David Benioff i Dan Weiss po raz kolejny zabrali głos na temat przyszłości serialu po 6. sezonie, którego emisja rusza już w najbliższy poniedziałek.

Benioff i Weiss w dzisiejszej rozmowie z serwisem The Hollywood Reporter ponownie podjęli temat nieuchronnego końca serialu. Nie tak dawno stwierdzili, że serial prawdopodobnie zostanie zakończony na 8 sezonie, a dwa ostatnie serie będą miały kolejno 7 i 6 odcinków. Z kolei HBO, zamawiając przedwczoraj oficjalnie 7. sezon, nie podało, ile będzie miał on odcinków.

THR: Sporo ostatnio mówi się o zbliżającym się końcu serialu. „Gra o tron” jest z pewnością flagową produkcją HBO. Dlaczego chcecie rezygnować z niej po potencjalnych dwóch kolejnych sezonach? Za przykład można wziąć serial „Mad Men”, którego ostatni sezon został podzielony na dwie części z roczną przerwą.

Z niczego nie rezygnujemy – historia po prostu zmierza do końca. Chcieliśmy ją odpowiedzieć od początku do końca. Piszemy właśnie ostatni akt i ostatnie, czego byśmy chcieli, to sztuczne przeciąganie serialu.

6. sezon zadebiutuje przed wydaniem szóstego tomu „Pieśni Lodu i Ognia”. Kiedy zdaliście sobie sprawę, że serial wyprzedzi książki, a co za tym idzie – zacznie odbiegać od nich fabularnie? Jak pogodziliście konieczność dalszej produkcji serialu z planami George’a R.R. Martina?

Po raz pierwszy dostrzegliśmy takie zagrożenie podczas rozmowy z Georgem w Santa Fe w 2013 roku, kiedy omawialiśmy przyszłość zarówno serialu jak i książek. George jest pisarzem i pracuje we własnym tempie. My natomiast mamy z góry narzucone terminy prowadzenia produkcji – co roku musimy kręcić jeden sezon. Na samym początku zakładaliśmy, że w przypadku sukcesu serialu siedem sezonów powinno zamknąć całą historię. Siedem Królestw, siedmiu bogów, siedem powieści – czuliśmy, że to nasza szczęśliwa liczba. Teraz zdaje się, że tego „nie dotrzymamy”, ale pod kątem ilościowym oceniamy, że potrzeba nam jeszcze 10-15 godzin na dokończenie całej fabuły.

Martin-Weiss-Benioff(od lewej: David Benioff, George R.R. Martin, Dan Weiss)

Jednym ze wspaniałych aspektów „Gry o tron” jest to, że nawet kluczowe postacie – na przykład Ned Stark i Robb – giną, gdy tego wymaga fabuła. Dla wielu widzów Jon Snow był głównym bohaterem, który miał podjąć walkę z największym zagrożeniem w serialu. Co śmierć tak ważnej postaci oznacza dla zarówno 6. sezonu, jak i całej dalszej fabuły?

Nawet najbardziej kluczowi bohaterowie nie są nieśmiertelni. Ten aspekt jest świetnie zilustrowany w powieściach George’a. Spójrzmy na przykład „Władcy Pierścieni” – wątpię, by ktoś naprawdę sądził, że Frodo zostanie zabity przez Saurona. Albo czy ktokolwiek wierzył, że Harry Potter zginie w walce z Voldemortem? W tradycyjnym fantasty dobro zawsze zwycięża siły zła; każdy z góry wie, kto wygra. To właśnie od początku nas odpychało, ta charakterystyczna dla tego gatunku przewidywalność.

————————————

I pytanie do czytelników Westeros.pl:
Ile odcinków/sezonów według Was byłoby potrzebnych, by odpowiednio zamknąć serial?

źródło: hollywoodreporter.com