Prezentujemy fragment najnowszej książki Martina w polskim tłumaczeniu.

„Ogień i krew” to pierwszy tom z planowanych dwóch, które przedstawią losy rodu Targaryenów. Pierwsza część opowie o rządach smoczej dynastii od czasu lądowania Aegona Zdobywcy do rządów Aegona III (131 o.P. – 157 o.P). Więcej informacji o polskim wydaniu, które pojawi się odpowiednio w listopadzie i styczniu, znajdziecie tutaj, natomiast poniżej prezentujemy opublikowany przez Martina i przetłumaczony przez naszą readkcję fragment poświęcony podróży kóla Jaehaerysa i królowej Alysanne na Północ w 85 roku o.P.):

Minęło kilka lat, odkąd król ostatni raz dokonał objazdu, zaplanowano więc, że w roku 58 o.P. Jaehaerys i Alysanne odbędą pierwszą wizytę w Winterfell i na Północy. Oczywiście ich smoki miały być tam z nimi, ale za Przesmykiem odległości były znaczne, drogi marne, a król znużył się już lataniem z przodu i czekaniem, aż eskorta go dogoni. Tym razem zdecydował, że Gwardia Królewska, służący i członkowie świty pojadą przodem, by przygotować wszystko na jego przybycie. I tak trzy statki wypłynęły z Królewskiej Przystani do Białego Portu, gdzie on i królowa mieli zatrzymać się najpierw.  

Bogowie i Wolne Miasta mieli jednak inne plany. Podczas gdy statki króla przedzierały się na północ, wysłannicy z Pentos i Tyrosh zjawili się przed obliczem Jego Miłości w Czerwonej Twierdzy. Dwa miasta walczyły ze sobą od trzech lat i pragnęły teraz zawrzeć pokój, ale nie mogły zgodzić się, co do miejsca negocjacji jego warunków. Konflikt spowodował poważne zakłócenia w handlu na wąskim morzu do tego stopnia, że król Jaehaerys zaoferował obu miastom pomoc w zakończeniu sporu. Po długich rozmowach archont Tyrosh i książę Pentos zgodzili się spotkać w Królewskiej Przystani, by omówić dzielące ich różnice, pod warunkiem, że Jaehaerys będzie działał jako ich rozjemca i gwarant warunków jakiejkolwiek przyszłej umowy.

Była to propozycja, której ani król, ani jego rada nie uznawali za rozsądne odrzucić, oznaczało to jednak przesunięcie planowanego przez Jego Miłość objazdu po Północy. Istniała obawa, że notorycznie drażliwy lord Winterfell może odebrać to jako zniewagę. Królowa Alysanne wymyśliła rozwiązanie. Pojedzie ona tak, jak zaplanowano, sama, podczas gdy król będzie gospodarzem dla archonta i księcia. Jaehaerys mógłby dołączyć do niej w Winterfell, gdy tylko zawarto by pokój. Tak więc ustalono.

Podróż królowej Alysanne rozpoczęła się w Białym Porcie, gdzie dziesiątki tysięcy mieszkańców Północy zjawiło się,  aby ją powitać i pogapić się na Srebrnoskrzydłą z podziwem i odrobiną przerażenia. Był to pierwszy raz, gdy którykolwiek z nich widział smoka. Rozmiar tłumów zaskoczył nawet ich lorda.

— Nie wiedziałem, że w mieście jest tylu prostaczków — miał powiedzieć Theomore Manderly. — Skąd oni wszyscy przybyli?

Ród Mandelrych był wyjątkowy pośród wielkich rodów Północy. Wywodzili się sprzed wieków, z Reach, a znaleźli schronienie niedaleko ujścia Białego Noża, gdy rywale wygnali ich z  bogatych ziem wzdłuż Manderu. Choć niezwykle lojalni wobec Starków, przywiedli ze sobą z południa swoich bogów i wciąż czcili Siedmiu oraz zachowywali tradycję rycerstwa. Alysanne Targaryen, zawsze pragnąca bliższego złączenia ze sobą Siedmiu Królestw, dostrzegła szansę w słynnej z liczebności rodzinie lorda Theomore’a i ochoczo zabrała się za aranżowanie małżeństw. Do czasu jej wyjazdu dwie z jej dam do towarzystwa zostały zaręczone z młodszymi synami jego lordowskiej mości, a trzecia z bratankiem; jego najstarsza córka i trzy bratanice z kolei dołączyły do orszaku królowej z założeniem, że pojadą z nią na południe i zostaną obiecane odpowiednim lordom i rycerzom z królewskiego dworu.

Lord Manderly szczodrze zabawiał królową. Na ucztę powitalną upieczono całego tura, a córka jego lordowskiej mości, Jessamyn, pełniła rolę podczaszego królowej, wypełniając jej kufel mocnym północnym ale, które Jej Miłość ogłosiła lepszym trunkiem, niż jakiekolwiek wino, którego próbowała. Manderly zorganizował również mały turniej dla uczczenia honoru królowej, by pokazać sprawność swych rycerzy. Jeden z walczących (choć nie rycerz) okazał się być kobietą, dziką złapaną przez zwiadowców na północ od Muru i oddaną na wychowanie jednemu z domowych rycerzy lorda Manderly’ego. Uradowana śmiałością dziewczyny, Alysanne wezwała własną zaprzysiężoną tarczę, Jonquil Darke, i dzika dziewczyna oraz Szkarłatny Cień pojedynkowały się włócznia przeciw mieczowi, podczas gdy ludzie z Północy krzyczeli z zachwytem.

Kilka dni później królowa zorganizowała kobiecy dwór w sali lorda Manderly’ego, rzecz, o której dotychczas nie słyszano na Północy. Ponad dwie setki kobiet i dziewcząt zebrały się, by podzielić się myślami, troskami i żalami z Jej Miłością.

Po opuszczeniu Białego Portu orszak królowej popłynął w górę Białego Noża, do jego progów rzecznych, następnie ruszył lądem do Winterfell, podczas gdy sama Alysanne poleciała przodem na Srebrnoskrzydłej. Ciepłe przyjęcie, jakie otrzymała w Białym Porcie, nie zostało powtórzone w starożytnej siedzibie królów Północy. Alaric Stark i jego synowie sami wyjechali, by powitać ją, kiedy smoczyca wylądowała przed zamkowymi bramami. Lord Alaric miał reputację nieugiętego.

— Twardy człowiek — mówili ludzie — nieugięty, nikomu nie wybacza, niechętny wydatkom, prawie że skąpy, pozbawiony poczucia humoru, ponury, zimny.

Nawet Theomore Manderly, który był jego chorążym, nie zaprzeczył tym słowom.

— Stark jest bardzo szanowany na Północy — mówił — ale nie kochany.

Błazen lorda Manderly’ego przedstawił to inaczej.

— Wydaje mi się, że lord Alaric nie opróżnił kiszek od czasu, gdy miał dwanaście lat.

Takie przyjęcie królowej nie przyczyniło się w żadnym stopniu do uspokojenia jej obaw, co do tego, czego mogła oczekiwać od rodu Starków. Nawet przed zejściem z konia, by ugiąć kolano, lord Alaric spojrzał z ukosa na strój Jej Miłości i powiedział:

— Mam nadzieję, że zabrałaś coś cieplejszego niż to.

Następnie oznajmił, że nie chce jej smoczycy w swoich murach.

— Nie miałem okazji odwiedzić Harrenhal, ale wiem, co tam się wydarzyło.

Dla rycerzy i dam królowej szykowano powitanie, kiedy tylko się zjawią, “podobnie dla króla, jeśli odnajdzie drogę”, ale mieli nie przedłużać swojego pobytu.

— Jesteśmy na Północy i nadchodzi zima. Nie możemy żywić tysiąca ludzi przez długi czas.

Kiedy królowa zapewniła go, że tylko dziesiąta część tej liczby ma się zjawić, lord Alaric chrząknął i powiedział:

— To dobrze. Mniej byłoby jeszcze lepiej.

Jak się obawiano, był wyraźnie niezadowolony, że król Jaehaerys nie raczył jej towarzyszyć i wyznał, że nie jest pewien, jak zabawić królową.

— Jeśli oczekujesz bali, masek i tańców, to przybyłaś do niewłaściwego miejsca.

Lord Alaric stracił żonę trzy lata wcześniej. Gdy królowa wyraziła swój żal, że nigdy nie miała przyjemności spotkać lady Stark, człowiek z Północy odpowiedział:

— Była Mormontem z Wyspy Niedźwiedziej i żadną damą według twojej miary. Gdy miała dwanaście lat, walczyła toporem z watahą wilków, zabiła dwa i uszyła płaszcz z ich skór. Dała mi też dwóch silnych synów i córkę, tak słodką dla oka, jak każda z twoich południowych dam.

Kiedy Jej Miłość zasugerowała, że z przyjemnością zaaranżowałaby małżeństwa jego synów z córkami wielkich południowych lordów, lord Stark odmówił szorstko.

— Na Północy mamy starych bogów — powiedział królowej. — Kiedy moi chłopcy wezmą sobie żony, pobiorą się przed drzewem sercem, nie w jakimś południowym sepcie.

Jednak Alysanne Targaryen nie poddawała się tak łatwo. „Lordowie z południa również czcili starych bogów, podobnie jak nowych” – powiedziała lordowi Alaricowi. Większość zamków, które znała, miała zarówno boży gaj, jak i sept. Były również rody, które nigdy nie zaakceptowały Siedmiu, w każdym razie nie bardziej niż ludzie z Północy, na czele z Blackwoodami z dorzecza i może tuzin innych. Nawet lord tak nieugięty i szorstki jak Alaric Stark okazał się bezbronny wobec upartego uroku królowej Alysanne. Powiedział, że przemyśli to, co powiedziała i poruszy ten temat ze swoimi synami.

emle

Królowa Alysanne na Murze (autor: Emile Denis)

W miarę pobytu królowej, lord Alaric czuł do niej coraz większą sympatię, a z czasem Alysanne zorientowała się, że nie wszystko, co o nim mówiono, było prawdą – ostrożny z pieniędzmi, ale nie skąpy; niecałkowicie pozbawiony poczucia humoru, choć żarty miał cięte, ostre jak nóż; jego synowie i córka oraz mieszkańcy Winterfell wydawali się kochać go w wystarczającym stopniu. Gdy zelżał początkowy chłód, jego lordowska mość zabrał królową na polowanie na łosia i dzika w wilczym lesie, pokazał jej kości olbrzyma i pozwolił buszować do woli w skromnej zamkowej bibliotece. Zechciał nawet zbliżyć się do Srebrnoskrzydłej, choć ostrożnie. Kobiety z Winterfell również uległy urokowi królowej, kiedy lepiej ją poznały. Jej Miłość zbliżyła się zwłaszcza z córką lorda Alarica, Alarrą. Kiedy reszta orszaku królowej zjawiła się w końcu przed zamkowymi bramami, po przedarciu się przez bezdroża bagien oraz letnie śniegi, mięso i miód płynęły swobodnie pomimo braku obecności króla.

Tymczasem rzeczy nie toczyły się równie pomyślnie w Królewskiej Przystani. Rozmowy pokojowe ciągnęły się dłużej, niż się spodziewano, ponieważ gorycz między dwoma Wolnymi Miastami była głębsza, niż wcześniej sądził Jaehaerys. Kiedy Jego Miłość spróbował znaleźć złoty środek, obie strony oskarżyły go o sprzyjanie tej drugiej. Gdy książę i archont targowali się, walki zaczęły wybuchać między ich ludźmi w całym mieście, w gospodach, burdelach i winnych szynkach. Pentoshijski gwardzista został napadnięty i zabity, a trzy noce później zacumowana w porcie galera samego archonta została podpalona. Wyjazd króla opóźniał się i opóźniał.

Na Północy królowa Alysanne niecierpliwiła się i postanowiła wyjechać z Winterfell na pewien czas, żeby odwiedzić ludzi z Nocnej Straży w Czarnym Zamku. Odległość nie była bez znaczenia, nawet w locie. Jej Miłość wylądowała w Ostatnim Domostwie oraz kilku mniejszych twierdzach i grodach po drodze, ku zdziwieniu oraz radości ich lordów, podczas gdy część jej ogona wlokła się za nią (reszta pozostała w Winterfell).

Gdy jej oczy po raz pierwszy spojrzały na Mur z wysoka, odjęło jej oddech, jak później miała to opisać królowi. Była pewna obawa o to, jak królowa może zostać odebrana w Czarnym Zamku. Wielu z czarnych braci było wcześniej Braćmi Ubogimi i Synami Wojownika, nim te zakony zostały rozwiązane, ale lord Stark wysłał przodem kruki, by uprzedzić o jej przybyciu i lord dowódca Nocnej Straży, Lothor Burley, zebrał osiem setek swych najlepszych ludzi, by ją powitać. Tej nocy czarni bracia ucztowali z królową nad mięsem mamuta, popijanym miodem i piwem.

Kiedy zaświtało następnego dnia, lord Burley zabrał Jej Miłość na szczyt Muru.

— Tu kończy się świat — powiedział jej, wskazując na ogromne zielone połacie nawiedzonego lasu dalej.

Burley przepraszał za jakość jedzenia i napojów danych królowej oraz podłości zakwaterowania w Czarny Zamku.

— Robimy, co możemy, Wasza Miłość — wyjaśnił lord dowódca — ale nasze łóżka są twarde, sale zimne, a jedzenie…

— Jest pożywne — dokończyła królowa. — I to wszystko czego wymagam. Jedzenie tego, co wy, sprawi mi przyjemność.

Bracia z Nocnej Straży byli oszołomieni widokiem smoczycy królowej, podobnie jak wcześniej ludzie z Białego Portu, choć sama królowa zauważyła, że Srebrnoskrzydła „nie polubiła tego Muru”. Choć było lato i Mur płakał, chłód lodu wciąż był odczuwalny, kiedy tylko zawiał wiatr i każdy podmuch sprawiał, że smoczyca syczała i kłapała zębami. „Trzy razy wzniosłam się na Srebrnoskrzydłej wysoko nad Czarny Zamek i trzy razy próbowałam skierować ją na północ od Muru”, Alysanne napisała do Jaehaerysa, „ale za każdym razem skręcała z powrotem na południe i odmawiała lotu. Nigdy wcześniej nie odmówiła  zabrania mnie tam, gdzie tego chciałam. Śmiałam się z tego, kiedy zleciałam na dół, żeby czarni bracia nie zorientowali się, że coś jest nie w porządku, ale zmartwiło mnie to wtedy i martwi wciąż”.


Tłumaczenie: Tomek Brylant

Korekta: Anna Dymarczyk, Krzysiek Igielski

 

W naszym serwisie znajdziecie także tłumaczenia wszystkich rozdziałów z „Wichrów zimy”, które zostały udostępniona przez Martina w ostatnich latach. Zapraszamy też do lektury wywiadu z polskim tłumaczem „Pieśni Lodu i Ognia”, Michałem Jakuszewskim.