie pozwolił mu wziąć rogu.

— Zatrzymam go tutaj ze mną, dopóki nie będzie potrzebny.

— Jak rozkażesz. Chcesz bym upuścił ci krwi?

Victarion pochwycił smagłą kobietę za nadgarstek i przyciągnął do siebie.

— Ona to zrobi. Idź módl się do swego czerwonego boga. Rozpal swój ogień i powiedz mi, co widzisz.

Ciemne oczy Moqorra zdawały się błyszczeć.

— Widzę smoki.


Tłumaczenie: Leo

Autor obrazu: Matt Olson

Udostępniamy tekst wyłącznie jako tłumaczenie dla fanów, które zostanie zdjęte ze strony z chwilą ukazania się oficjalnego przekładu. Autorem rozdziału jest George R. R. Martin.

źródło: http://www.reddit.com/comments/r1v01/transcript_of_the_excerpt_from_the_victarion/