"Sen o wiośnie" wcale nie musi być kolejną książką po "Wichrach zimy".

George R.R. Martin z pewnością od bardzo dawna nie pozwala, by presja fanów wpłynęła na prace nad szóstą odsłoną „Pieśni Lodu i Ognia”. Po wielu przekładanych terminach i obietnicach ostatnie konkretne informacje pojawiły się 2 stycznia 2016 roku, kiedy Martin oświadczył, że „Wichry zimy” na pewno nie zostaną wydane przed 6. sezonem „Gry o tron” i od ukończenia ich dzielą go „miesiące”. Miesiące jednak z czasem zmieniły się w latach, „Wichry zimy” nie wyjdą przed ostatnim sezonem „Gry o tron”, a Martin w międzyczasie zdążył przygotować obszerny pierwszy tom „Ognia i krwi”, czyli książki przedstawiającej historię rodu Targaryenów.

W wywiadzie dla serwisu The Guardian autor „Pieśni Lodu i Ognia” zabrał jednak ponownie głos w sprawie — mimo że sami rozmówcy z Guardiana zaznaczyli, że brak pytań o „Wichry zimy” to warunek, jaki trzeba spełnić przy umawianiu się na wywiad z pisarzem. Twórca tak podsumował obecne postępy prac nad szóstym tomem:

Trudno mi się pisze ten tom już od lat. „Wichry zimy” to nie tyle powieść, co kilkanaście powieści w jednym tomie, a każda z nich posiada własnego głównego bohatera i różnych bohaterów drugoplanowych, wrogów, sojuszników i ukochanych osób. I każda z nich wymaga kompleksowego podejścia. Dlatego jest to dla mnie olbrzymim wyzwaniem. „Ogień i krew” w porównaniu do „Wichrów” to książka bardzo prosta. Oczywiście zebranie tych informacji i odpowiednie ich połączenie i tak zabrało mi całe lata, ale i tak było to zdecydowanie łatwiejsze.

wiwi

Martin odniósł się także do problemu, jaki dla wielu fanów pojawił się w chwili, gdy stało się jasnym, że serial zostanie zakończony na długo przed finałem książkowym:

Serial cieszy się wielką popularnością na świecie, książki również są popularne i pozytywnie odbierane, i za każdym razem, gdy siadam do pisania, dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że muszę stworzyć coś na naprawdę wysokim poziomie, a to olbrzymie brzemię. Z drugiej strony, gdy już wczuję się w pracę, idzie mi naprawdę dobrze i tak ostatnio było z „Ogniem i krwią”. Szedłem spać myśląc o Aegonie i Jaehaerysie i budziłem się nie mogąc się doczekać, aby zacząć pisanie. Wtedy reszta świata znika, a mnie nie obchodzi co zjeść na kolację, jakie filmy obejrzeć w telewizji, jakie e-maile czekają na skrzynce i kto jest na mnie wkurzony w tym tygodniu za to, że „Wichry zimy” nadal nie zostały wydane. Po prostu przenoszę się do świata, o którym piszę. Ale oczywiście czasami jest mi bardzo trudno osiągnąć ten stan.

Wreszcie autor potwierdził, że co prawda skupia się teraz tylko na „Wichrach”, ale to wcale nie oznacza, że po wydaniu szóstego tomu od razu przejdzie do siódmego i zarazem ostatniego:

„Wichry zimy” będą następną książką, którą wydam, a potem podejmę decyzję, co dalej — czy przejść od razu do „Snu o wiośnie”, czyli ostatniej książki z serii, czy wrócić do tworzenia drugiego tomu „Ognia i krwi” lub napisać jedną albo dwie historie o Dunku i Jaju. Ale mam jeszcze sporo czasu na podjęcie tej decyzji.

Wygląda więc na to, że od premiery szóstej części „Pieśni Lodu i Ognia” nadal dzielą nas całe miesiące, jeśli nie więcej. Informacja o tym, że „Sen o wiośnie” wcale nie musi być następnym projektem 70-letniego pisarza, z pewnością nie zadowoli niejednego fana.

źródło: theguardian.com