David Benioff i Dan Weiss zabrali ostatnio głos w sprawie przyszłości "Gry o tron" oraz o tym, jak mogłaby wpływać na przyszłe pokolenia widzów. Wspominają też o planowanej liczbie odcinków i kwestii odbiegania od książkowego pierwowzoru.

W rozmowie Benioffa i Weissa z Entertainment Weekly możemy przeczytać:

Byłoby wspaniale, gdyby serial nadal był oglądany po zakończeniu emisji. Idea jest prosta – przedstawić w siedemdziesięciu paru odcinkach spójną historię i uczynić to w poprawny sposób. (…) Świetna jest też wizja świata za 20 lat, w którym ludzie nadal oglądają „Grę o tron” i mówią sobie: „Patrz, to młody Alfie Allen” albo „To młoda Sophie Turner!”, jako że produkcja otworzyła wielu młodym aktorom drogę do dalszej kariery. Sama myśl, że mogliśmy im w tym pomóc, byłaby bardzo satysfakcjonująca.

Twórcy po raz kolejny stosują zabieg, który pojawiał się przy okazji kwestii 7 sezonów – nie potwierdzają jednoznacznie i definitywnie, że właśnie tyle zostanie nakręconych, tylko wspominają, że w tylu wstępnie pragnęliby się zmieścić – na przykład w innym wywiadzie George R.R. Martin wspominał, że jest przekonany o tym, że HBO planuje nakręcić 10 sezonów „Gry o tron”.

Dan Weiss zahaczył także o problem fabuły 6. sezonu, który – o ile Martin nie wyda przed wiosną 2016 roku „Wichrów zimy” – wykroczy w dużej mierze poza dostępny materiał książkowy i potencjalnie może zdradzić czytelnikom niektóre elementy fabuły sagi:

Podoba mi się idea serialu, który czasami jest bardzo wierny książkowego pierwowzorowi, a czasami od niego odbiega, tworząc odrębne uniwersum, które jednak nadal pozostaje silnie powiązane z tym książkowym. Nie można mówić ludziom, jak mają reagować, ale mam nadzieję, że niespodziewane zwroty akcji w serialu będą podobać się zarówno widzom, którzy nie czytali książek, jak i ich czytelnikom.

źródło: ew.com